Real mistrzem, Barcelona wygrywa 5-1
Dzisiejsze podsumowanie będzie dość nietypowe, bo i dzisiejsza kolejka była nietypowa. W zasadzie to cały sezon 2006/2007 był dość dziwny i zarazem zaskakujący. Przed ostatnią kolejką teoretycznie trzy drużyny miały szanse na zdobycie mistrzostwa Hiszpanii - Real, Barcelona i Sevilla. Teoretycznie, bo praktycznie to Real miał już tytuł w kieszeni i musiał dopełnić tylko formalności. Barcelona musiała wygrać swój mecz i czekać na potknięcie Realu, natomiast Sevilla musiała wygrać i liczyć, że obaj rywale przegrają swoje mecze.
Sytuację Barçy przed ostatnią kolejką można było rozpatrywać na dwa sposoby: Pierwszy to z punktu widzenia Cules. Każdy wierny kibic zawsze żyje nadzieją i wierzy do końca w swój zespół. Nadzieja umiera ostatnia... Z drugiej strony patrząc jako fan piłki nożnej, widzimy zupełnie inny obraz. Barcelona ma tylko statystyczne szanse, bo Real, który nie zdobył mistrzostwa od czterech lat jest głodny sukcesów i nie wypuści z rąk takiej szansy. Niestety sprawdziła się ta bardziej pesymistyczna wersja dla kibiców Barcelony. Blaugrana wygrała swój mecz 5-1, jednak Real również wygrał 3-1 i puchar pojedzie na Santiago Bernabeu.
Pierwsza połowa była jak sen... Barcelona wygrywa 3-0, a Real przegrywa z Mallorcą 1-0 i to Duma Katalonii jest mistrzem. Barça cały czas przeważała i kontrolowała spotkanie. Wynik otworzył Carles Puyol - w 20 minucie - który wykończył podanie Lionela Messiego. Była to pierwsza bramka naszego kapitana w tym sezonie, w lidze. Cztery minuty wcześniej, prowadzenie dla Mallorki zdobył Fernando Ravela i Cules na całym świcie oszaleli ze szczęścia. W 35. Barça podwyższyła na 2-0. Akcję prawą stroną przeprowadził Leo Messi i potężnym strzałem z około 20 metrów w długi róg Rubena, zdobył kolejnego gola dla Barçy w tym meczu. Dwie minuty później, Ronaldinho po wspaniałym uderzeniu z rzutu wolnego ustalił wynik pierwszej połowy na 3-0. Było to 21. trafienie Brazylijczyka w tym sezonie.
Real w pierwszej połowie niczym nie zachwycił i po 45. minutach to Barcelona była mistrzem.
Druga połowa na Nou Estadi była bardzo spokojna i zarazem nudna. Wszyscy czekali tylko na wieści z Santiago Bernabeu. W 50. minucie Leo Messi zdobył swojego drugiego gola i zarazem czwartego dla Barçy w tym spotkaniu, po błędzie bramkarza Mallorci. 53. minuta mogłą rozstrzygnąć losy mistrzostwa Hiszpanii. Fernando Ravela otrzymał idealne podanie w pole karne i w sytuacji sam na sam z Ikerem Cassilasem chybił dosłownie o centymetry... Gdyby wtedy padł gol na 2-0, Real nie podniósłby się już, bo po prostu nie grał dobrego spotkania.
Jak to mówi pan Szpakowski "Niewykorzystane akcje się mszczą". To powiedzenie piłkarskie ma chyba największą sprawdzalność ze wszystkich na świecie. W 64. na boisku pojawił się Reyes za Beckhama i trzy minuty później zdobył kontaktowego gola dla Realu. Od tamtej pory Mallorca broniła się całą drużyną na własnej połowie, a gospodarze coraz groźniej atakowali. Wiem, to dziwne, że opisuje mecz Realu, ale w spotkaniu Barcelony nic już się nie działo poważnego. W 75. minucie Diarra rozwiał wszystkie nadzieje, a na Santiago Bernabeu zapanowała euforia bo gospodarze prowadzili 2-1. W 80. minucie Nastic zdobyło kontaktowego gola, a minutę później Antonio Reyes dopełnił formalności. Real Madryt 3-1 Mallorca. W 90. minucie piątego gola dla Barçy zdobył jeszcze Zambrotta, ale nikogo już nawet nie cieszył ten fakt. Kilka chwil później w Madrycie rozbrzmiał końcowy gwizdek i zawodnicy razem z Fabio Capello mogli cieszyć się z mistrzostwa Hiszpanii w sezonie 2006/2007.
Uczucia po meczu mam mieszane. Pewnie sporo osób się z tym nie zgodzi, ale to dobrze, że Barcelona nie zdobyła mistrzostwa w tym roku. Właśnie dzięki temu, że Barça poniosła w tym klęskę - bo nie da się ukryć - zarząd wyciągnie wnioski i dokona zmian, dzięki którym w przyszłym sezonie znów będziemy walczyć ze wszystkimi. Barcelonie należy się szacunek za to, że walczyła do końca, nie poddawała się i wierzyła w końcowy sukces. Miała swoją szansę na zdobycie tytułu, ale nie wykorzystała jej i zarówno trener jak i zawodnicy mogą mieć tylko pretensje do siebie. Realowi należą się gratulacje za zdobycie tytułu i za walkę do końca.
Teraz samo nasuwa się pytanie "co dalej?" Myślę, że teraz trzeba dać czas zawodnikom na odpoczynek i władzom klubu na podjecie decyzji w sprawach personalnych, które na pewno muszą zapaść. A co pozostało nam, kibicom? My dalej musimy wspierać nasz klub i wierzyć w niego, bo potęgą każdej drużyny są jej kibice. Nie zawsze da się wygrywać i trzeba umieć przegrywać z honorem.
Visca el Barça!
Szczegóły w relacji live
Sytuację Barçy przed ostatnią kolejką można było rozpatrywać na dwa sposoby: Pierwszy to z punktu widzenia Cules. Każdy wierny kibic zawsze żyje nadzieją i wierzy do końca w swój zespół. Nadzieja umiera ostatnia... Z drugiej strony patrząc jako fan piłki nożnej, widzimy zupełnie inny obraz. Barcelona ma tylko statystyczne szanse, bo Real, który nie zdobył mistrzostwa od czterech lat jest głodny sukcesów i nie wypuści z rąk takiej szansy. Niestety sprawdziła się ta bardziej pesymistyczna wersja dla kibiców Barcelony. Blaugrana wygrała swój mecz 5-1, jednak Real również wygrał 3-1 i puchar pojedzie na Santiago Bernabeu.
Pierwsza połowa była jak sen... Barcelona wygrywa 3-0, a Real przegrywa z Mallorcą 1-0 i to Duma Katalonii jest mistrzem. Barça cały czas przeważała i kontrolowała spotkanie. Wynik otworzył Carles Puyol - w 20 minucie - który wykończył podanie Lionela Messiego. Była to pierwsza bramka naszego kapitana w tym sezonie, w lidze. Cztery minuty wcześniej, prowadzenie dla Mallorki zdobył Fernando Ravela i Cules na całym świcie oszaleli ze szczęścia. W 35. Barça podwyższyła na 2-0. Akcję prawą stroną przeprowadził Leo Messi i potężnym strzałem z około 20 metrów w długi róg Rubena, zdobył kolejnego gola dla Barçy w tym meczu. Dwie minuty później, Ronaldinho po wspaniałym uderzeniu z rzutu wolnego ustalił wynik pierwszej połowy na 3-0. Było to 21. trafienie Brazylijczyka w tym sezonie.
Real w pierwszej połowie niczym nie zachwycił i po 45. minutach to Barcelona była mistrzem.
Druga połowa na Nou Estadi była bardzo spokojna i zarazem nudna. Wszyscy czekali tylko na wieści z Santiago Bernabeu. W 50. minucie Leo Messi zdobył swojego drugiego gola i zarazem czwartego dla Barçy w tym spotkaniu, po błędzie bramkarza Mallorci. 53. minuta mogłą rozstrzygnąć losy mistrzostwa Hiszpanii. Fernando Ravela otrzymał idealne podanie w pole karne i w sytuacji sam na sam z Ikerem Cassilasem chybił dosłownie o centymetry... Gdyby wtedy padł gol na 2-0, Real nie podniósłby się już, bo po prostu nie grał dobrego spotkania.
Jak to mówi pan Szpakowski "Niewykorzystane akcje się mszczą". To powiedzenie piłkarskie ma chyba największą sprawdzalność ze wszystkich na świecie. W 64. na boisku pojawił się Reyes za Beckhama i trzy minuty później zdobył kontaktowego gola dla Realu. Od tamtej pory Mallorca broniła się całą drużyną na własnej połowie, a gospodarze coraz groźniej atakowali. Wiem, to dziwne, że opisuje mecz Realu, ale w spotkaniu Barcelony nic już się nie działo poważnego. W 75. minucie Diarra rozwiał wszystkie nadzieje, a na Santiago Bernabeu zapanowała euforia bo gospodarze prowadzili 2-1. W 80. minucie Nastic zdobyło kontaktowego gola, a minutę później Antonio Reyes dopełnił formalności. Real Madryt 3-1 Mallorca. W 90. minucie piątego gola dla Barçy zdobył jeszcze Zambrotta, ale nikogo już nawet nie cieszył ten fakt. Kilka chwil później w Madrycie rozbrzmiał końcowy gwizdek i zawodnicy razem z Fabio Capello mogli cieszyć się z mistrzostwa Hiszpanii w sezonie 2006/2007.
Uczucia po meczu mam mieszane. Pewnie sporo osób się z tym nie zgodzi, ale to dobrze, że Barcelona nie zdobyła mistrzostwa w tym roku. Właśnie dzięki temu, że Barça poniosła w tym klęskę - bo nie da się ukryć - zarząd wyciągnie wnioski i dokona zmian, dzięki którym w przyszłym sezonie znów będziemy walczyć ze wszystkimi. Barcelonie należy się szacunek za to, że walczyła do końca, nie poddawała się i wierzyła w końcowy sukces. Miała swoją szansę na zdobycie tytułu, ale nie wykorzystała jej i zarówno trener jak i zawodnicy mogą mieć tylko pretensje do siebie. Realowi należą się gratulacje za zdobycie tytułu i za walkę do końca.
Teraz samo nasuwa się pytanie "co dalej?" Myślę, że teraz trzeba dać czas zawodnikom na odpoczynek i władzom klubu na podjecie decyzji w sprawach personalnych, które na pewno muszą zapaść. A co pozostało nam, kibicom? My dalej musimy wspierać nasz klub i wierzyć w niego, bo potęgą każdej drużyny są jej kibice. Nie zawsze da się wygrywać i trzeba umieć przegrywać z honorem.
Visca el Barça!
Szczegóły w relacji live
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)