Robinho: Nawet Betis sprawi Barcelonie problemy
Forma Robinho w ostatnich tygodniach może się podobać włodarzom Realu Madryt. 23-letni zawodnik jest w dobrej formie i w końcówce sezonu chce pomóc swojemu zespołowi zdobyć Mistrzostwo Hiszpanii. Mimo iż w Barcelonie ma kilku przyjaciół to liczy na potknięcie rywali w ostatnich pięciu kolejkach. Stawka jest bowiem ogromna - tytuł Campeonato.
Gracz ‘Blancos' przyznał, iż ostatnimi czasy nie kontaktował się ze swoimi rodakami grającymi na Camp Nou.
"Nie rozmawiałem z nimi, ale wciąż jesteśmy przyjaciółmi. Są moimi rodakami, ale grają dla Barçy, więc traktuję ich jak rywali. Nie życzę im źle, ale mam nadzieje, że osłabną pod koniec sezonu", mówi Robinho.
"Ludzie twierdzą, że Barça wygrywa w łatwiejszy sposób, ale w końcowej fazie obu zespołom będzie ciężko o zwycięstwo. Najważniejsze byśmy wygrywali, jednak ktoś jeszcze musi pogubić punkty", dodaje.
W najbliższym spotkaniu ligowym piłkarze Realu zmierzą się z Espanyolem. ‘Los Pericos' przygotowują się do finałowego meczu Pucharu UEFA, ale podopieczni Fabio Capello nie zamierzają lekceważyć rywali.
"Niektórzy myślą, że Espanyol będzie łatwy do pokonania, bo ich piłkarze przygotowują się do finału Pucharu UEFA. Cokolwiek nie mówiliby kibice, najbliższy mecz będzie ciężki i musimy się przygotować na zażartą walkę gdyż Espanyol jest klasowym zespołem", komplementuje najbliższego przeciwnika.
Napastnik drużyny ze stolicy skomentował także sytuację Barcelony oraz kolejne mecze, które do rozegrania mają podopieczni Franka Rijkaarda. Robinho uważa, że Betis postawi wysoko poprzeczkę Barcelonie, a mecz z Atlético będzie jeszcze trudniejszy.
"Atlético będzie bardzo trudnym rywalem dla Barcelony. Uważam, że Katalończycy będą mieć problemy już w meczu przeciwko Betisowi, który odbędzie się w najbliższy weekend. Każdy mecz będzie jak finał."
Brazylijczyk tłumaczył się ze swojego zachowania podczas ostatniego meczu z Sevillą. Robinho przez własną głupotę wyleciał z boisko. Dostał żółtą kartkę za ściągnięcie koszulki, a że wcześniej już ujrzał żółty kartonik, musiał opuścić murawę.
"Grałem dobrze, ale po strzeleniu gola zwariowałem z podniecenia i zapomniałem o wszystkim. Jestem jednak bardzo szczęśliwy, że udało się nam wygrać. Muszę przestać w taki sposób celebrować zdobycie gola, bo mogę tylko osłabić zespól".
Utalentowany piłkarz stwierdził, iż 2 punkty, jakie traci Redl do Barcelony to nic wielkiego. Do końca sezonu pozostało jeszcze kilka gier.
"Do końca pozostało 5 kolejek. Każde punkty będą na wagę złota. To będą najważniejsze spotkania w naszym sezonie", zakończył.
[źródło: goal.com]
Gracz ‘Blancos' przyznał, iż ostatnimi czasy nie kontaktował się ze swoimi rodakami grającymi na Camp Nou.
"Nie rozmawiałem z nimi, ale wciąż jesteśmy przyjaciółmi. Są moimi rodakami, ale grają dla Barçy, więc traktuję ich jak rywali. Nie życzę im źle, ale mam nadzieje, że osłabną pod koniec sezonu", mówi Robinho.
"Ludzie twierdzą, że Barça wygrywa w łatwiejszy sposób, ale w końcowej fazie obu zespołom będzie ciężko o zwycięstwo. Najważniejsze byśmy wygrywali, jednak ktoś jeszcze musi pogubić punkty", dodaje.
W najbliższym spotkaniu ligowym piłkarze Realu zmierzą się z Espanyolem. ‘Los Pericos' przygotowują się do finałowego meczu Pucharu UEFA, ale podopieczni Fabio Capello nie zamierzają lekceważyć rywali.
"Niektórzy myślą, że Espanyol będzie łatwy do pokonania, bo ich piłkarze przygotowują się do finału Pucharu UEFA. Cokolwiek nie mówiliby kibice, najbliższy mecz będzie ciężki i musimy się przygotować na zażartą walkę gdyż Espanyol jest klasowym zespołem", komplementuje najbliższego przeciwnika.
Napastnik drużyny ze stolicy skomentował także sytuację Barcelony oraz kolejne mecze, które do rozegrania mają podopieczni Franka Rijkaarda. Robinho uważa, że Betis postawi wysoko poprzeczkę Barcelonie, a mecz z Atlético będzie jeszcze trudniejszy.
"Atlético będzie bardzo trudnym rywalem dla Barcelony. Uważam, że Katalończycy będą mieć problemy już w meczu przeciwko Betisowi, który odbędzie się w najbliższy weekend. Każdy mecz będzie jak finał."
Brazylijczyk tłumaczył się ze swojego zachowania podczas ostatniego meczu z Sevillą. Robinho przez własną głupotę wyleciał z boisko. Dostał żółtą kartkę za ściągnięcie koszulki, a że wcześniej już ujrzał żółty kartonik, musiał opuścić murawę.
"Grałem dobrze, ale po strzeleniu gola zwariowałem z podniecenia i zapomniałem o wszystkim. Jestem jednak bardzo szczęśliwy, że udało się nam wygrać. Muszę przestać w taki sposób celebrować zdobycie gola, bo mogę tylko osłabić zespól".
Utalentowany piłkarz stwierdził, iż 2 punkty, jakie traci Redl do Barcelony to nic wielkiego. Do końca sezonu pozostało jeszcze kilka gier.
"Do końca pozostało 5 kolejek. Każde punkty będą na wagę złota. To będą najważniejsze spotkania w naszym sezonie", zakończył.
[źródło: goal.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)