FC Barcelona - królowie pre-sezonu
Za mniej więcej dwa tygodnie rozpoczną się zmagania La Liga 2007/08, zatem okresy przygotowawcze najsilniejszych drużyn w Hiszpanii zbliżają się do swoich końców. Na podstawie meczy pre-sezonowych można ocenić z dużym prawdopodobieństwem jak będą wyglądały pierwsze spotkania tych ekip w nowym sezonie.
Jeśli wierzyć liczbom, to niekwestionowanym królem obecnego pre-sezonu jest Barça. Drużyna Rijkaarda rozegrała pięć spotkań - dwa w Szkocji, trzy w Azji i nie przegrała w żadnym z nich. Z takim wynikiem nie mogą porównywać się inne ekipy La Liga.
Odwieczny rywal Dumy Katalonii, Real Madryt, w ubiegłym miesiącu rozegrał 6 spotkań, z czego połowa skończyła się porażką Blancos. Procentowo lepsza okazała się Sevilla, która oprócz porażki zanotowała zwycięstwo i remis. Z kolei Valencia spośród czterech meczy wygrała dwa i jedno zremisowała.
Jeśli chodzi o ilość strzelanych bramek to najwięcej zdobyła ich... Barcelona. Zawodnicy Rijkaarda, przy dużym udziale Giovanniego dos Santosa i ofensywnego tercetu Ronaldinho-Henry-Eto'o w pięciu spotkaniach strzelili rywalom 12 bramek co daje średnio 2,4 gola na mecz.
O wiele gorzej wypada Real, który w sześciu spotkaniach zdobył 10 bramek, czyli średnio 1,6 na mecz. W obecnej chwili najgorzej prezentują się jednak gracze z Andaluzji i popularne "Nietoperze". Ci pierwsi dwukrotnie w przeciągu trzech spotkań potrafili znaleźć drogę do siatki rywali, co daje średnią 0,6 gola na mecz. Valencia jest niewiele lepsza, bowiem jej graczom udało się zdobyć 3 bramki co daje 0,75 gola na spotkanie.
Jeśli chodzi o defensywę to najlepsza nosi bordowo-granatowe barwy. W pre-sezonowych spotkaniach Barcelona straciła tylko jednego gola, podczas gdy Real Madryt aż dziewięć. Jest to duża liczba, ale trzeba wziąć pod uwagę, że Calderon dokonał tego lata wielu zakupów i Los Merengues muszą się jeszcze zgrać.
Zarówno Sevilla, jak i Valencia statystycznie mają gorsze formacje obronne aniżeli Blaugrana. Che stracili trzy bramki, a więc dokładnie tyle ile udało im się strzelić. Podobnie jest zresztą u Palanganas, którzy także zdobyli tyle bramek ile stracili - dwie.
[źródło: Sport]
Jeśli wierzyć liczbom, to niekwestionowanym królem obecnego pre-sezonu jest Barça. Drużyna Rijkaarda rozegrała pięć spotkań - dwa w Szkocji, trzy w Azji i nie przegrała w żadnym z nich. Z takim wynikiem nie mogą porównywać się inne ekipy La Liga.
Odwieczny rywal Dumy Katalonii, Real Madryt, w ubiegłym miesiącu rozegrał 6 spotkań, z czego połowa skończyła się porażką Blancos. Procentowo lepsza okazała się Sevilla, która oprócz porażki zanotowała zwycięstwo i remis. Z kolei Valencia spośród czterech meczy wygrała dwa i jedno zremisowała.
Jeśli chodzi o ilość strzelanych bramek to najwięcej zdobyła ich... Barcelona. Zawodnicy Rijkaarda, przy dużym udziale Giovanniego dos Santosa i ofensywnego tercetu Ronaldinho-Henry-Eto'o w pięciu spotkaniach strzelili rywalom 12 bramek co daje średnio 2,4 gola na mecz.
O wiele gorzej wypada Real, który w sześciu spotkaniach zdobył 10 bramek, czyli średnio 1,6 na mecz. W obecnej chwili najgorzej prezentują się jednak gracze z Andaluzji i popularne "Nietoperze". Ci pierwsi dwukrotnie w przeciągu trzech spotkań potrafili znaleźć drogę do siatki rywali, co daje średnią 0,6 gola na mecz. Valencia jest niewiele lepsza, bowiem jej graczom udało się zdobyć 3 bramki co daje 0,75 gola na spotkanie.
Jeśli chodzi o defensywę to najlepsza nosi bordowo-granatowe barwy. W pre-sezonowych spotkaniach Barcelona straciła tylko jednego gola, podczas gdy Real Madryt aż dziewięć. Jest to duża liczba, ale trzeba wziąć pod uwagę, że Calderon dokonał tego lata wielu zakupów i Los Merengues muszą się jeszcze zgrać.
Zarówno Sevilla, jak i Valencia statystycznie mają gorsze formacje obronne aniżeli Blaugrana. Che stracili trzy bramki, a więc dokładnie tyle ile udało im się strzelić. Podobnie jest zresztą u Palanganas, którzy także zdobyli tyle bramek ile stracili - dwie.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)