Real Madryt grał dziś na wyjeździe z beniaminkiem LaLigi Levante. Los Blancos zwyciężyli i powiększyli przewagę nad Barceloną.
Levante potrafiło zagrozić Realowi w początkowym etapie gry. Już na początku meczu Ivan Romero miał niezłą szansę, ale nie trafił w bramkę. Podobnie było przy późniejszej sytuacji Deli, który z bliska oddał niecelne uderzenie głową. Z kolei w Realu blisko był Franco Mastantuono, ale trafił w poprzeczkę. Strzały Viníciusa (tuż przed szansą Argentyńczyka) czy Fede Valverde zatrzymywał za to Matthew Ryan.
Bramkarz Levante musiał jednak wyciągać piłkę z siatki w 28. minucie. Vinícius uderzył szpicem buta idealnie przy słupku, wyprowadzając Real na prowadzenie. Nie był to koniec ładnych bramek Los Blancos w tej części gry. Dziesięć minut później debiutanckie trafienie zanotował Mastantuono po uderzeniu teoretycznie słabszą, prawą nogą w samo okienko. Real powinien prowadzić do przerwy 3:0, ale Vinícius przegrał kolejny pojedynek z Ryanem.
https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1970580270223925400
https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1970582584473133372
Wydawało się, że po pierwszej połowie może być po meczu, ale na początku drugiej odsłony Levante złapało kontakt. W 54. minucie do siatki trafił przymierzany w lecie do Barcelony Etta Eyong.
https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1970591079083717050
Radość gospodarzy nie potrwała jednak długo. Kapitan Levante Elgezabal zahaczył Kyliana Mbappe w polu karnym, a sam poszkodowany w 63. minucie zamienił jedenastkę na gola. To trafienie zabiło rytm ekipy z Walencji, która po bramce nieco mocniej nacisnęła. A chwilę potem Mbappe zamknął mecz po długim podaniu od Ardy Gülera. Real zwyciężył 4:1 i znów powiększył przewagę nad Barceloną.
Komentarze (30)