Deco udzielił wywiadu dziennikowi AS, w którym wypowiedział się o powrocie Gaviego do gry, ale również o swojej relacji z prezydentem Joanem Laportą. Dyrektor sportowy Barçy stwierdził także, że najważniejsze dla klubu jest wzmacnianie kadry.
[AS] Joan Laporta twierdził, że trochę się martwił o twoje zdrowie podczas ostatniego okienka transferowego... Jaka jest twoja relacja z prezydentem?
Deco: (śmiech) Szanujemy się nawzajem. Był także prezydentem, kiedy grałem tutaj jako piłkarz. Utworzyliśmy przyjazną relację i przez to takie żarty są na porządku dziennym. Ja martwię się także jego zdrowiem. Po to są przyjaciele. Ale to, co powiedział, było żartem.
To było ciężkie letnie okienko transferowe dla Barçy? Jesteś usatysfakcjonowany?
Zrobiliśmy to, co mieliśmy do zrobienia. Ludzie chcą nowych zawodników każdego roku, ale kluby nie muszą ich zawsze pozyskiwać. Muszą się organizować, odnawiać kontrakty, które trzeba odnawiać. Tworzyć pewną bazę na teraźniejszość i przyszłość. To właśnie próbujemy robić.
Początek sezonu dla Barçy był bardzo dobry. Lider z czterema punktami przewagi nad Realem Madryt...
Rozmawialiśmy już o tym. Pracujemy bardzo dobrze. Sezon jest jednak bardzo długi. Jesteśmy zadowoleni z powodu tak dobrego początku, ale nic więcej.
Hansi Flick był twoim "transferem". Jak to zafunkcjonowało? Co zobaczyłeś w nim, czego nie mają inni?
Zawsze pojawiają się dobrzy trenerzy. W Barçy, w momencie, kiedy poznaliśmy decyzję Xaviego, skupiliśmy się na Hansim Flicku. To człowiek z doświadczeniem i spokojem. To trener, który ma, poza charakterem, zdolność zarządzania szatnią, bo przeżył już wiele rzeczy. Spędził wiele lat na trenowaniu. To mniej więcej droga, którą chcemy podążać.
Jednym z transferów był Dani Olmo. Jak zorganizowano jego przyjście? Było wiele innych drużyn zainteresowanych jego pozyskaniem...
To bardzo ważne, by zawodnicy chcieli tu przychodzić. Jeśli piłkarze chcą przyjść, zawsze jest łatwiej walczyć o ich transfer. Tak było w przypadku Daniego. Od pierwszego dnia pokazywał, że chce wrócić do Barçy, że ma nadzieję na wygrywanie tytułów i zapisanie się w historii klubu. Z taką bazą zostaje potem tylko dogadanie się między klubami i z piłkarzem. Wszystko jest łatwiejsze.
Mówisz o chęciach przyjścia do Barçy. Nico Williams je miał?
Nie rozmawiam o piłkarzach, którzy nie są z Barcelony.
Było spotkanie między Deco a jego agentami?
Spotykałem się z ogromną liczbą piłkarzy i agentów... To norma dla okna transferowego, że są spotkania, ale nic nie mówię o rzeczach, które dotyczą spraw prywatnych. Nico Williams jest piłkarzem Athleticu i w Barçy nic o tym nie mówimy.
Powiedz mi, jak pracowało się z limitami, które wyznacza LaLiga, jeśli chodzi o rejestrowanie piłkarzy.
Wyznacza się je Barçy i wszystkim innym również. To pytanie do wszystkich dyrektorów sportowych. Jest lista zasad, których trzeba przestrzegać. Kluby muszą się do tego dostosować i robić to, co najlepsze dla ich interesów.
Jak wygląda teraz sytuacja finansowa Barcelony - klub może działać na rynku w zimie?
Nie wiem... Teraz myślimy o następnym meczu z Gironą. Potem, w odpowiednim momencie, będziemy to analizować i zobaczymy, jak będzie prezentować się sytuacja.
Śpisz trochę spokojniej, wiedząc, że kadra Barçy jest jedną z najmłodszych w LaLidze z Lamine Yamalem, Cubarsím, Fermínem, Balde czy Gavim?
Ostatecznie cała historia Barçy jest tego mieszanką - piłkarzy z La Masii, którzy przychodzą z głodem tworzenia historii. To balans, którego trzeba szukać.
Jednym z transferów tego sezonu będzie Gavi? Właśnie wrócił do treningów.
Tak, oczywiście, że to transfer tego sezonu. Gavi to fundamentalny piłkarz dla nas. Było bardzo ciężko, kiedy straciliśmy go w zeszłym sezonie. Nie byliśmy zdolni do tego, żeby znaleźć rozwiązanie problemu jego braku, bo ciężko jest zastąpić takiego zawodnika, jak on. Jesteśmy zadowoleni, że wraca po długiej rehabilitacji. Znów będzie robił z nami wielkie rzeczy.
W jakim miejscu jest odnowienie kontraktu Lamine Yamala? Ma umowę do 2026 roku. To dla was szczęście czy problem?
Lamine ma kontrakt. W Barcelonie wszyscy są spokojni.
Więc nie będzie problemów z Lamine Yamalem w Barcelonie...
Jest spokój.
A przyszłość Pedriego? Też kończy mu się umowa w 2026.
Pracujemy nad tym w klubie.
Inne nazwisko w Barçy to Robert Lewandowski. Ma 36 lat - szuka mu się zastępstwa? Czy Haaland jest opcją?
Nie rozmawiam o zawodnikach, którzy nie są nasi. Rozmawiamy o naszych piłkarzach i jesteśmy zadowoleni z Roberta. To przykład klasy światowej. Jeden z najlepszych piłkarzy w historii futbolu i spośrod tych, którzy przewinęli się przez Barcelonę. Strzela gole, jest zadowolony z drużyny i podoba mu się tutaj.
Jednym z piłkarzy, którzy odeszli, jest Vitor Roque i jego wypożyczenie do Betisu...
To dobre wypożyczenie. To piłkarz, który spędził tu sześć bardzo ciężkich miesięcy. Nie jest to łatwe, tak jak dla wszystkich młodych piłkarzy, którzy przychodzą do klubu takiego jak Barcelona. Od zawsze chciano dawać mu minuty i Betis jest bardzo dobrą szansą, by oglądać go w grze.
Czy Óscar Mingueza może wrócić do Barcelony?
Na razie nie sprawdzaliśmy możliwości jego powrotu. Ma dobry moment i oczywiste jest to, że zawsze zwracamy uwagę na dobrych graczy.
Jak zarządzono odejściem Gündoğana?
Już wytłumaczył to nasz trener. Powiedziano wszystko. Życzymy mu powodzenia w Manchesterze City.
La Masia to dziedzictwo Barcelony?
To projekt, który ma w sobie esencję klubu. Laporta zawsze mówił, że musimy odzyskać szkółkę. To fundament drużyny - piłkarze z domu. Nie jest to łatwe, bo trzeba ciężko pracować, by mogło tak być. Klub jest jednak na dobrej ścieżce.
Czy Barça potrzebuje sprzedaży zawodników?
Plan jest taki, by nie sprzedawać. Próbowaliśmy w tym okienku nie sprzedawać. Chcemy pozostać z dobrymi zawodnikami, a pomysł był taki, by wzmocnić kadrę. Mam nadzieję i życzę sobie nie mieć potrzeby sprzedaży.
Przychodziły oferty z Arabii Saudyjskiej tego lata za piłkarzy Barçy?
Nie chcieliśmy sprzedawać żadnego z ważnych piłkarzy, których mamy. To było bardzo jasne, których piłkarzy powinniśmy sprzedać. Także klarowne było to, których piłkarzy nie sprzedamy.
Jaką rolę ma Ansu Fati w Barçy?
To nasz piłkarz i jesteśmy zadowoleni, że wraca. Ansu przeszedł wiele ze swoimi kontuzjami w ostatnich sezonach, ale ma 21 lat i całą karierę przed sobą. Ma wiele możliwości, by być Ansu, którego wszyscy znamy. Ansu, którego widzieliśmy błyszczącego w Barçy i dlatego jesteśmy zachwyceni, że tutaj jest.
Przyszłość Frenkiego de Jonga oddala się od Barçy... Nie rozumiem wszystkiego, co mówi się o Frenkiem. Ma kontrakt z Barceloną i jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. To piłkarz, na którego powrót bardzo czekamy, bo go potrzebujemy. Przyszłość? Chcemy, by dalej tu grał, ale w pewnym momencie to piłkarz o tym decyduje. To nie temat na teraz. To, co jest ważne to powrót Frenkiego do gry u nas, bo go potrzebujemy i bardzo na niego czekamy.
Złą wiadomością jest natomiast długa kontuzja Marca Bernala.
To zła wiadomość przede wszystkim dla niego. To piłkarz jest tu najważniejszy. To też ciężkie dla nas, bo bardzo dobrze sobie radził. Jest młody i dopiero zaczynał, więc to wielka szkoda dla niego jako piłkarza.
Dlaczego odszedł Marc Guiu?
Chelsea wpłaciła klauzulę i odszedł. Miał stary kontrakt z klauzulą w wysokości sześciu milionów euro. Zaoferowano mu nową umowę i nowy projekt, ale on podjął decyzję o pojściu inną drogą.
Próbowano go zatrzymać?
Tak, podjęliśmy taki próby, ale nie byliśmy do tego zdolni. Piłkarz został przekonany przez ofertę Chelsea. Zaoferowaliśmy mu projekt na bycie napastnikiem Barçy, ale on tego nie chciał.
Komentarze (39)