Rijkaard: Nie jestem rozczarowany
"Przy bramce Betisu straciliśmy koncentrację. Powinniśmy przytrzymać piłkę kiedy arbiter sięgał po kartkę. Tymczasem rywal szybko rozegrał rzut wolny" - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Frank Rijkaard. Mister uważa, że mimo utraty prowadzenia w La Liga, jego podopieczni mogą sięgnąć po mistrzowski tytuł.
"Potrzebowaliśmy czegoś co udokumentowałoby nasze prowadzenie w tym meczu, a straciliśmy gola na 1:1" - kontynuował Rijkaard unikając odpowiedzi na pytanie jak będą wyglądać morale zespołu po klęsce z Getafe i nieudanym pojedynku z Betisem. "Betis stworzył niewiele sytuacji, doprowadził do wyrównania w ostatniej minucie, to było jak cios prosto w głowę. Dzisiaj graliśmy z właściwym nastwieniem. Zareagowaliśmy od samego początku, ale to nie wystarczyło. Musimy wierzyć" - mówił.
Po końcowym gwizdku ani trener ani piłkarze nie promienieli radością. Holender wyjaśnił, że w takich chwilach jego życzeniem jest być razem z zespołem. "To dla wszystkich trudny moment, każdy z nas jest dotknięty. Musimy być razem i koniecznie znaleźć w sobie motywację. Po zakończeniu meczu, w szatni rozmawialiśmy o spotkaniach, które pozostały. Nie możemy teraz schylić głowy, musimy iść naprzód mając ją wysoko uniesioną" - tłumaczył.
Rijkaard zaznaczył, że w takiej sytuacji najważniejsza jest rozmowa: "Jeśli wszystko idzie dobrze, możesz zostawić drużynę w spokoju. Kiedy jest inaczej, trzeba reagować. Nie czuję się rozczarowany postawą zespołu. Wszyscy zgodnię potwierdzają, że należy dalej pracować. Pomożemy sobie pracując, ciężko pracując".
"Zdejmując z boiska Ronaldinho miałem na celu oszczędzenie go, bo uległ kilku ostrym wejściom przeciwnika. Wprowadzając Edmílsona myślałem o wyniku. To nic wyjątkowego" - wyjaśniał. "Zespół zagrał dobrze, ale bólem jest to, że nie zwyciężył. Zawsze chcemy wygrywać" - zakończył.
[źródło: Sport]
"Potrzebowaliśmy czegoś co udokumentowałoby nasze prowadzenie w tym meczu, a straciliśmy gola na 1:1" - kontynuował Rijkaard unikając odpowiedzi na pytanie jak będą wyglądać morale zespołu po klęsce z Getafe i nieudanym pojedynku z Betisem. "Betis stworzył niewiele sytuacji, doprowadził do wyrównania w ostatniej minucie, to było jak cios prosto w głowę. Dzisiaj graliśmy z właściwym nastwieniem. Zareagowaliśmy od samego początku, ale to nie wystarczyło. Musimy wierzyć" - mówił.
Po końcowym gwizdku ani trener ani piłkarze nie promienieli radością. Holender wyjaśnił, że w takich chwilach jego życzeniem jest być razem z zespołem. "To dla wszystkich trudny moment, każdy z nas jest dotknięty. Musimy być razem i koniecznie znaleźć w sobie motywację. Po zakończeniu meczu, w szatni rozmawialiśmy o spotkaniach, które pozostały. Nie możemy teraz schylić głowy, musimy iść naprzód mając ją wysoko uniesioną" - tłumaczył.
Rijkaard zaznaczył, że w takiej sytuacji najważniejsza jest rozmowa: "Jeśli wszystko idzie dobrze, możesz zostawić drużynę w spokoju. Kiedy jest inaczej, trzeba reagować. Nie czuję się rozczarowany postawą zespołu. Wszyscy zgodnię potwierdzają, że należy dalej pracować. Pomożemy sobie pracując, ciężko pracując".
"Zdejmując z boiska Ronaldinho miałem na celu oszczędzenie go, bo uległ kilku ostrym wejściom przeciwnika. Wprowadzając Edmílsona myślałem o wyniku. To nic wyjątkowego" - wyjaśniał. "Zespół zagrał dobrze, ale bólem jest to, że nie zwyciężył. Zawsze chcemy wygrywać" - zakończył.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)