Ronald Araujo jest coraz bliżej powrotu do gry po długiej rehabilitacji. Urugwajczyk w trakcie leczenia nie zaniedbywał swoich obowiązków i przygotowywał się również do nowego systemu bronienia w Barcelonie, zdając sobie sprawę, że będzie musiał się do niego wdrożyć.
Ferran Correas z katalońskiego Sportu barwnie określa nastawienie Araujo jako „nie chce pozostać na spalonym”. Barça pod wodzą Hansiego Flicka dużo częściej próbuje łapać rywali na ofsajdach niż w poprzednich sezonach, co wymaga doskonałej koordynacji między defensorami. Dlatego celem Araujo jest odpowiednie przygotowanie się do tych zadań. Skoro nie może jeszcze tego robić na murawie, podczas pracy z kolegami, to przynajmniej uczestniczy w sesjach wideo, które niemiecki trener prowadzi ze swoimi podopiecznymi, jak wynika z informacji Catalunya Radio.
Powrót Araujo zbliża się wielkimi krokami. Według Correasa w najbliższych dniach piłkarz, sztab szkoleniowy i lekarze zdecydują, kiedy defensor będzie mógł dołączyć do treningów drużyny. Dopiero wówczas będzie można przewidywać, kiedy Araujo będzie mógł wrócić do gry. Kataloński dziennikarz zakłada, że na udział w spotkaniu z Celtą jest jeszcze za wcześnie, ale grudniowe pojedynki z Mallorcą czy Betisem mogą stanowić realny cel.
Dalsza przyszłość Araujo też może być związana z Barceloną. Jak pisze Correas, klub wierzy, że 25-latek zgodzi się na przedłużenie kontraktu, a w najbliższych tygodniach powinno dojść do spotkania Deco z agentami piłkarza. Zgodnie z tymi doniesieniami Barça chciałaby, żeby Araujo podpisał umowę przed końcem sezonu, a odczucia są dobre, dużo lepsze niż w poprzednim sezonie, gdy istniało podejrzenie, że Urugwajczyk może zaakceptować jedną z otrzymanych ofert, np. z Bayernu Monachium. Według dziennikarza z obu stron panowała zresztą nieufność, bo bliscy zawodnika uważali, że Blaugrana z chęcią sprzedałaby go, aby rozwiązać swoje problemy finansowe.
Teraz atmosfera jest już lepsza. Zdaniem Correasa Hansi Flick ma całkowite zaufanie do Araujo, którego potrzega jako robiącego różnicę i niezbędnego stopera, posiadającego zdolności przywódcze. Relacje między 25-latkiem i trenerem mają być doskonałe, co przyczynia się do nastawienia zawodnika na przedłużenie kontraktu. Mocną stroną defensywy Barcelony jest jednak łapanie rywali na spalonych, a w tym Iñigo Martínez i Pau Cubarsí radzili sobie dobrze. Urugwajczyk będzie musiał zatem nie tylko doprowadzić się do odpowiedniej sprawności fizycznej i technicznej, ale i dostosować się do wymagań związanych z dobrym ustawieniem linii, chcąc aspirować do powrotu do wyjściowego składu.
Komentarze (9)