Copa America: Latający Messi kontra brzydka Brazylia
W niedzielę o 23 w finale Copa America pięknie i skutecznie grająca Argentyna spotka się z krytykowaną za brzydki futbol Brazylią.
- Jeżeli znów zaczniemy spór na temat pięknego futbolu, prawdopodobnie czeka nas 24-letnie oczekiwanie na mistrzostwo świata. Właśnie tego chce cały piłkarski świat - mówi trener Brazylijczyków Dunga.
44-letni szkoleniowiec był kapitanem drużyny, która w 1994 przerwała właśnie tak długie oczekiwanie Brazylijczyków na zwycięstwo w mundialu. Ale dziś reprezentacja Dungi jest krytykowana za grę słabą i brzydką. Jedynym zawodnikiem, na którego nie narzeka prasa, jest Robinho, który z sześcioma golami prowadzi w klasyfikacji najlepszych strzelców. Brazylijczycy męczą siebie i kibiców przez cały turniej. W pierwszym meczu przegrali 0:2 z Meksykiem, w zwycięskich spotkaniach z Chile (3:0) i Ekwadorem (1:0) pomagały im kontrowersyjne rzuty karne. "Canarinhos" w 1/4 finału pokonali Chile 6:1. W półfinale o zwycięstwie z Urugwajem zdecydował konkurs jedenastek.
Dunga: Gwiazdy są tutaj
Media w Brazylii próbują tłumaczyć słabą postawę brakiem Ronaldinho i Kaki, którzy zamiast na turniej w Wenezueli wybrali się na wakacje. - Moje gwiazdy są tutaj. Mam Maicona, Juana i innych. O tych, których tutaj nie ma, rozmawiał nie będę - mówi Dunga.
Ale wyjazd gwiazd Milanu i Barcelony to tylko jedna strona medalu. Po mundialu szkoleniowiec sam zrezygnował z takich zawodników jak Ronaldo i Adriano. - Nie można mówić, że Argentyna jest faworytem jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Mają świetnych piłkarzy, ale my też - powiedział Elano, jeden z zastępujących gwiazdy. Brazylijczycy przypominają, że gdy trzy lata temu obie drużyny spotkały się w finale, Argentyna również była faworytem. Po rzutach karnych wygrali jednak pozbawieni największych gwiazd "Canarinhos".
Basile dumny ze stylu
W Wenezueli Argentynę od Brazylii różni wszystko. Piłkarze Alfio Basile wygrali wszystkie mecze, strzelili 15 goli, jeden ładniejszy od drugiego. - W piłce nożnej nie chodzi tylko o wygrywanie. Mecz można po prostu wygrać, ale styl, w jakim my to robimy, napawa mnie dumą - powiedział trener Argentyny po ćwierćfinałowym zwycięstwie 4:0 nad Peru.
Świetny turniej rozgrywa Juan Roman Riquelme, który z pięcioma golami ciągle ma szanse na koronę króla strzelców. Nie widać braku Hernana Crespo, który w grupowym meczu z Kolumbią doznał kontuzji i do końca turnieju nie zagra.
Wciąż żyją golem Messiego
W Ameryce Południowej media ciągle żyją fantastyczną bramką Leo Messiego z półfinału z Meksykiem. Napastnik Barcelony po kapitalnym podaniu od Carlosa Teveza przerzucił piłkę nad bramkarzem Oswaldo Sanchezem. "Maradona XXI wieku strzelił wiekopomnego gola" - pisze sportowy dziennik "Ole". Ale Basile broni 20-latka przed porównaniami do Diego. - Messi jest na najlepszej drodze, by powtórzyć jego osiągnięcia, ale jeszcze nie pokazał tyle co Diego. Leo dopiero zaczyna karierę. Co mogą zrobić dla niego trenerzy? Nie hamować jego głodu piłki. Powinniśmy pozwolić mu latać - zakończył argentyński selekcjoner, który był także trenerem reprezentacji w czasach, gdy grał w niej Maradona.
Jeżeli będą chętni, zamieszczę linki do meczu. O opinie proszę w komentarzach.
