Forma wraca w najważniejszym momencie

Janek

1 marca 2007, 10:58

Brak komentarzy
Po niezbyt udanym okresie dla Barçy, porażkach z Valencią i Liverpoolem, a także po konflikcie na linii Eto'o - Rijkaard, nadeszły chyba lepsze czasy na Camp Nou. W meczu z Athletic Bilbao widać było, że pomimo kryzysu drużyna potrafi grać pięknie, z pomysłem, finezją, a zarazem skutecznie. Wielu fachowców zastanawiało się czy to tylko skutek tego, że Bilbao zajmuje 17. miejsce w La Liga, czy też Barça wraca do wybornej formy. Po wczorajszym spotkaniu z Zaragozą okazuje się, że chyba jednak bliższa prawdzie jest ta druga teza. Ponownie podopieczni Rijkaarda zagrali bardzo dobry mecz i jak się okazuje wcale nie musi być w składzie Samuela Eto'o, aby wszystko funkcjonowało tak jak powinno.

W tym sezonie mało było momentów, kiedy mogliśmy oglądać Barçę w wysokiej formie przez dłuższy czas. Śledziliśmy jedynie przebłyski takiej formy np. w meczach z Werderem, Chelsea czy Sevillą na Camp Nou. Teraz może nareszcie nadszedł ten okres, w którym wysoka forma utrzyma się na dłużej, najlepiej do końca sezonu. Nie ulega wątpliwości, że styl gry Azulgrany zdecydowanie się poprawił. Po zwycięstwie nad Bilbao, a także awansie do półfinału Copa del Rey morale w drużynie znacznie wzrosły i można mieć nadzieję, iż piłkarze ponownie w siebie uwierzą. Wszystko to stało się, jakby nie patrzeć, w bardzo ważnym momencie. Teraz Barçę czeka mecz na szczycie La Liga z Sevillą, który można określić chyba mianem "małego meczu o mistrzostwo". Pojedynek ten na pewno nie rozstrzygnie już w tą sobotę, która z drużyn wygra ligę, jednak zwycięzca tej batalii postawi milowy krok do osiągnięcia tego celu.

Po Sevilli przyjdzie czas na Liverpool. Wczoraj powiało optymizmem po tym jak Barça ograła Zaragozę i udowodniła, że potrafi odrobić straty nawet grając na wyjeździe. Wczorajszy rywal może nie jest drużyną na miarę Liverpoolu, ale sam fakt pokazuje, że stać Blaugranę na awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Najważniejszą rzeczą będzie teraz utrzymanie formy, jaką obecnie prezentujemy, a wręcz idealnie byłoby ją jeszcze doszlifować. Tylko wtedy mamy szansę, by odnieść sukces na tak trudnym terenie jakim jest Anfield Road.

Po serii trzech wyjazdowych meczów (La Romareda, Ramón Sánchez Pizjuán, Anfield Road), Barça powróci do swojej świątyni, czyli na Camp Nou. Tutaj od razu znowu trzeba będzie wznieść się na wyżyny, bo do stolicy Katalonii przyjedzie Real Madryt. Fani Barcelony są żądni rewanżu za porażkę 0:2 na Bernabeu, a sami zawodnicy z pewnością będą chcieli wyrównać porachunki i pokazać, że tamto niepowodzenie było wypadekiem przy pracy.

Jak widać przed podopiecznymi Franka Rijkaarda trudny okres. Miejmy jednak nadzieję, że obecna dobra forma będzie jeszcze zwyżkować i przy odrobinie szczęścia Barça pomyślnie przebrnie dwa ważne wyjazdowe spotkania i za tydzień będziemy mogli napisać: "Duma Katalonii w ćwierćfinale Ligi Mistrzów".

[źródło: Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze