Premier League zatwierdza nowy limit wynagrodzeń

Mateusz Doniec

21 listopada 2025, 17:30

EFE, Ben Jacobs

4 komentarze

Fot. Getty Images

Kluby Premier League zatwierdziły dziś wprowadzenie nowego zestawu zasad finansowych, które wejdą w życie od sezonu 2026/2027. Podczas posiedzenia akcjonariuszy zdecydowano o implementacji dwóch kluczowych mechanizmów: wskaźnika kosztów kadry (SCR — Squad Cost Ratio) oraz zasad zrównoważonego rozwoju i systemowej odporności (SSR — Sustainability and Systematic Resilience).

SCR będzie regulował wydatki sportowe klubów, ograniczając je do 85% ich przychodów piłkarskich oraz zysku/straty netto z transferów. Każdy klub otrzyma wieloletni bufor w wysokości 30%, który może wykorzystać, by czasowo przekroczyć ten próg. Wykorzystanie buforu będzie wiązało się z dodatkową opłatą, a po jego wyczerpaniu klub musi wrócić do przestrzegania limitu 85%, w przeciwnym razie grożą mu sankcje sportowe. Według Premier League nowe przepisy mają "promować równość szans i zbliżyć system ligowy do regulacji UEFA, która działają na poziomie 70%".

Reforma przewiduje także przejrzysty monitoring finansów w trakcie sezonu, sankcje za naruszenia, ochronę przed "sportową zapaścią", możliwość inwestowania ponad bieżące przychody, wzmocnienie możliwości inwestycji poza boiskiem oraz uproszczenie przepisów poprzez skupienie się na kosztach stricte piłkarskich.

System SSR oceni z kolei krótkoterminową, średnioterminową i długoterminową sytuację finansową klubów za pomocą trzech testów: Testu Kapitału Obrotowego, Testu Płynności oraz Testu Dodatniego Kapitału Własnego. Jest to pierwsza tak kompleksowa aktualizacja zasad finansowych od 2013 roku - dotychczasowe przepisy nie uwzględniały inflacji ani dynamicznego wzrostu kosztów w futbolu, a kluby mogły ponosić straty nieprzekraczające 105 milionów funtów w trzyletnim cyklu.

Propozycja Top to Bottom Anchoring (TBA), nie uzyskała wystarczającego poparcia klubów. Zakładała ona ograniczenie wydatków pierwszej drużyny do maksymalnie pięciokrotności kwoty otrzymywanej przez ostatni klub tabeli z praw telewizyjnych i nagród. Nie zdobyła wymaganych 14 głosów. Według danych z sezonu 2023/2024 oznaczałoby to limit wydatków na poziomie ok. 550 mln funtów.

Rosnąca fala sprzeciwu – groźby pozwów

Choć liga uznaje reformę za konieczną, wiele podmiotów zapowiedziało możliwość skierowania sprawy do sądu. Związek piłkarzy PFA potwierdził, że zaskarży przepisy, jeśli opinia zawodników nie zostanie uwzględniona. Jego prezes, Maheta Molango, skomentował: "W futbolu mamy tendencję do myślenia, że stoimy ponad prawem, ale to nieprawda. Nie można ograniczać czyjejś możliwości zarabiania na życie".

Sprzeciw wyraziły również trzy największe agencje piłkarskie w Wielkiej Brytanii - CAA Base, Stellar i Wasserman - podkreślając, że nie zostały skonsultowane. Ich prawnicy uważają, że nowe regulacje mogą naruszać prawo wolnej konkurencji, "nadużywać pozycji dominującej ligi" oraz "sztucznie ograniczać zdolność wydatkową klubów", co stanowiłoby "nielegalne ograniczenie handlu".

Koniec swobody?

Premier League przez lata była symbolem finansowej swobody, w której nawet kluby środka tabeli mogły wydawać więcej niż większość drużyn z Hiszpanii, Włoch czy Niemiec. Wprowadzenie limitu SCR oznacza jednak, że liga po raz pierwszy realnie zaciąga hamulec, ograniczając wydatki na pensje i prowizje do 85% przychodów. To wciąż bardziej elastyczne podejście niż restrykcyjny hiszpański límite salarial, ale kierunek zmian jest jasny: większa kontrola, przewidywalność i długoterminowa stabilność, zamiast niekończącej się spirali wydatków napędzanej ogromnymi wpływami telewizyjnymi. Premier League zaczyna wchodzić na ścieżkę, którą LaLiga podąża od lat — z tą różnicą, że robi to dopiero wtedy, gdy skala ryzyka stała się zbyt duża, by ją ignorować.

Przypomnijmy, że w LaLidze nie obowiązuje jeden stały procent jak w Premier League, lecz indywidualny limit wydatków wyliczany dla każdego klubu osobno na podstawie jego realnej sytuacji finansowej. W praktyce oznacza to, że jedni mogą przeznaczyć na pensje i amortyzację transferów nawet 80–85% przychodów jak np. Real Madryt, a inni – jak Barcelona – zaledwie 30–35%. Hiszpański system jest więc nadal znacznie bardziej restrykcyjny i znacznie silniej karze kluby o gorszej kondycji finansowej, podczas gdy nowy angielski limit 85% będzie jednolity i bardziej liberalny dla całej ligi.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze