Ansu Fati był w lecie łączony z przejściem do Sevilli, aby odbudować formę po latach regresu i problemów zdrowotnych. Ostatecznie wychowanek Barcelony został w katalońskim klubie, a powody fiaska operacji przedstawiono w Catalunya Radio.
Sevilla przez długi czas wyrażała zainteresowanie pozyskaniem Fatiego. Nowy trener tej ekipy Francisco Javier García Pimienta miał nawet w lecie dzwonić do 21-latka, wyznając, że chciałby mieć go w swojej drużynie. Również sam piłkarz podchodził przychylnie do przeniesienia się na Pizjuán, także ze względu na rodzinne związki z miastem Sewilla.
Jak podaje jednak Xavi Campos w podcaście „Barça Reservat” rozgłośni Catalunya Radio, transakcja nie doszła do skutku ze względów finansowych, czego zresztą można się było spodziewać. Sevilla ma duże problemy z Finansowym Fair Play i nie była w stanie złożyć odpowiedniej oferty wypożyczenia. Zaproponowała jedynie pokrycie 1/5 wynagrodzenia Fatiego. Barça niemal od razu uznała tę ofertę za niewystarczającą. Katalończycy nie chcieli tracić wychowanka za tak marną rekompensatą.
Fati został w Barcelonie i teraz, w obliczu kontuzji Ferrana Torresa, może dostać nieco więcej szans na grę od Hansiego Flicka. Do tej pory 21-latek wziął udział w trzech meczach, a na murawie spędził 51 minut. Według Lluisa Miguelsanza ze Sportu García Pimienta nie odpuszcza i nadal chce pozyskać Fatiego, tym razem w zimowym okienku transferowym. Catalunya Radio zakłada jednak, że wciąż będzie to nierealne ze względu na sytuację finansową Sevilli. Już w najbliższy weekend Fati może zmierzyć się z andaluzyjską drużyną.
Komentarze (20)