Straty odrobione, Barça w półfinale Copa del Rey!
To były jedne z najważniejszych 90 minut dla Barçy w tym sezonie. Katalończycy musieli odrobić jednobramkową stratę z Camp Nou, gdzie polegli w pierwszym meczu z Zaragozą 0:1. Frank Rijkaard podjął ryzyko i zastosował nieco inne ustawienie niż zwykle, mianowicie 3-4-3. W roli defensywnego pomocnika pojawił się Rafa Márquez, który został pominięty w ostatnim spotkaniu z Bilbao, w ataku nie zobaczyliśmy za to Samuela Eto'o, który decyzją lekarzy pozostał w domu i kontynuwał ostatni etap rehabilitacji. Jak się okazało Mister podjął bardzo dobre decyzje i Barcelona wygrywając 2:1 z Zaragozą, awansowała do półfinału Pucharu Króla.
Mecz rozpoczął się spokojnie, bowiem żadna z drużyn nie forsowała tempa. Oba zespoły starały się grać bardzo ostrożnie, aby uniknąć błędów już na samym początku spotkania. Pierwszy sygnał do ataku dali goście, jednak w ich akcjach brakowało jeszcze precyzji. W 11. minucie groźny strzał oddał Xavi, piłka minęła jednak słupek Cesara. Co się odwlecze to nie uciecze i 7 minut później wychowanek Barcelony był już bezbłędny. Doskonała dwójkowa kombinacja Márqueza i właśnie Xaviego otworzyła drogę do bramki Zaragozy, a strzelcem gola był ten ostatni. Kilka minut później, kolejną dobrą okazję dla Barçy zmarnował Messi, który w sytuacji sam na sam trafił prosto w Césara. W 25 minucie spotkania, po strzale kolejnego wychowanka - Iniesty, na tablicy widniał już rezultat 0:2. Lionel Messi, znów przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Zaragozy, lecz dobitka Andresa na pustą już bramkę była bezbłędna.
Ten wynik nieco uśpił podopiecznych Rijkaarda i gospodarze przeprowadzili dwie bardzo groźne akcje. Najpierw w 27. minucie po strzale z dystansu Sergio García trafił w poprzeczkę, a dwie minuty później stuprocentową sytuację zmarnował Oscar - po zamieszaniu w polu karnym, piłka wylądowała na siódmym metrze, jednak gracz Zaragozy fatalnym uderzeniem przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką bramki Jorquery. Owe sytuacje podziałały na zawodników Barçy jak zimny prysznic i już w 30. minucie bliski podwyższenia rezultatu był Ronaldinho. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Deco, strzał głową Ronniego minimalnie minął dalszy słupek bramki Cesara. Pod koniec pierwszej połowy jeszcze jedną dobrą sytuację stworzyła Blaugrana. Na bramkę uderzał Messi, jednak strzał Argentyńczyka z ostrego kąta bramkarz Zaragozy wyłapał bez większego problemu.
Początek drugiej połowy to typowa wymiana ciosów. Najpierw na bramkę Barçy uderzał Celades, a chwilę później po drugiej stronie boiska, strzał oddał Deco, tyle że w obu przypadkach bramkarze byli na posterunku. Gospodarze starali się przejąć inicjatywę jednak defensywa katalońskiej drużyny rozgrywała kolejny znakomity mecz, skutecznie przerywając kolejne akcje miejscowych. Frustracja zawodników Zaragozy narastała, co przyniosło pięć żółtych kartek dla podopiecznych Fernandeza w ciągu zaledwie 10 minut. W 67. minucie nie wytrzymał D'Alessandro, który najpierw brzydko sfaulował Messiego, a "na dokładkę" uderzył go głową w twarz. Skończyło się na czerwonej kartce, lecz jakby na przekór tym wydarzeniom dwie minuty później kontaktową bramkę zdobył Piqué. Chwalona dotychczas obrona Barçy, tym razem nie przypilnowała obrońcy gospodarzy, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, strzałem głową z najbliższej odległości pokonał Alberta Jorquerę. Ten gol dodał Zaragozie skrzydeł, mimo tego to przy takim wyniku to wciąż Barcelona była w ćwierćfinale Copa del Rey. Podopieczni Victora Fernandeza próbowali zdobyć jeszcze jednego gola, ale Barcelona z powodzeniem odpierała ich ataki.
Końcówka spotkania była bardzo emocjonująca. Najpierw w 88. minucie decydującą bramkę dla Zaragozy mógł zdobyć Ewerthon, jednak po jego strzale z 16 metrów piłka minęła spojenie słupka z poprzeczką. Natomiast w drugiej minucie doliczonego czasu, w sytuacji sam na sam z Cesarem znalazł się Messi, lecz i tym razem Argentyńczykowi zabrakło szczęścia, bo po jego uderzeniu piłka trafiła w słupek. Chwilę później sędzia zakończyl spotkanie i awans Dumy Katalonii do półfinału Pucharu Króla stał się faktem.
Barcelona rozegrała dziś kolejne dobre spotkanie. Defensywa zanotowała prawie bezbłędny mecz, choć bramka Pique ewidentnie obciąża jej konto. Także druga linia prezentowała się bez zarzutu, czego efektem są dwie strzelone bramki przez pomocników. Napastnikom, bez Eto' w składzie, standardowo zabrakło szczęścia i skuteczności. Barça zaczyna wreszcie łapać swój rytm i styl gry i jeżeli z jeszcze większą determinacją i animuszem podopieczni Rijkaarda zagrają na Anfield, to awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów jest na wyciągnięcie ręki. W Liverpoolu trzeba po prostu tylko albo aż rozegrać "mecz sezonu".
Składy:
Real Zaragoza: César; Diogo, Piqué, G. Milito, Juanfran; D'Alessandro, Zapater, Movilla (Celades, 45'), Oscar (Aimar, 45'), D. Milito, Sergio García (Ewerthon, 72').
FC Barcelona: Jorquera; Oleguer, Puyol, Thuram; Xavi, Iniesta, Márquez, Deco (Gudjohnsen, 84'); Giuly (Zambrotta, 73'), Messi y Ronaldinho.
Arbiter: Medina Cantalejo.
Żółte kartki: Thuram (36'); Celades (48'); Diogo (55'); Aimar (57'); Márquez (58'); Sergio García (59'); Messi (66'); Zapater (79').
Czerwona Kartka: D'Alessandro (66') za niesportowe zachowanie wobec Messiego.
Bramki:
0-1, Xavi (17')
0-2, Iniesta (25')
1-2, Piqué (71')
Mecz rozpoczął się spokojnie, bowiem żadna z drużyn nie forsowała tempa. Oba zespoły starały się grać bardzo ostrożnie, aby uniknąć błędów już na samym początku spotkania. Pierwszy sygnał do ataku dali goście, jednak w ich akcjach brakowało jeszcze precyzji. W 11. minucie groźny strzał oddał Xavi, piłka minęła jednak słupek Cesara. Co się odwlecze to nie uciecze i 7 minut później wychowanek Barcelony był już bezbłędny. Doskonała dwójkowa kombinacja Márqueza i właśnie Xaviego otworzyła drogę do bramki Zaragozy, a strzelcem gola był ten ostatni. Kilka minut później, kolejną dobrą okazję dla Barçy zmarnował Messi, który w sytuacji sam na sam trafił prosto w Césara. W 25 minucie spotkania, po strzale kolejnego wychowanka - Iniesty, na tablicy widniał już rezultat 0:2. Lionel Messi, znów przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Zaragozy, lecz dobitka Andresa na pustą już bramkę była bezbłędna.
Ten wynik nieco uśpił podopiecznych Rijkaarda i gospodarze przeprowadzili dwie bardzo groźne akcje. Najpierw w 27. minucie po strzale z dystansu Sergio García trafił w poprzeczkę, a dwie minuty później stuprocentową sytuację zmarnował Oscar - po zamieszaniu w polu karnym, piłka wylądowała na siódmym metrze, jednak gracz Zaragozy fatalnym uderzeniem przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką bramki Jorquery. Owe sytuacje podziałały na zawodników Barçy jak zimny prysznic i już w 30. minucie bliski podwyższenia rezultatu był Ronaldinho. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Deco, strzał głową Ronniego minimalnie minął dalszy słupek bramki Cesara. Pod koniec pierwszej połowy jeszcze jedną dobrą sytuację stworzyła Blaugrana. Na bramkę uderzał Messi, jednak strzał Argentyńczyka z ostrego kąta bramkarz Zaragozy wyłapał bez większego problemu.
Początek drugiej połowy to typowa wymiana ciosów. Najpierw na bramkę Barçy uderzał Celades, a chwilę później po drugiej stronie boiska, strzał oddał Deco, tyle że w obu przypadkach bramkarze byli na posterunku. Gospodarze starali się przejąć inicjatywę jednak defensywa katalońskiej drużyny rozgrywała kolejny znakomity mecz, skutecznie przerywając kolejne akcje miejscowych. Frustracja zawodników Zaragozy narastała, co przyniosło pięć żółtych kartek dla podopiecznych Fernandeza w ciągu zaledwie 10 minut. W 67. minucie nie wytrzymał D'Alessandro, który najpierw brzydko sfaulował Messiego, a "na dokładkę" uderzył go głową w twarz. Skończyło się na czerwonej kartce, lecz jakby na przekór tym wydarzeniom dwie minuty później kontaktową bramkę zdobył Piqué. Chwalona dotychczas obrona Barçy, tym razem nie przypilnowała obrońcy gospodarzy, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, strzałem głową z najbliższej odległości pokonał Alberta Jorquerę. Ten gol dodał Zaragozie skrzydeł, mimo tego to przy takim wyniku to wciąż Barcelona była w ćwierćfinale Copa del Rey. Podopieczni Victora Fernandeza próbowali zdobyć jeszcze jednego gola, ale Barcelona z powodzeniem odpierała ich ataki.
Końcówka spotkania była bardzo emocjonująca. Najpierw w 88. minucie decydującą bramkę dla Zaragozy mógł zdobyć Ewerthon, jednak po jego strzale z 16 metrów piłka minęła spojenie słupka z poprzeczką. Natomiast w drugiej minucie doliczonego czasu, w sytuacji sam na sam z Cesarem znalazł się Messi, lecz i tym razem Argentyńczykowi zabrakło szczęścia, bo po jego uderzeniu piłka trafiła w słupek. Chwilę później sędzia zakończyl spotkanie i awans Dumy Katalonii do półfinału Pucharu Króla stał się faktem.
Barcelona rozegrała dziś kolejne dobre spotkanie. Defensywa zanotowała prawie bezbłędny mecz, choć bramka Pique ewidentnie obciąża jej konto. Także druga linia prezentowała się bez zarzutu, czego efektem są dwie strzelone bramki przez pomocników. Napastnikom, bez Eto' w składzie, standardowo zabrakło szczęścia i skuteczności. Barça zaczyna wreszcie łapać swój rytm i styl gry i jeżeli z jeszcze większą determinacją i animuszem podopieczni Rijkaarda zagrają na Anfield, to awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów jest na wyciągnięcie ręki. W Liverpoolu trzeba po prostu tylko albo aż rozegrać "mecz sezonu".
Składy:
Real Zaragoza: César; Diogo, Piqué, G. Milito, Juanfran; D'Alessandro, Zapater, Movilla (Celades, 45'), Oscar (Aimar, 45'), D. Milito, Sergio García (Ewerthon, 72').
FC Barcelona: Jorquera; Oleguer, Puyol, Thuram; Xavi, Iniesta, Márquez, Deco (Gudjohnsen, 84'); Giuly (Zambrotta, 73'), Messi y Ronaldinho.
Arbiter: Medina Cantalejo.
Żółte kartki: Thuram (36'); Celades (48'); Diogo (55'); Aimar (57'); Márquez (58'); Sergio García (59'); Messi (66'); Zapater (79').
Czerwona Kartka: D'Alessandro (66') za niesportowe zachowanie wobec Messiego.
Bramki:
0-1, Xavi (17')
0-2, Iniesta (25')
1-2, Piqué (71')
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)