Pięć wniosków po meczu z Realem Valladolid

Michał Gajdek

4 maja 2025, 06:30

45 komentarzy

Fot. Getty Images

FC Barcelona znów odwróciła losy ligowego spotkania i pokonała Real Valladolid 2:1. Co wyniesiemy z wczorajszego spotkania?

1. Wszystkie ręce na pokład

Spośród piłkarzy, którzy zaczęli w pierwszej jedenastce starcia z Realem Madryt oraz Interem tylko dwóch zameldowało się od początku na boisku w Valladolid: Pedri oraz Gerard Martin. Hansi Flick zdecydował się na liczne rotacje, a najbardziej eksperymentalnie wyglądała linia ataku: grający niewiele Pau Victor oraz Ansu Fati, a także debiutujący Dani Rodríguez. Warto jednak pamiętać, że wczoraj odpoczywali piłkarze, którzy sami zaczynali sezon jako zmiennicy, a dopiero stosunkowo ostatnio awansowali w hierarchii po kolejnych urazach kolegów (Ferran Torres czy Eric García). Nie można się więc w gruncie rzeczy dziwić, że przegląd kadr nie wypadł zbyt imponująco - na boisku pojawili się zawodnicy, którzy byli praktycznie ostatnimi opcjami dla niemieckiego szkoleniowca.

2. Niewykorzystane szanse...

Wśród kibiców można spotkać się z zarzutem do Hansiego Flicka, że występujący wczoraj zmiennicy powinni mieć w tym sezonie więcej minut w nogach. Gdy jednak przeanalizujemy pierwszy skład nazwisko po nazwisku, to okaże się, że w zdecydowanej większości mieliśmy do czynienia z piłkarzami, którzy grali całkiem sporo (Araujo, Fermín, Gavi, Gerard Martin) bądź z takimi, którzy więcej grać nie mogli z uwagi na urazy (Ter Stegen, Christensen, Dani Rodríguez). W istocie zatem zaledwie trzech graczy, którzy rozpoczęli mecz w Valladolid od pierwszej minuty nie grali więcej decyzją trenera: Pau Victor, Ansu Fati oraz Hector Fort. Cała trójka, delikatnie mówiąc, nie zachwyciła - były gracz Girony mało wnosił do gry, piłkarz z 10-tką na plecach pokazał jak słaby jest fizycznie, a boczny obrońca powinien mieć na drugie imię "Chaos". Patrząc na ich wczorajszy występ nie powinno dziwić, że Hansi Flick nie rozpoczynał od nich ustalania składu. 

3. ... i niespodziewani wygrani

Gdy Gerard Martín wchodził do pierwszego zespołu, wielu fanów Barçy podśpiewywało zapewne przebój Elektrycznych Gitar: "Co ty tutaj robisz?". Trudno było powiedzieć, co w lewym obrońcy widzi Hansi Flick. Niemiec jednak konsekwentnie ogrywał byłego piłkarza Cornelli, a ten wyglądał coraz pewniej. Wreszcie, uraz Alejandro Balde spowodował, że w ostatnim tygodniu to Martín musiał rozpocząć w pierwszym składzie finał Pucharu Króla oraz półfinał Ligi Mistrzów. Choć mecze te pokazały, że do najwyższego poziomu nie może (jeszcze?) aspirować, to zwłaszcza bezpośrednie porównanie z Hectorem Fortem wypadło mocno na jego korzyść. Lewy obrońca w Valladolid pokazał, że przydatny może być także w ataku - wczoraj zaliczył asystę przy zwycięskim golu Fermína, a przecież nie było to juz jego pierwsze mocne i dokładne podanie po ziemi w pole karne. Oby tytuł MVP spotkania tylko dodatkowo go zmotywował. 

4. Cichy bohater

Fermín López z hukiem wszedł do drużyny latem 2023 roku. Kilka naprawdę efektownych bramek w zeszłym sezonie rozbudziło apetyty kibiców. Gdy więc Hiszpan aż tak nie rzuca się w oczy w tych rozgrywkach, wiele osób uznaje jego sezon za rozczarowujący. Tymczasem, Andaluzyjczyk zwycięską bramką osiągnął wczoraj pułap 15 goli i asyst w tegorocznej kampanii - rok wcześniej było ich łącznie 12. Fermín jest na dobrej drodze także do przebicia czasu spędzonego na boisku w zeszłym sezonie, do czego brakuje mu ok. 200 minut. W ostatnim czasie jesteśmy na tyle rozpieszczeni nagłymi erupcjami talentów takich jak Lamine Yamal czy Pau Cubarsí, że harmonijny rozwój młodego piłkarza, jaki ma miejsce w przypadku Fermína, uznawany jest niekiedy za niewystarczająco efektowny.

5. Powrót kapitana

Jak powiedział, tak zrobił - Hansi Flick postawił wczoraj od pierwszej minuty na Marka Andre Ter-Stegena. Niemiec zagrał pierwsze minuty od czasu poważnego urazu odniesionego we wrześniowym starciu z Villarreal. Niestety, już pierwsze uderzenie na jego bramkę zakończyło się koniecznością wyciągania piłki z siatki, choć sporo w tej akcji było zwykłego pecha. Po kapitanie dało się jednak zauważyć także brak czucia piłki, chociażby gdy kilkukrotnie interweniował na raty. To oczywiście naturalne po tak długim rozbracie z boiskiem, lecz Niemiec póki co nie będzie miał okazji, by złapać rytm meczowy. Ter Stegen przynajmniej czasowo wróci na ławkę rezerwowych na kluczowe mecze sezonu - Hansi Flick potwierdził już, że to Wojciech Szczęsny wystąpi zarówno w Mediolanie, jak i w El Clásico.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (45)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze