Argentyńczycy, dodatkowo rozgrzani słowami Raphinhi, pokonali Brazylijczyków 4:1. Po spotkaniu pytano ich oczywiście o przedmeczowe prowokacje rywala. Tak odpowiadali Leandro Paredes, Rodrigo de Paul, Julián Álvarez i selekcjoner, Lionel Scaloni.
Leandro Paredes: - Nie powinno się tak mówić przed meczem. Nie powinno się mówic tego typu rzeczy, tym bardziej jeśli potem nie potrafisz tego pokazać na boisku. My dalej to pokazujemy, codziennie, na każdym treningu i w każdym pojedynku, jaki przychodzi nam zagrać. [...] To, co mówił [Raphinha] widziałem to, było na grupie na Whatsappie. Trochę to komentowaliśmy, ale zostało pokazane, że zawsze, kiedy tak się dzieje, to dajemy z siebie wszystko, więc znowu to zrobiliśmy.
Rodrigo de Paul: - Graliśmy z wielkim rywalem, którego doceniamy... Bo są niektóre osoby, które próbowały nam umniejszyć. Ich kadra jest wielka. [...] My nigdy nie pokazujemy braku szacunku do nikogo. W naszą stronę często tego brakowało w ostatnich latach. Nikt nam nie pomógł, a wszystko osiągnęliśmy sami. Pokazujemy to od pięciu czy sześciu lat, będąc najlepszą reprezentacją na świecie, więc... Niech nas szanują.
Julián Álvarez: - Oczywiście, że jego [Raphinhi] słowa podgrzały spotkanie takie, jak to. Ale cóż, my podeszliśmy do tego z pokorą. Dzięki naszej pracy zagraliśmy wielkie spotkanie i zatańczyliśmy z nimi. [...] Z Messim? Może strzelilibyśmy 2 albo 3 gole więcej.
Lionel Scaloni: - Nie widziałem dokładnie tych słów [Raphinhi] i nie szukałem ich. Rozumiem sytuację, to mecz Brazylia - Argentyna i nie jest potrzebnym mówić takie rzeczy, by mecz wyglądał tak, jak wygląda. Wybaczam Raphinhi, bo wiem, że nie zrobił tego specjalnie. Argentyna z lub bez takich deklaracji zagrałaby swój mecz. Wybaczam mu, bo wiem, że nie chciał nikogo urazić.
Komentarze (14)