Po fiasku transferu Nico Williamsa wszystkie siły zostały skierowane na pozyskanie Luisa Díaza. Kolumbijczyk już wcześniej był faworytem Deco, ale Liverpool nie chce nawet rozmawiać na temat jego sprzedaży. Sam 28-latek nie jest jednak tak stanowczy i w publicznych wypowiedziach nie przekreśla możliwości odejścia do innego klubu.
Zainteresowanie Barçy potwierdza Fabrizio Romano, który jest zazwyczaj bardzo dobrze poinformowany w kwestii transferów. Blaugrana będzie miała też mocnego rywala w postaci Bayernu Monachium, który również szuka nowego skrzydłowego. Die Roten podobnie jak Barça stawiali na Nico, ale ponieważ 22-latek przedłużył umowę z Athletikiem, będą starali się przekonać do siebie piłkarza Liverpoolu.
28-latek rozmawiał z kolumbijskim Win Sports i wypowiedział się na temat swojej przyszłości: "Na ten moment nie wiem nic, kompletnie nic. Rozmawiamy z dyrekcją, jestem na ten moment spokojny i po prostu rozmawiamy" - powiedział. Kontrakt skrzydłowego jest ważny do 2027 roku i jasnym jest, że zawodnik musi go przedłużyć, lub zostanie sprzedany, żeby uniknąć odejścia za darmo, jak było w przypadku Alexandra-Arnolda.
Liverpool pozostaje jednak nieugięty i już poprzednio odrzucał oferty Barcelony i Bayernu. Sprawę utrudnia jeszcze mocniej tragiczna śmierć Diogo Joty, który był ważnym piłkarzem w systemie Arnego Slotha. Upływający czas może jednak zmiękczyć postawę The Reds, którzy wydali właśnie fortunę na Floriana Wirtza, a mówi się już o kolejnych wzmocnieniach. W przeciwieństwie do Nico, Luis Díaz nie ma klauzuli wykupu, więc nawet wyższa kwota transferu byłaby łatwiejsza do zapłaty dla Barcelony, ponieważ istnieje możliwość rozbicia jej na raty. Jedno jest pewne - jeżeli Kolumbijczyk nie przedłuży swojej umowy, to do końca okienka transferowego będziemy słuchać kolejnych doniesień o trwających negocjacjach.
Komentarze (26)