Media stale przedstawiają kolejne nowości, jakie ma wprowadzić Hansi Flick w Barcelonie. Kolejna z nich dotyczy treningów.
Jak donosi Sport, nowy szkoleniowiec Blaugrany chce jak najmocniej ograniczyć liczbę osób z klubu, które przyglądają się sesjom przygotowawczym pierwszego zespołu. Dziennik tłumaczy, że Flick lubi pracować z maksymalną dyskrecją. A trzeba przyznać, że w Barcelonie od dawna jest problem z różnego rodzaju wyciekami. Niemiec ma zresztą też negatywne skojarzenia, ponieważ podczas pracy w Bayernie jeden z pracowników klubu miał wykorzystać w niewłaściwy sposób informacje uzyskane podczas oglądania zajęć.
Zdaniem Sportu Flick uważa, że wszystko związane z murawą powinno być działką, do której dostęp mają tylko zawodnicy, sztab szkoleniowy i dyrektor sportowy. Trener nie chce, żeby członkowie zarządu czy dowolnego rodzaju pracownicy klubu mogli być obecni na treningach. Według gazety ta zasada ma być też przeniesiona do szatni. Dla Flicka członkowie zarządu czy przedstawiciele komisji sportowej nie powinni mieć do niej dostępu.
Sport twierdzi, że te zamiary szkoleniowca zostały pozytywnie przyjęte przez piłkarzy. Drużyna uważa, że byłoby dobrym rozwiązaniem, gdyby jak najmniej ludzi widziało treningi. Ponadto gracze mieli wyjaśniać, że w końcówce sezonu doszło do napiętej sytuacji, gdy na trybunach boiska treningowego był jeden z dziennikarzy, za zgodą klubu. Inna sprawa, że według ostatnich doniesień sam Flick obserwował trening rezerw.
Komentarze (21)