Capello: Real przepłaca i nie ma planu
Były trener Realu Madryt, Fabio Capello, który doprowadził w minionym sezonie "królewski" klub do tytułu mistrza Hiszpanii, po czym został zwolniony, skrytykował zmiany do jakich doszło po jego odejściu z Santiago Bernabeu
- Ze smutkiem patrzę na chaos w jaki popada klub z powodu braku planowania. Zdumiewają mnie też kosmiczne sumy jakie Real wydaje na nowych zawodników - stwierdził w wywiadzie dla dziennika "Marca" 61-letni Włoch, który mimo pierwszego trofeum dla Realu od czterech lat, został zwolniony za to, że drużyna nie grała porywająco.
- Uważam, że dokonaliśmy cudu konstruując drużynę w ubiegłym sezonie, bo zaczęliśmy bardzo późno - dopiero w czerwcu. Apelowałem, żeby przed tym sezonem zacząć planować transfery już w maju. Niestety klub znów wolał czekać do ostatniej chwili - dodał Capello.
- Mogłem w kwietniu pozyskać za 6 mln euro jednego z najlepszych obrońców świata, Cristian Chivu i jeszcze jednego świetnego piłkarza zaledwie za 3.5 mln ale usłyszałem od władz klubu, że w drużynie jest już wystarczająco dużo piłkarzy. Po czym za 30 mln euro kupili obrońcę FC Porto Pepe. Mogłem za 2 mln euro sprowadzić Brazylijczyka Pato. Jego agentem był też przedstawicielem Emersona, więc była duża szansa. Ale od dyrektora sportowego Pedraga Mijatovica usłyszałem, że jest zbyt młody. I co? Klub włączył się do walki o niego kiedy o 18-letniego Brazylijczyka walczyło już kilka innych drużyn. Skończyło się tak, że dziś jest piłkarzem AC Milan wartym 20 mln euro - ujawnia były trener "królewskich".
Capello zdradził też, że od władz klubu miał dostać w nowym sezonie tylko 30-35 mln euro na transfery. Tymczasem Real wydał już tego lata na transfery 120 mln euro. Ostatnie nabytki - ze środy - to skrzydłowy Chelsea i reprezentacji Holandii Arjen Robben (30 mln euro) i obrońca Manchesteru United Gabriel Heinze (12 mln).
Capello oświadczył, że życzy powodzenia swemu następcy, Berndowi Schusterowi i nadal ciepło myśli o "królewskim" klubie, z którym już dwa razy przeżył piękną przygodę. Zastrzegł jednak, że trzeci raz już na Santoiago Bernabeu nie wróci. - Już raz wróciłem i wystarczy. O kolejnym razie nie ma mowy. Trzymajcie mnie za słowo! - stwierdził.
[źródło: Gazeta Wyborcza]
- Ze smutkiem patrzę na chaos w jaki popada klub z powodu braku planowania. Zdumiewają mnie też kosmiczne sumy jakie Real wydaje na nowych zawodników - stwierdził w wywiadzie dla dziennika "Marca" 61-letni Włoch, który mimo pierwszego trofeum dla Realu od czterech lat, został zwolniony za to, że drużyna nie grała porywająco.
- Uważam, że dokonaliśmy cudu konstruując drużynę w ubiegłym sezonie, bo zaczęliśmy bardzo późno - dopiero w czerwcu. Apelowałem, żeby przed tym sezonem zacząć planować transfery już w maju. Niestety klub znów wolał czekać do ostatniej chwili - dodał Capello.
- Mogłem w kwietniu pozyskać za 6 mln euro jednego z najlepszych obrońców świata, Cristian Chivu i jeszcze jednego świetnego piłkarza zaledwie za 3.5 mln ale usłyszałem od władz klubu, że w drużynie jest już wystarczająco dużo piłkarzy. Po czym za 30 mln euro kupili obrońcę FC Porto Pepe. Mogłem za 2 mln euro sprowadzić Brazylijczyka Pato. Jego agentem był też przedstawicielem Emersona, więc była duża szansa. Ale od dyrektora sportowego Pedraga Mijatovica usłyszałem, że jest zbyt młody. I co? Klub włączył się do walki o niego kiedy o 18-letniego Brazylijczyka walczyło już kilka innych drużyn. Skończyło się tak, że dziś jest piłkarzem AC Milan wartym 20 mln euro - ujawnia były trener "królewskich".
Capello zdradził też, że od władz klubu miał dostać w nowym sezonie tylko 30-35 mln euro na transfery. Tymczasem Real wydał już tego lata na transfery 120 mln euro. Ostatnie nabytki - ze środy - to skrzydłowy Chelsea i reprezentacji Holandii Arjen Robben (30 mln euro) i obrońca Manchesteru United Gabriel Heinze (12 mln).
Capello oświadczył, że życzy powodzenia swemu następcy, Berndowi Schusterowi i nadal ciepło myśli o "królewskim" klubie, z którym już dwa razy przeżył piękną przygodę. Zastrzegł jednak, że trzeci raz już na Santoiago Bernabeu nie wróci. - Już raz wróciłem i wystarczy. O kolejnym razie nie ma mowy. Trzymajcie mnie za słowo! - stwierdził.
[źródło: Gazeta Wyborcza]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)