Eto'o od pierwszej minuty w meczu z Realem?
Jeszcze kilka tygodni temu na twarzach Cules malował się serdeczny uśmiech. Kibice cieszyli się, bo do zdrowia szybko wracał Samuel Eto'o i miał być w pełni gotowy na pierwszy mecz z Liverpoolem. Wszyscy dmuchali na zimne, ostrożnie wprowadzając Kameruńczyka do gry, by ten jak najszybiej odzyskał formę.
Życie zweryfikowało rzeczywistość, bowiem Eto'o zagrał w tym roku tylko osiem minut z Osasuną, a na dodatek niefortunną wypowiedzią spowodował niemałe zmieszanie w wewnątrz zespołu. To odbiło się na formie Barcelony, która w dwóch ostatnich meczach poniosła dwie porażki prezentując przy tym widowiskowy pokaz bezsilności. Samu wie, że jest potrzebny i to jak najszybciej, tylko czy to, że drużyna go potrzebuje działa na niego motywująco?
Jeśli wszystko będzie szło zgodnie z teraźniejszym planem, Eto'o ma być gotowy do gry na 100 procent w spotkaniu z Realem Madryt (10. marzec). Absencja miałaby więc potrwać pięć miesięcy, tyle ile zakładały pierwsze prognozy medyczne. Jest szansa, że Frank Rijkaard powoła gracza na niedzielny pojedynek z Athletic Bilbao, o tym dowiemy się jednak dopiero na 24 godziny przed meczem.
Samuel powtarzał wielokrotnie, że wróci na boisko kiedy będzie w pełni gotowy do gry. Klubowy lekarz, Ramon Cugat podkreśla, że Kameruńczyk "dostał już pozwolenie na powrót na boisko, ale ostatnie słowo należy do niego samego". Jeśli wystarczy determinacji i zaangażowania, Eto'o mógłby pojawić się na placu gry w spotkaniach z Zaragozą, Sevillą i rewanżowym z Liverpoolem, by już w Gran Derbi wystąpić od pierwszej minuty. Optymiści mówią nawet, że mogłoby to nastąpić tydzień wcześniej. Mając w pamięci ostatnie wydarzenia w Barcelonie, nie należy jednak wróżyć przyszłości "z fusów".
[źródło: Sport/własne]
Życie zweryfikowało rzeczywistość, bowiem Eto'o zagrał w tym roku tylko osiem minut z Osasuną, a na dodatek niefortunną wypowiedzią spowodował niemałe zmieszanie w wewnątrz zespołu. To odbiło się na formie Barcelony, która w dwóch ostatnich meczach poniosła dwie porażki prezentując przy tym widowiskowy pokaz bezsilności. Samu wie, że jest potrzebny i to jak najszybciej, tylko czy to, że drużyna go potrzebuje działa na niego motywująco?
Jeśli wszystko będzie szło zgodnie z teraźniejszym planem, Eto'o ma być gotowy do gry na 100 procent w spotkaniu z Realem Madryt (10. marzec). Absencja miałaby więc potrwać pięć miesięcy, tyle ile zakładały pierwsze prognozy medyczne. Jest szansa, że Frank Rijkaard powoła gracza na niedzielny pojedynek z Athletic Bilbao, o tym dowiemy się jednak dopiero na 24 godziny przed meczem.
Samuel powtarzał wielokrotnie, że wróci na boisko kiedy będzie w pełni gotowy do gry. Klubowy lekarz, Ramon Cugat podkreśla, że Kameruńczyk "dostał już pozwolenie na powrót na boisko, ale ostatnie słowo należy do niego samego". Jeśli wystarczy determinacji i zaangażowania, Eto'o mógłby pojawić się na placu gry w spotkaniach z Zaragozą, Sevillą i rewanżowym z Liverpoolem, by już w Gran Derbi wystąpić od pierwszej minuty. Optymiści mówią nawet, że mogłoby to nastąpić tydzień wcześniej. Mając w pamięci ostatnie wydarzenia w Barcelonie, nie należy jednak wróżyć przyszłości "z fusów".
[źródło: Sport/własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)