Angel Alarcon był swego czasu jedną z nadziei Barcelony, ale kontuzje zastopowały jego rozwój, a w końcu skrzydłowy odszedł do Porto. Wczoraj Hiszpan wreszcie zadebiutował w barwach portugalskiego klubu, co w perspektywie może przynieść korzyść Katalończykom.
Alarcon był dla Xaviego jednym z ulubionych młodszych piłkarzy. Trener dał mu nawet szansę wziąć udział w pięciu meczach pierwszego zespołu w sezonie 2022/2023. Niestety postępy wychowanka przyhamowały ciągłe kontuzje. W kolejnych rozgrywkach nie rozegrał już ani jednego spotkania. W lecie 2024 roku Barça pozwoliła odejść za darmo Alarconowi, po którego zgłosiło się Porto.
W swojej pierwszej kampanii w Portugalii 21-latek nie wystąpił w ani jednym meczu pierwszego zespołu. Strzelił za to 7 goli w 19 spotkaniach rezerw. Na przeszkodzie stanął jednak kolejny uraz, tym razem łąkotki. Pozytywnym sygnałem było załapanie się do kadry Porto na Klubowe Mistrzostwa Świata, choć nie dane mu było wybiec na murawę.
Nominalnie Alarcon pozostaje graczem drugiej drużyny, ale w końcu udało mu się zadebiutować. We wczorajszym pojedynku z Rio Ave wszedł na boisko w 76. minucie. Okoliczności ku temu były sprzyjające, bo Porto, z Janem Bednarkiem i Jakubem Kiwiorem w składzie, prowadziło wówczas 3:0. Takim też wynikiem zakończyło się to starcie, po którym wychowanek Barcelony ma impuls do dalszej pracy. Warto przy tym pamiętać, że Katalończycy, oddając Alarcona do Porto, zapewnili sobie 50% z kolejnego transferu 21-latka.
Komentarze (1)