Eto'o: To zły człowiek
Samuel Eto'o wreszcie przemówił na temat niedzielnego zajścia, na którym koncentruje się obecnie cała uwaga sportowej prasy w Katalonii. "Rehabilitacja przebiegła dobrze, znów mogę grać i zdobywać wiele goli, co leży w moim i moich klubowych partnerów interesie. Jeżeli klub poprosi, udzielę wyjaśnień na temat całej sprawy" - powiedział.
"Znalazłem się w środku wojny między dwoma ludźmi i jestem jedynym, na którym koncentruje się cała uwaga" - skomentował, nie podając nazwisk. "Kiedy był moim przełożonym, nigdy nie powiedział mi ‘dzień dobry', a teraz mnie krytykuje. To zła osoba. Złym człowiekiem jest także ten, który zwołuje konferencję prasową i mówi, że Samuel Eto'o odmówił gry. Wszystkim co chcę powiedzieć jest to, że powrócę do strzelania goli" - wyjaśniał.
Zamieszanie wybuchło po niedzielnym meczu Barcelony z Racingiem Santander. Asystent Rijkaarda, Eusebio Sacristan kazał siedzącemu na ławce zawodnikowi przygotować się do gry w końcówce spotkania, ten jednak odmówił wejścia na boisko. Rijkaard wyraźnie zdenerwowany zachowaniem piłkarza stwierdził podczas pomeczowej konferencji prasowej, że Eto'o powinien się wstydzić.
Spodziewano się, że Kameruńczyk będzie chciał wyjaśnić trenerowi swoje zachowanie podczas poniedziałkowego treningu, jednak piłkarz, który wciąż jeszcze odczuwa skutki kontuzji kolana, trenował tylko na sali gimnastycznej - doniósł we wtorek dziennik "El Pais".
Choć podejrzewano, że zawodnik zostanie ukarany grzywną lub nawet odsunięty od składu na niedzielny mecz przeciwko Valencii, prezes Barcelony Joan Laporta stwierdził, że nie widzi potrzeby karania zawodnika. "Jeśli porozmawia z Frankiem - wszystko zostanie wyjaśnione" - powiedział Laporta. - "Rijkaard jest mistrzem w rozwiązywaniu takich problemów".
Na jutro zostało zaplanowane spotkanie Franka Rijkaarda z Txikim Begiristainem, którzy mają podjąć decyzję co do dalszych losów Eto'o. Dyskusja ma także dotyczyć dzisiejszych deklaracji reprezentanta Kamerunu, które nie pozostawiły cienia wątpliwości, do kogo zawodnik kieruje największe pretensje...
[źródło: fcbarcelona.com/Sport/gazeta.pl]
"Znalazłem się w środku wojny między dwoma ludźmi i jestem jedynym, na którym koncentruje się cała uwaga" - skomentował, nie podając nazwisk. "Kiedy był moim przełożonym, nigdy nie powiedział mi ‘dzień dobry', a teraz mnie krytykuje. To zła osoba. Złym człowiekiem jest także ten, który zwołuje konferencję prasową i mówi, że Samuel Eto'o odmówił gry. Wszystkim co chcę powiedzieć jest to, że powrócę do strzelania goli" - wyjaśniał.
Zamieszanie wybuchło po niedzielnym meczu Barcelony z Racingiem Santander. Asystent Rijkaarda, Eusebio Sacristan kazał siedzącemu na ławce zawodnikowi przygotować się do gry w końcówce spotkania, ten jednak odmówił wejścia na boisko. Rijkaard wyraźnie zdenerwowany zachowaniem piłkarza stwierdził podczas pomeczowej konferencji prasowej, że Eto'o powinien się wstydzić.
Spodziewano się, że Kameruńczyk będzie chciał wyjaśnić trenerowi swoje zachowanie podczas poniedziałkowego treningu, jednak piłkarz, który wciąż jeszcze odczuwa skutki kontuzji kolana, trenował tylko na sali gimnastycznej - doniósł we wtorek dziennik "El Pais".
Choć podejrzewano, że zawodnik zostanie ukarany grzywną lub nawet odsunięty od składu na niedzielny mecz przeciwko Valencii, prezes Barcelony Joan Laporta stwierdził, że nie widzi potrzeby karania zawodnika. "Jeśli porozmawia z Frankiem - wszystko zostanie wyjaśnione" - powiedział Laporta. - "Rijkaard jest mistrzem w rozwiązywaniu takich problemów".
Na jutro zostało zaplanowane spotkanie Franka Rijkaarda z Txikim Begiristainem, którzy mają podjąć decyzję co do dalszych losów Eto'o. Dyskusja ma także dotyczyć dzisiejszych deklaracji reprezentanta Kamerunu, które nie pozostawiły cienia wątpliwości, do kogo zawodnik kieruje największe pretensje...
[źródło: fcbarcelona.com/Sport/gazeta.pl]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)