Eric García potwierdził swoje pozostanie w Barcelonie tuż po zwycięskim dla Hiszpanii finale olimpijskim. To, według Sportu, bezpośrednio wpływa na "wypchnięcie" z klubu Mikayila Faye, który nie zachwycił Hansiego Flicka podczas presezonu.
Eric García wraz z Pau Cubarsím wrócili już do Barcelony po igrzyskach olimpijskich i trenują razem z zespołem. Tuż po finale na antenie RAC1 obrońca, który zeszły sezon spędził w Gironie, zakomunikował, że na sto procent zostaje w Barçy na kampanię 2024/25, a z wiadomości, które wymienił z Hansim Flickiem, płynie dobry feeling.
Ta sytuacja sprawia, że z klubu muszą odejść inni środkowi obrońcy. Dość oczywistym było pozbycie się Clementa Lengleta i jego wysokiej pensji, ale, według Ferrana Correasa ze Sportu, pozostanie w Barcelonie Garcíi wpływa bezpośrednio na odejście Mikayila Faye. Senegalczyk był w zeszłym sezonie dość mocnym punktem drugiej drużyny Barçy, ale podczas presezonu nie zachwycił Hansiego Flicka. Zagrał łącznie 40 minut w meczach z Realem Madryt i Milanem.
W ostatnich dniach do klubu miała wpłynąć oficjalna oferta za Faye od francuskiego Rennes. Jak podawał Fabrizio Romano, ta propozycja to dziesięć milionów euro, a także 20 lub 25 procent kwoty od następnego transferu senegalskiego obrońcy. Niewykluczone, że Barcelona, mając wystarczającą liczbę środkowych defensorów, zaakceptuje tę ofertę zespołu z Bretanii.
Komentarze (20)