Pięć wniosków po meczu z Betisem

Michał Gajdek

7 grudnia 2024, 19:10

38 komentarzy

Fot. Getty Images

FC Barcelona straciła prowadzenie w końcówce spotkania i z Andaluzji powróci zaledwie z jednym punktem. Co zapamiętamy ze zremisowanego 2:2 starcia z Betisem?

1. Brak kontroli nad meczem

Oprócz około dwudziestu minut w pierwszej połowie nie sposób obronić tezę, żeby podopieczni Hansiego Flicka kontrolowali dziś wydarzenia boiskowe. Bardzo nerwowy był zarówno początek pierwszej, jak i drugiej połowy. Po przerwie Barça przyjęła warunki Betisu i pozwoliła na przekształcenie meczu w wymianę ciosów - a to gospodarze dziś wyprowadzali je częściej. Choć Blaugrana wypuściła przewagę dopiero w samej końcówce, to trzeba zauważyć, że to ekipa z Andaluzji była dziś długimi fragmentami zwyczajnie lepsza i bardziej konkretna.

2. Pellegrini nie zagrał w grę Flicka 

Zero. Tyle razy obrońcy FC Barcelony skutecznie złapali dziś na spalonym zawodników Betisu. Biorąc pod uwagę tegoroczne statystyki defensywy Barçy, jest to niemałe osiągnięcie. Piłkarze gospodarzy bynajmniej nie zrezygnowali z piłek za linię obrony Blaugrany - to po takich zagraniach świetną szansę zmarnował Ez Abde, a Vitor Roque wywalczył rzut karny. Tym bardziej trzeba więc docenić to, jaką taktykę obrał na ten mecz Manuel Pellegrini, który przeprowadził swoich piłkarzy przez istne pole minowe. 

3. Nietrafione zmiany

Hansi Flick zdjął dziś z boiska liderów drużyny w tym sezonie - Raphinhę oraz Roberta Lewandowskiego. Walka o zwycięstwo przypadła zatem w udziale Pau Victorowi czy Ferranowi Torresowi. Mimo, że były piłkarz Manchesteru City zdobył bramkę, to nie zaliczy tego występu do udanych. Najbardziej brzemienne w skutkach było jednak wprowadzenie na boisko Frenkiego de Jonga. Holender miał uspokoić grę, a sprokurował rzut karny w sytuacji, w której Vitor Roque znajdował się w bocznym sektorze pola karnego i - jak się wydawało - wystarczyło zapędzić go do linii końcowej. Hector Fort pojawił się zaś na boisku w samej końcówce spotkania, ale dośrodkowanie na remis pochodziło właśnie z jego strony. Wychowanek Barçy nie przeciął piłki zmierzającej w pole karne, a na dokładkę zarobił jeszcze żółtą kartkę. 

4. Jak trwoga, to do Lamine Yamala

Gdy widmo straty punktów stało się realne, właściwie cała drużyna przyjęła taktykę: "oddajcie piłkę do Lamine Yamala, on coś wymyśli". I rzeczywiście - wymyślił. 17-latek wziął na siebie praktycznie cały ciężar gry w ataku. Najpierw minął kilku rywali, a powstrzymał go dopiero... Ferran Torres. Później zaś to właśnie Rekinowi nastolatek wypracował świetną sytuację, którą ten zamienił na bramkę. Młody gwiazdor zdobył dziś statuetkę dla najlepszego gracza spotkania, ale boisko opuszczał widocznie poirytowany. Nie ma co się mu zresztą dziwić - koledzy w drugiej połowie ewidentnie zbyt dużo zawierzyli jego talentowi, a zbyt mało dali od siebie.

5. Dr Iñaki i Mr. Peña

Bramkarz Barcelony zaliczył dziś dwie spektakularne interwencje, najpierw broniąc strzał Eza Abde w sytuacji sam na sam, a później popisując się paradą przy uderzeniu Chimy'go Avili. Gdyby nie on, Barça mogłaby dziś nie przywieźć z Andaluzji nawet jednego punktu. Peña po raz kolejny jednak pokazał też, jak niepewny jest przy dośrodkowaniach: gdyby Raphinha nie wybił futbolówki z linii bramkowej, to Betis objąłby prowadzenie już na samym początku spotkania. Wychowanek La Masii w dalszym ciągu niepewnie czuje się na przedpolu, ewidentnie nie mogąc się zdecydować czy wyjść do piłki, czy jednak pozostać na linii bramkowej.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (38)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze