Na dwa dni przed ligowym Klasykiem nastroje w Barcelonie mogą być negatywne. Nie dość, że uraz Raphinhi się odnowił, to w dodatku treningu z drużyną nie odbył również Jules Koundé. Większa odpowiedzialność spadnie na Pedriego, który zachowuje pewność siebie oraz szacunek do rywala.
"W zeszłym roku wygraliśmy wszystkie mecze z nimi, oby tym razem również tak było" - mówił pomocnik przed kamerami DAZN. "Uważam, że w zeszłym roku generalnie prezentowaliśmy niesamowity poziom, musimy na niego wrócić. Zawsze są rzeczy do poprawy. Dobra wiadomość to taka, że wiemy co nalezy poprawić. Z trenerem i sztabem poprawiamy błędy i jesteśmy lepsi niż byliśmy. Jeżeli miałbym wystawić drużynie ocenę to byłaby to szóstka albo siódemka, ale w niedzielę zagramy na dziesiątkę" - mówił 22-latek z przekonaniem.
"W Klasykach nie należy przeceniać formy obu drużyn, poprzednie mecze mają niewielkie znaczenie. Niezależnie od składu damy z siebie wszystko żeby zdobyć trzy punkty. Oczywiście chciałbym, aby każdy był dostępny, podobnie jak trener i cała drużyna" - skomentował problemy kadrowe Barçy. Nie zabrakło również komplementów w stronę rywala: "Teraz starają się bardziej posiadać piłkę, i jak zawsze są bardzo groźni z przodu. To będzie trudne spotkanie, ale postaramy się ich zdominować".
Pedri wyróżnił finał Pucharu Króla jako najlepszy Klasyk w wykonaniu Barcelony jego zdaniem, ponieważ udało mu się strzelić bramkę, a drużyna wygrała puchar. W najbliższą niedzielę Kanaryjczyk ponownie będzie musiał pokazać swój najwyższy poziom, w związku z licznymi kontuzjami w kadrze. 22-latek ma prawo czuć się przemęczony, ale Hansi Flick nie ma teraz dużych możliwości rotacji.
Komentarze (7)