Robert Lewandowski zaczął sezon z wysokiego C i od razu zapewnił sobie solidną zaliczkę w rywalizacji o tytuł króla strzelców LaLigi. Polski snajper ostatnio trochę się zaciął (przynajmniej w lidze), w związku z czym Kylian Mbappe zdołał zbliżyć się do niego na cztery gole w klasyfikacji Pichichi. Teraz Polak zagra przeciwko swojej ulubionej ofierze i będzie miał okazję odskoczyć Francuzowi.
36-latek strzelił Nietoperzom sześć bramek, rozgrywając z nimi cztery spotkania. Identyczny bilans notuje w meczach z Deportivo Alavés, które będzie kolejnym po Valencii rywalem Barçy. Trafienia Lewandowskiego przeciwko Los Ches były dla Barcelony bardzo ważne; w sezonie 2022/23 zapewnił skromne wyjazdowe zwycięstwo 1:0, a w sezonie 2023/24 zdobył hat-tricka w meczu domowym, wydatnie przykładając się do triumfu 4:2. W bieżących rozgrywkach strzelił Valencii dwie bramki, a Barça triumfowała 2:1 na Estadio Mestalla.
Pomimo tego, że Polak irytuje część kibiców błędami przy przyjmowaniu piłki to wydaje się, że Hansi Flick niezmiennie będzie na niego stawiał. Robert Lewandowski rozegrał już 2359 minut we wszystkich rozgrywkach, strzelił 28 bramek i trzykrotnie asystował, co trzeba uznać za znakomite liczby. Dodatkowo jest on liderem klasyfikacji strzelców zarówno w LaLidze, jak i Lidze Mistrzów. 36-latek ma też realne szanse na trzeciego w karierze Złotego Buta, ponieważ traci tylko dwie bramki do pierwszego w tabeli Salaha.
Lewandowski jako jeden z kluczowych elementów układanki Flicka jest potrzebny drużynie w swojej najlepszej wersji. Barça w lidze znajduje się w ciężkiej sytuacji i jeśli chce włączyć się do walki o mistrzostwo, to nie może już potykać się w starciach z niżej notowanymi rywalami. Jutro mamy nadzieję zobaczyć Polaka w wersji "killera", maskującego braki techniczne dzięki swojej wybitnej skuteczności.
Komentarze (3)