To już ten moment! Wielka Sobota i ligowe starcie z Atlético to dla Barcelony początek ostatecznej walki o trofea. Podopieczni Hansiego Flick są głodni gry, choć brakuje im Raphinhi, który zawsze jest wartością dodaną dla drużyny. Zespół będzie musiał sobie poradzić bez niego w spotkaniach, które zdecydują o losach całego sezonu. Niech to się już zacznie!
Zostały dwa miesiące...
Ostatnia przerwa reprezentacyjna w sezonie 2025/2026 dobiegła końca. Klubowe rozgrywki wkraczają w decydującą fazę. Przez najbliższe kilka tygodni każdy mecz będzie wielkim finałem, od którego może zależeć to, ile trofeów zdobędzie dana drużyna. Barcelona jest w grze o ligę. To podopieczni Hansiego Flicka rozdają karty, mając cztery punkty przewagi nad Realem Madryt.
Jednocześnie toczy się gra o Ligę Mistrzów. Tuż za rogiem ćwierćfinał, w którym przeciwnik Blaugrany będzie taki sam jak dziś. Atlético Madryt. Po odpadnięciu z Pucharu Króla w dramatycznych wręcz okolicznościach Barcelona będzie chciała pokazać rywalom ze stolicy, że jest silniejsza. Następne kilkanaście dni da nam odpowiedź na wiele pytań.
Brak żołnierza
Kontuzja w meczu towarzyskim reprezentacji Brazylii komplikuje Hansiemu Flickowi plany na końcówkę sezonu. Raphinha zmaga się z urazem mięśniowym, który wyklucza go z gry aż do początku maja. Zabraknie go w "trójmeczu" z Atlético i innych ważnych spotkaniach. Choć większość zawodników jest do dyspozycji trenera, brak człowieka, który oddałby zdrowie za drużynę, może odbić się na grze zespołu.
Przede wszystkim chodzi tu o koordynację pressingu, który jest bardzo ważnym elementem stylu drużyny Flicka. Bez Raphinhi ciężko o jego funkcjonowanie "jak w zegarku". Szkoleniowiec z Heidelbergu będzie musiał znaleźć na to sposób i w jak najlepszy sposób załatać tę dziurę. Już dziś dowiemy się, jaki ma na to plan.
Takie i wiele innych ciekawych statystyk oraz wyniki na żywo znajdziesz u naszego Partnera - aplikacji Superscore.
Maraton Rojiblanco
Dzisiejsze spotkanie z Atlético rozpocznie swego rodzaju maraton meczów z tą drużyną. Barcelona zagra z drużyną Diego Simeone również 8 i 14 kwietnia w ramach ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Starcie ligowe wydaje się tym najmniej ważnym, zwłaszcza dla Atlético. Zespół z Madrytu ma 57 punktów i bezpieczne miejsce w strefie Ligi Mistrzów, a na mistrzostwo nie ma już co liczyć.
Barcelona natomiast musi pilnować swojej przewagi nad Realem Madryt, która aktualnie wynosi cztery punkty. Zwycięstwo jest jej potrzebne w każdym meczu, by móc ze spokojem patrzeć na poczynania rywali, których oddech cały czas czuć na plecach.
Sygnał dla reszty
Z pewnością celem Hansiego Flicka było przygotowanie jak najlepszej formy zawodników właśnie na kwiecień i maj. Czy Niemcowi się to uda? Przekonamy się w najbliższych tygodniach. Ważne będzie, by już teraz, od meczu ligowego z Atlético, zaznaczyć swoją pozycję i formę, by europejscy rywale mieli na uwadze Barcelonę jako potencjalnego, mocnego pretendenta do zwycięstwa w Lidze Mistrzów.
Na oszczędzanie sił przyjdzie jeszcze czas w potyczkach ligowych z rywalami z niższych miejsc. W spotkaniu z Atlético zawodnicy muszą zacząć od udowodnienia, również samym sobie, że są w stanie zawalczyć w tym sezonie zarówno o ligę, jak i o Ligę Mistrzów.
Trenerski dwugłos
Hansi Flick:
Tak, moi chłopcy są gotowi. To mecz z jedną z najlepszych drużyn w LaLiga, a być może także w Europie, więc mamy tu ogromną jakość. Każdy zawodnik może rozstrzygnąć spotkanie, dlatego bardzo ważne jest dla nas, żeby nie popełniać tylu błędów jak w ostatnim meczu z Atlético.
Pełna konferencja prasowa TUTAJ.
Diego Simeone:
FC Barcelona gra w określony sposób od dwóch lat, odkąd przyszedł ten trener, z wysoko ustawioną linią obrony, której nie zmieni, bo to jego styl gry i sposób ustawienia, by żyć pojedynkami i, wygrywając je, móc atakować. My gramy według naszych cech od 14 lat i będziemy dalej pracować najlepiej, jak potrafimy, by rywalizować z nimi.
Inne wypowiedzi TUTAJ.
Komentarze (16)