Gdy Barcelona kupuje jakiegoś piłkarza, często na początku zwraca się uwagę, że „trzeba dać mu czas”. Aklimatyzacja w nowym otoczeniu, wejście na wyższy poziom, dostosowanie do innych mechanizmów czy większa presja to tylko niektóre z aspektów, które sprawiają, że staramy się (z różnym skutkiem, trzeba przyznać) uzbroić w cierpliwość po przybyciu nowego zawodnika. Z Joanem Garcíą nie ma takich problemów. Z marszu wszedł na topowy poziom Blaugrany i potwierdza swoje znakomite umiejętności, a klub wreszcie ma pewność na pozycji bramkarza.
Nowy golkiper Barcelony już w poprzednim sezonie błyszczał w Katalonii, stając się prawdziwą rewelacją rozgrywek. Joan García prezentował się w barwach Espanyolu na tyle dobrze, że zaczęły się nim interesować wielkie kluby i pojawiły się pierwsze sugestie, że może trafić do reprezentacji Hiszpanii. W całym sezonie LaLigi miał zdecydowanie najwięcej interwencji (140) i najlepszy współczynnik oczekiwanych traconych goli minus wpuszczone bramki (+7,7), który dobrze pokazuje, jak ratował swoją ekipę.
W obu tych statystykach wyróżniał się zresztą na tle europejskiej konkurencji. Pod względem liczby interwencji zajmował drugie miejsce w TOP5 najlepszych lig, a w zakresie zapobieganych oczekiwanych bramek był ósmy. Śmiało można powiedzieć, że parady Garcíi utrzymały Espanyol w LaLidze. W grze 24-latka wszystko się zgadzało, wyglądał jak wschodząca gwiazda, którą jeszcze nie każdy rozpoznał, ale do której należy przyszłość.
Dobry wybór
Właśnie dlatego po zrealizowaniu transferu do Barcelony pisałem, że to transakcja niemal idealna z perspektywy Blaugrany. Zgadzała się potrzeba klubu, który potrzebował stabilizacji w bramce po ciągłych problemach zdrowotnych Marca-André ter Stegena i niewystarczającej postawie Iñakiego Peñi. Zgadzał się wiek – García ma przed sobą całą karierę i do budowy długoterminowego projektu pasuje idealnie. Zgadzała się cena – 25 milionów euro to nie są może małe pieniądze w obecnych warunkach finansowych Blaugrany, ale jak najbardziej do przyjęcia na teraz, a gdyby bramkarz się sprawdził, te koszty wyglądałyby promocyjnie. Zgadzał się wreszcie poziom sportowy, choć niektórzy zwracali uwagę, że musi go potwierdzić w warunkach Barçy.
I chyba tylko to dostarczało wątpliwości – czy zawodnik, który dopiero od półtora roku występuje w seniorskiej piłce, a od roku na pierwszym poziomie rozgrywkowym, będzie w stanie przełożyć to wszystko na wielką Barcelonę. Niepewność mogła być też związana z ewentualnym dopasowaniem do specyficznego dla bramkarzy stylu Blaugrany, tym trudniejszego po przybyciu Hansiego Flicka.
Utrzymany poziom
Joan García błyskawicznie rozwiał te wątpliwości. 24-latek z miejsca prezentuje bardzo wysoki poziom. W każdym spotkaniu potrafi pokazać coś dobrego. Albo broni sytuacje jeden na jeden, albo pozostaje czujny na linii, albo dobrze reaguje przy wyjściach wyprzedzających. Nie dostarczył żadnego problemu i przyczyniał się do zwycięstw (lub, jak w przypadku spotkania z Rayo, którego był MVP, do remisu). Po miesiącu rozgrywek oficjalna nagroda dla interwencji miesiąca należała do niego. Daje pewność, której Barcelonie brakowało na tej pozycji.
García utrzymuje dobre statystyki z poprzedniego sezonu. Z oczywistych względów po przejściu do lepszego klubu nie będzie miał tylu okazji do interwencji, ale i tak zajmuje siódmą pozycję w LaLidze w liczbie parad (10), które wykonuje na dobrej skuteczności (84,6% - czwarte miejsce w rozgrywkach, rok temu było to 75,5%). W cenionej rubryce oczekiwanych goli minus bramki stracone notuje wynik +1,8, co daje mu trzecią lokatę w Primera Divison. Według SofaScore w pięciu meczach tego sezonu uratował Barcelonę od straty ponad 3 goli. García robi tę potrzebną różnicę na miarę klasowego bramkarza.
Błyskawiczna adaptacja
Podobać się może również dostosowanie do stylu gry Barcelony. Niektórzy nie byli przekonani co do wyprowadzania piłki Garcíi. No to proszę – obecnie ma piąte miejsce w całej LaLidze bez podziału na pozycje pod względem skuteczności zagrań (94,2%). García i w tym zakresie nie sprawia problemów, futbolówka czuje się przy nim dość bezpiecznie, a można odnieść wrażenie, że jest jeszcze pewna rezerwa w zakresie długich podań. Być może przy szybkich atakach zobaczymy ten element – w końcu w poprzednim sezonie był 4. w LaLidze (i 10. w TOP5 lig europejskich) w zakresie dystansu przemierzonego przez piłkę po jego progresywnych zagraniach.
Może się też podobać dynamika gry Garcíi. 24-latek jest bardzo szybki na nogach, co pozwala mu nie tylko umiejętnie złożyć się do interwencji na linii, wykonując ten dodatkowy krok, ale też przesunąć się w bramce do drugiego słupka, gdy dochodzi do strzału po podaniu z przeciwległej flanki. Z 2-3 takie interwencje García zdążył już zaliczyć, w tym w pojedynku z Newcastle. To duża różnica w porównaniu do oskarżanego o statyczność Marca-André ter Stegena. Wyjścia z bramki Katalończyka też nie wzbudzają na razie wątpliwości. Bramkarz Barçy jest czujny i dostosowany do niezwykle wysoko ustawionej linii defensywnej. Szybkość pozwala mu błyskawicznie niwelować dystans. García stale będzie się uczył odpowiedniej decyzyjności w tej strategii bronienia, ale na ten moment wygląda ona całkiem dobrze.
Czasem po przybyciu bramkarza do większego klubu problem może stanowić to, że ma się mniej interwencji, ponieważ trzeba utrzymać koncentrację nawet do 90 minuty, mimo że przez większość czasu pozostaje się "bezrobotnym". Po pierwsze, u Garcíi na razie nie widać takich problemów, bo pozostaje on czujny dosłownie w każdej sytuacji. Po drugie, system gry Barcelony wymaga właśnie aktywnej roli bramkarza za wysoko ustawioną linią obrony, co sprzyja ciągłej pracy golkipera, a zatem utrzymywania tej dyscypliny psychicznej. Wrażenie robi też pewny chwyt 24-latka.
Wygląda na to, że García nie miał większych problemów z adaptacją w drużynie. Dostosował się do zespołu i jest „jednym z chłopaków”. Na tym etapie można odnieść wrażenie, że to normalny facet, bez wybuchów ekscentryzmu i sprawiania problemów w szatni. To też dobrze zapowiada długofalową współpracę. Od Garcíi aż bije pokora, ale i wiara we własne możliwości. Mimo napięć w Espanyolu wokół jego decyzji o odejściu robił wszystko, żeby odejść z klasą, choć w pewnych kręgach był nawet lżony. O motywacji Garcíi dobrze świadczy to, że tak bardzo chciał przejść do Barcelony, że nie przeszkodziły mu w tym nawet problemy finansowe klubu, które wpływały na jego rejestrację. Wreszcie – dyplomatycznie zabierał głos podczas całego zamieszania związanego z Ter Stegenem.
Najlepszy hiszpański bramkarz
Powołanie do reprezentacji Hiszpanii wydaje się w tej sytuacji kwestią czasu. Pod względem umiejętności Joan García jest po prostu najlepszym bramkarzem mogącym grać dla La Rojy. Luis de la Fuente nie będzie długo ignorował golkipera Barcelony. Jeśli 24-latek utrzyma poziom, nic nie powinno stanąć mu na przeszkodzie, aby w końcu zostać numerem 1, nawet jeśli trzeba będzie trochę poczekać na zmianę hierarchii. Sentymenty związane z Unaiem Simonem, który przecież sam określał Garcíę jako najlepszego bramkarza LaLigi poprzedniego sezonu, nie powinny stanąć na drodze temu procesowi.
Pozytywny start
Przyszłości nie znamy, ale warto odnotować ten świetny początek Joana Garcíi w Barcelonie. Mimo że 24-latek jest nowy w zespole, w zasadzie trudno byłoby się do niego przyczepić za jakiekolwiek spotkanie tego, wcale nie tak łatwego, początku sezonu Blaugrany. García był wręcz wyróżniającą się postacią na plus. Ten fragment kampanii nadal jest niewielki, ale jednak stanowi on bardzo pozytywny sygnał na dalszą część zmagań i całą karierę 24-latka w Barcelonie.
Komentarze (17)