"Nowy Hansi Flick"

Mateusz Doniec

20 października 2025, 11:45

Marca

8 komentarzy

Fot. Getty Images

Poniższy tekst to artykuł Jaime Rincóna opublikowany na łamach dziennika Marca. Autor analizuje przemianę Hansa Flicka w jego drugim sezonie w Barcelonie — od chłodnego dyplomaty do trenera reagującego impulsywnie, mówiącego wprost i wikłającego się w otwarte spory.

Jaime Rincón: "Hansi Flick nie jest już tym samym człowiekiem, co w poprzednim sezonie. Nienaganna dyplomacja, którą gasił wszystkie trudne momenty w pierwszym sezonie pracy, ustąpiła miejsca szeregowi zachowań wywołujących kontrowersje. Ostatnie z nich to wyrzucenie z ławki w końcówce meczu z Gironą, po którym w czasie celebracji gola Araujo poszły w ruch gesty corte de manga [dosł. "ucinanie rękawa", dla nas: "gest Kozakiewicza"]. I nie jest to pierwszy raz, gdy niemiecki trener pokazuje tak pełną pasji wersję samego siebie — do niedawna kompletnie nieznaną.

Jeśli coś udowodnił trener Barcelony w swoim drugim sezonie pracy, to to, że przestał gryźć się w język. Tam, gdzie wcześniej była zimna krew, powściągliwość i poprawność, dziś pojawia się spontaniczność, zachowanie instynktowne i szczerość, które uczyniły z Hansa Flicka szkoleniowca bardziej ludzkiego i bliższego typowemu profilowi trenera piłkarskiego.

W tej kampanii Flick nie trzyma niczego dla siebie. Sygnał ostrzegawczy pojawił się już na starcie sezonu w postaci komunikatu skierowanego prosto do Fermína po jego słabszym okresie. Rzecz równie nieoczekiwana, co rzadko spotykana u trenera przyzwyczajonego do szczelnej hermetyczności i prania brudów wyłącznie za zamkniętymi drzwiami. "W okresie przygotowawczym nie byłem z niego tak zadowolony, ale w ostatnich dwóch tygodniach się poprawił" — powiedział o pomocniku po świetnym występie z Como. Krytyka przyszła więc w parze z pochwałą za dobry mecz z Włochami, ale przekaz był jasny: nowy Flick właśnie ruszył.

Walka na ego

Kolejny sygnał krytyczny wobec drużyny pojawił się, tym razem bardziej ogólnie, po remisie z Rayo w Vallecas. Niemiec wykorzystał to potknięcie, by wysłać do zespołu ostrzeżenie: "Ważne, by nie było tu ego, to zabija szanse na sukces". Kolejna publiczna deklaracja intencji, której trudno było szukać w jego pierwszym sezonie jako trener Barçy.

Ale bez wątpienia to spór o Lamina Yamala po jego kontuzji na zgrupowaniu kadry obnażył nowe oblicze Flicka najmocniej: trener wszedł w ostrą wymianę zdań z selekcjonerem Luisem de la Fuente. "Pojechał na kadrę już z bólem. To nie jest dbanie o zawodników. Hiszpania ma najlepszych piłkarzy na świecie, ale trzeba troszczyć się o zawodników. Także o młodych. Martwi mnie to".

Przypadek Lamine'a

Jego szczerość w ocenie spraw dotyczących Barcelony poszła dalej — Flick publicznie skarcił samego Lamina Yamala: "Jest wyjątkowy, ale musi się skupić na ciężkiej pracy. Talent prowadzi cię do pewnego poziomu, ale żeby wejść wyżej, o jeden czy dwa stopnie, trzeba pracować. Tu nie chodzi tylko o grę z piłką, trzeba też bronić" — odniesienie do jego wątpliwego zaangażowania w pressing i fazę obronną.

W podobnym tonie Flick musiał zmierzyć się z ostatnimi plotkami, jakoby podczas meczu z PSG złamał własny regulamin w sprawie Lamine Yamala. Według doniesień Lamine miał spóźnić się na aktywację przedmeczową, a Flick — w przeciwieństwie do wcześniejszych przypadków — miał go nie ukarać. Niemiec zgasił to stanowczo, w stylu dalekim od wersji z pierwszego sezonu: "Mówienie, że klub zmusił mnie, by wystawić Lamine'a z PSG, to śmieci".

Nie zasiądzie w Klasyku

Nowa wersja Flicka dopisała kolejną scenę w meczu z Gironą. Niemiec gwałtownie protestował w reakcji na doliczony czas gry przy Gilu Manzano i został wyrzucony, przez co nie zasiądzie na ławce na Santiago Bernabéu w najbliższym Klasyku. Dwie minuty później, już z dystansu, trener stracił panowanie, świętując bramkę Araujo gestem Kozakiewicza. Sam Flick tłumaczył po meczu: "To był efekt napięcia. Piłka nożna to emocje. Nie było to wymierzone w nikogo".

Ostatecznie Flick nie jest już tym samym spokojnym typem, który ważył każde słowo i gasił zapalne sytuacje lodem na karku. Wystarczył mu jeden sezon w Hiszpanii, by przestroić te zachowania i stać się nowym Hansim Flickiem. Bardziej kontrowersyjnym — tak. Ale też bardziej autentycznym".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze