Marc Casadó rozmawiał z ASem w końcowej fazie powrotu do zdrowia. Pomocnik ma nadzieję, że znajdzie się w składzie na niedzielne El Clásico. Młody zawodnik Barçy mówił także o swoim dzieciństwie, a także wypowiedział się na temat Hansiego Flicka.
AS: Jak przebiega rekonwalescencja?
Marc Casadó: Bardzo dobrze. Jestem na boisku już od jakiegoś czasu i wszystko jest okej. Wszyscy dobrze to oceniają: fizjoterapeuci, lekarze i zawodnicy. Powiedziałbym, że jestem wyleczony i muszę się tylko przygotować.
Czy byłeś wcześniej kontuzjowany, czy to twój pierwszy raz?
Prawie nigdy wcześniej nie byłem kontuzjowany. Przegapiłem najważniejszą część sezonu. To sprawia, że jesteś zdruzgotany. Myślisz, że ryzykujesz swoją karierę.
Czy skupiałeś się wyłącznie na powrocie do zdrowia, czy też zacząłeś robić rzeczy, których wcześniej nie robiłeś, aby odwrócić swoją uwagę?
Cały czas myślałem tylko i wyłącznie o kolanie. Stało się to moją obsesją.
Jak to jest oglądać mecze z trybun?
To trudne.
Ale oglądałeś je wcześniej, kiedy byłeś dzieckiem...
To nie ma z tym nic wspólnego. Wtedy sprawiało mi to radość, teraz cierpię.
Często się hamujesz?
Staram się nie zachowywać źle. W domu bardziej protestuję przed telewizorem. Kiedy moi rodzice przyjeżdżają, aby się ze mną zobaczyć, mówię im, żeby się dobrze zachowywali, a jeśli poproszę o to moich rodziców, to sam muszę to robić.
Kiedy zacząłeś grać w piłkę nożną?
Odkąd pamiętam, jako dziecko w domu, z moim ojcem w parku. Pewnego dnia powiedział mi, że przyjaciele zakładają klub i zapytał mnie, czy do niego dołączę.
Czy doświadczasz teraz piłki w ten sam sposób, jak wtedy, gdy byłeś młodszy?
To na pewno nie to samo, ale zawsze podchodzę do tego naturalnie. Kiedy gram, nie zwracam uwagi na ludzi. Kiedy jesteś dzieckiem, mecz w weekend jest dla ciebie najważniejszy. Nic się pod tym względem nie zmieniło.
Nawet teraz, gdy mecz ma znaczenie dla większej liczby osób?
To mnie najbardziej zależy na meczu. Pod tym względem wciąż jesteśmy tacy sami. Wiem, jak ważne jest to dla ludzi, ale nie spędzam czasu na myśleniu o tym. Jestem pierwszym, który oddaje życie, by wygrać i fani to doceniają.
Czy wszyscy rywale są tacy sami?
Oczywiście, że nie.
Czy Madryt jest wyjątkowy?
Nie tylko Real Madryt, ale to bardzo fajne mecze.
Dla ciebie jest przyjemny, ale dla wielu ludzi to tortura.
Nie, to są te spotkania, które się lubi. Dwa, w których grałem, naprawdę mi się podobały, podobnie jak mecz z Bayernem. Wychodzisz tam skoncentrowany, musisz dać z siebie wszystko, ponieważ jeśli nie jesteś skoncentrowany, zostaniesz pokonany.
Czy jako dziecko kolekcjonowałeś koszulki?
Każdego roku na Boże Narodzenie prosiłem o koszulkę Barçy.
Z nazwiskami?
Tak, pamiętam koszulkę Neymara z senyerą i tę z finału Ligi Mistrzów przeciwko Manchesterowi United.
Kim jest dla ciebie Flick?
Zmienił moje życie. Przeniósł mnie z drużyny młodzieżowej do pierwszego zespołu.
Ale byłeś już w pierwszej drużynie...
Nie, byłem w drużynie rezerw i rozegrałem trzy mecze z pierwszą drużyną.
Czy to dlatego starałeś się zawsze grać w drużynie rezerw?
Miałem kilka kłótni, ponieważ nie pozwolili mi wrócić, ale chciałem grać w piłkę, a jeszcze bardziej w tej koszulce. Jeśli nie grałem w pierwszej drużynie, chciałem grać w drużynie rezerw.
Celem jest mecz z Realem Madryt?
Pierwszą rzeczą jest kolano.
Komentarze (5)