Spotkanie zaczyna się o 23.00 czasu polskiego.
[źródło: Gazeta]
- Jeżeli znów zaczniemy spór na temat pięknego futbolu, prawdopodobnie czeka nas 24-letnie oczekiwanie na mistrzostwo świata. Właśnie tego chce cały piłkarski świat - mówi trener Brazylijczyków Dunga.
44-letni szkoleniowiec był kapitanem drużyny, która w 1994 przerwała właśnie tak długie oczekiwanie Brazylijczyków na zwycięstwo w mundialu. Ale dziś reprezentacja Dungi jest krytykowana za grę słabą i brzydką. Jedynym zawodnikiem, na którego nie narzeka prasa, jest Robinho, który z sześcioma golami prowadzi w klasyfikacji najlepszych strzelców. Brazylijczycy męczą siebie i kibiców przez cały turniej. W pierwszym meczu przegrali 0:2 z Meksykiem, w zwycięskich spotkaniach z Chile (3:0) i Ekwadorem (1:0) pomagały im kontrowersyjne rzuty karne. "Canarinhos" w 1/4 finału pokonali Chile 6:1. W półfinale o zwycięstwie z Urugwajem zdecydował konkurs jedenastek.
Dunga: Gwiazdy są tutaj
Media w Brazylii próbują tłumaczyć słabą postawę brakiem Ronaldinho i Kaki, którzy zamiast na turniej w Wenezueli wybrali się na wakacje. - Moje gwiazdy są tutaj. Mam Maicona, Juana i innych. O tych, których tutaj nie ma, rozmawiał nie będę - mówi Dunga.
Ale wyjazd gwiazd Milanu i Barcelony to tylko jedna strona medalu. Po mundialu szkoleniowiec sam zrezygnował z takich zawodników jak Ronaldo i Adriano. - Nie można mówić, że Argentyna jest faworytem jeszcze przed rozpoczęciem meczu. Mają świetnych piłkarzy, ale my też - powiedział Elano, jeden z zastępujących gwiazdy. Brazylijczycy przypominają, że gdy trzy lata temu obie drużyny spotkały się w finale, Argentyna również była faworytem. Po rzutach karnych wygrali jednak pozbawieni największych gwiazd "Canarinhos".
Basile dumny ze stylu
W Wenezueli Argentynę od Brazylii różni wszystko. Piłkarze Alfio Basile wygrali wszystkie mecze, strzelili 15 goli, jeden ładniejszy od drugiego. - W piłce nożnej nie chodzi tylko o wygrywanie. Mecz można po prostu wygrać, ale styl, w jakim my to robimy, napawa mnie dumą - powiedział trener Argentyny po ćwierćfinałowym zwycięstwie 4:0 nad Peru.
Świetny turniej rozgrywa Juan Roman Riquelme, który z pięcioma golami ciągle ma szanse na koronę króla strzelców. Nie widać braku Hernana Crespo, który w grupowym meczu z Kolumbią doznał kontuzji i do końca turnieju nie zagra.
Wciąż żyją golem Messiego
W Ameryce Południowej media ciągle żyją fantastyczną bramką Leo Messiego z półfinału z Meksykiem. Napastnik Barcelony po kapitalnym podaniu od Carlosa Teveza przerzucił piłkę nad bramkarzem Oswaldo Sanchezem. "Maradona XXI wieku strzelił wiekopomnego gola" - pisze sportowy dziennik "Ole". Ale Basile broni 20-latka przed porównaniami do Diego. - Messi jest na najlepszej drodze, by powtórzyć jego osiągnięcia, ale jeszcze nie pokazał tyle co Diego. Leo dopiero zaczyna karierę. Co mogą zrobić dla niego trenerzy? Nie hamować jego głodu piłki. Powinniśmy pozwolić mu latać - zakończył argentyński selekcjoner, który był także trenerem reprezentacji w czasach, gdy grał w niej Maradona.
Jeżeli będą chętni, zamieszczę linki do meczu. O opinie proszę w komentarzach.
Spotkanie zaczyna się o 23.00 czasu polskiego.
[źródło: Gazeta]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)