W Barcelonie z utęsknieniem czeka się na powrót któregoś z środkowych obrońców, gdyż Iñigo Martínez i Pau Cubarsí potrzebują tego, by ich odciążono. Od miesiąca kontuzjowany jest Eric García, a Andreas Christensen dopiero co przeszedł małą operację związaną z jego ścięgnem Achillesa. Wydaje się więc, że najbliżej powrotu może być Ronald Araujo.
Już w zeszłym tygodniu mogliśmy zobaczyć, jak Araujo ćwiczy na murawie, czym w mediach społecznościowych chwaliła się Barcelona. Mundo Deportivo wcześniej twierdziło, że może on dostać szansę nawet w meczu z Celtą lub zbliżającym się spotkaniu Ligi Mistrzów z Brestem. Niestety, nie ma na to najmniejszych szans. Sam Hansi Flick powiedział, że w niedzielę Araujo zostanie po raz pierwszy po kontuzji włączony do treningu razem z zespołem.
Co piszą media na temat powrotu Urugwajczyka? Jak pisze dziennik AS, a konkretnie Javi Miguel, Araujo będzie potrzebował co najmniej sześciu lub ośmiu sesji treningowych z całą grupą, by móc otrzymać zielone światło do gry. Nie przewiduje się więc w żadnym wypadku, by mógł wrócić na wtorkowy mecz z Brestem lub nawet na spotkanie z Las Palmas w przyszły weekend (30 listopada). Przewidywana data otrzymania pozwolenia na grę to pojedynek z Mallorcą (3 grudnia) lub Realem Betis (7 grudnia).
Trochę inne spojrzenie na tę sytuację przedstawia Ferran Correas ze Sportu, który pisze, że w klubie zaznaczoną na czerwono datą w kalendarzu jest 15 grudnia, czyli mecz ligowy z Leganés. To oznacza, że poza wymienionymi wcześniej spotkaniami Araujo opuściłby także starcie z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów. Ten sam dziennikarz podawał kilka dni temu, że powrót na Mallorkę lub Betis byłby możliwy. Informował również, że urugwajski obrońca bardzo ciężko pracuje nad analizą stylu gry Barcelony i nad trzymaniem linii spalonego.
Komentarze (4)