Robert Lewandowski: Powrót do Lecha? Nie dźwignąłbym tej presji!

Dariusz Maruszczak

26 grudnia 2025, 22:05

Rymanowski live

4 komentarze

Fot. Getty Images

Robert Lewandowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim był pytany również o temat zakończenia kariery. Napastnik przyznał, że na ten moment jest w stanie grać na najwyższym poziomie jeszcze przez parę lat. 

Jesteś troszeczkę wściekły, że coraz częściej jesteś na ławce?

Lewandowski: Nie, bo nie ukrywam, że czasami, jak gram mniej, zacząłem odkrywać rzeczy, na które wcześniej nie miałem czasu, siły, luzu, spokoju mentalnego. Po tej rundzie pierwszy raz od bardzo dawna, nie chcę powiedzieć, że czuję się wypoczęty, ale nie zmęczyła mnie ona tak, jak wielokrotnie wcześniej na tym etapie.

Koniec kariery u szczytu jak Toni Kroos: Na pewno fajnie jest odejść na własnych zasadach. Każdy z nas zawodników jest w innym momencie życia, ma inne przemyślenia, inne potrzeby. Część mnie nie boi się tego, że zakończę swoją karierę, ale druga część jeszcze „kurde, ja to kocham, ja to jeszcze chcę zrobić”. Nie chcę mieć poczucia, jak skończę grać w piłkę, że może jeszcze mogłem… Ale jak poczuję, że to już zaczyna mnie męczyć, to będzie oznaka, że to już jest czas. Chyba sztuką będzie znaleźć ten idealny moment.

Ale to nie jest ten moment, dzisiaj jeszcze?

Nie, jeszcze na tyle się czuję, jeśli chodzi o ten mój kunszt pilkarski, na treningach itd, że to jeszcze nie jest ten moment. Oczywiście to była dla mnie nowa sytuacja, że wchodziłem z ławki, nie grałem. Też musiałem trochę się tego nauczyć, jak sobie z tym radzić. To też może mi pomóc w tej drugiej części sezonu.

Czyli chcesz jeszcze pograć przez 2-3 lata na najwyższym poziomie?

Myślę, że tak. Na tym poziomie na pewno spokojnie dałbym radę. Nie wiem, czy to będzie 2 lata, rok, trzy, nie chcę składać żadnych deklaracji, bo jak przyjdzie taki moment, że wstanę z rana i powiem „aha, to już chcę spełniać swoje marzenia, chcę zacząć życiem po karierze piłkarza” to może wtedy zdecyduję.

Nie pomyślałeś, żeby na koniec kariery wrócić do polskiego klubu, do Lecha Poznań?

Nie dźwignąłbym tego, nie dźwignąłbym tej presji [śmiech]. Chyba już wolę spokojnie sobie dożyć.

Jak będziesz podchodził do kolejnego karnego, to ten stres będzie większy?

Ojej, no w ostatnim, tak… No ale ważne jest, żeby to przełamać. Nie ukrywam, że nie. Zdaję sobie sprawę, że może gdzieś już kolejni są, że czekają na strzelenie tego karnego, może zobaczę, że warto oddać albo nie, ale nie ukrywam, że fajnie byłoby zmienić ten nurt tego niestrzelonego karnego.

Gdybyś mógł spotkać się z tatą, co chciałbyś mu powiedzieć?

Wiele rzeczy. Porozmawiać na proste tematy, kóre mnie ominęły w wieku dorastania, gdzie młody chłopak ma największe dylematy. Uściskać, być.

Chciałbyś mu powiedzieć „tato, zrobiłem to”?

Wychodzę z założenia, że mój tata ogląda mnie z najlepszych miejsc na boisku. Zawsze czułem, że gdzieś jest wokół mnie, czuwa nade mną, takie wsparcie duchowe. Zawsze jak o tacie zaczynam rozmawiać, to szkli mi się oko, więc wiadomo, że to dla mnie, dla młodego dzieciaka, to był ciężki temat, ale chciałbym, żeby moje dzieci miały tatę w domu takiego, jakiego ja zawsze chciałem mieć i miałem.


 

Pełny wywiad:

Przy okazji zachęcamy do przeczytania naszego ostatniego felietonu na temat Lewego.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze