Z dużej chmury mały deszcz: Racing - Barça 0:0
FC Barcelona zanotowała falstart. Na inaugurację każdy Culé pod uwagę brał tylko zwycięstwo, skończyło się bezbramkowym remisem, który na pewno ucieszył ekipę Racingu grającą od 67. minuty w dziesiątkę. Barça zagrała na Sardinero ospale i bez zaangażowania w ataku, których będą wymagać najbliższe mecze. Frank Rijkaard ma o czym myśleć.
Już początek pojedynku pokazał, że faworyt niekoniecznie musi w Santander triumfować. Z nowymi zawodnikami w składzie (Abidal, Toure) i sprawdzonym trio Ronaldinho, Eto'o, Messi w ataku, Katalończycy nie bardzo mieli pomysł na rozpracowanie defensywy gospodarzy. Ci z kolei prostymi środkami starali się dążyć do celu i najpierw w 4. minucie Serrano, a kwadrans później Colsa mogli wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. Zwłaszcza ten drugi miał wyborną szansę, lecz zamiast do bramki trafił w jej słupek.
Piłkarze Barçy przejmowali piłkę kontrolując ją dłuższą chwilę, nie przekładało się to jednak na poważne zagrożenie pola karnego Racingu. Miejscowi grali lepiej, składniej i bez respektu dla utytułowanych rywali, którzy udowadniali, iż do optymalnej formy jeszcze daleka droga. Pierwsza część meczu zakończyła się rezultatem 0:0, co warto zaznaczyć miażdząca przewaga Katalończyków w posiadaniu piłki (72-28%) zupełnie nie miała odzwierciedlenia w przebiegu boiskowych wydarzeń.
Po zmianie stron wydawało się, że w grze gości coś ruszyło. Aktywny był Messi, który nie bał się pojedynków "jeden na jeden", choć udanych akcji ofensywnych Barçy wciąż było jak na lekarstwo. W 61. minucie Rijkaard zdecydował się zdjąć z boiska Argentyńczyka i wprowadzić Henry'ego. Wcześniej na plac gry wszedł Euzebiusz Smolarek dzięki czemu gra ofensywna Racingu przybrała nieco na sile. Polak szybko jednak opuścił boisko, po tym jak w 68. minucie zobaczył czerwoną kartkę za faul na Abidalu.
Barça przez przeszło 20 minut grała w przewadze jednego zawodnika, Mister starał się zamieniać pozycje napastników, wprowadził Deco za Iniestę, a później także Márqueza za Zambrottę, wszystko to było jednak wodą na młyn dobrze radzących sobie piłkarzy Racingu. Najlepszą sytuację dla Barcelony miał Henry, kiedy w 85. minucie po dobrym dograniu Ronaldinho trafił w słupek bramki Tono. To był jednak koniec bordowo-granatowych "fajerwerków" na Sardinero, mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a przy odrobinie szczęścia gospodarzy mógł dać im trzy punkty.
Pierwsze spotkanie sezonu jest zawsze wydarzeniem bardzo specyficznym. Barça nie zaprezentowała dziś formy godnej drużyny mającej walczyć o mistrzostwo Hiszpanii, ale nie należy zapominać, że rozgrywki ligowe to wiele spotkań i remis na inaugurację o niczym nie świadczy. Wiele aspektów gry wicemistrzów Hiszpanii musi zostać poprawionych, niedoskonałości i braków musi być świadomy także Frank Rijkaard. Pamiętajmy, że dwa lata temu Barça również zaczęła sezon od wyniku 0:0. Po dziesięciu miesiącach od tamtego wydarzenia cieszyliśmy się z Pucharu Europy i drugiego z rzędu mistrzowskiego tytułu.
Racing: Toño; Pinillos, Oriol, Garay, Luis Fernández (Ayoze, 45'), Jorge López, Duscher, Colsa, Serrano (Cristian, 74'), Munitis, Bolado, (Smolarek 54')
FC Barcelona: Valdés; Zambrotta (Márquez, 78'), Oleguer, Thuram, Abidal; Xavi, Touré Yaya (Deco, 69'), Iniesta; Messi (Henry, 61'), Eto'o, Ronaldinho.
Arbiter: César Muñiz Fernández.
Żółte kartki: Luis Fernández (13'), Oleguer (89').
Czerwona krtka: Smolarek (67').
Widzów: 22.251
Szczegóły meczu w relacji live.
Już początek pojedynku pokazał, że faworyt niekoniecznie musi w Santander triumfować. Z nowymi zawodnikami w składzie (Abidal, Toure) i sprawdzonym trio Ronaldinho, Eto'o, Messi w ataku, Katalończycy nie bardzo mieli pomysł na rozpracowanie defensywy gospodarzy. Ci z kolei prostymi środkami starali się dążyć do celu i najpierw w 4. minucie Serrano, a kwadrans później Colsa mogli wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. Zwłaszcza ten drugi miał wyborną szansę, lecz zamiast do bramki trafił w jej słupek.
Piłkarze Barçy przejmowali piłkę kontrolując ją dłuższą chwilę, nie przekładało się to jednak na poważne zagrożenie pola karnego Racingu. Miejscowi grali lepiej, składniej i bez respektu dla utytułowanych rywali, którzy udowadniali, iż do optymalnej formy jeszcze daleka droga. Pierwsza część meczu zakończyła się rezultatem 0:0, co warto zaznaczyć miażdząca przewaga Katalończyków w posiadaniu piłki (72-28%) zupełnie nie miała odzwierciedlenia w przebiegu boiskowych wydarzeń.
Po zmianie stron wydawało się, że w grze gości coś ruszyło. Aktywny był Messi, który nie bał się pojedynków "jeden na jeden", choć udanych akcji ofensywnych Barçy wciąż było jak na lekarstwo. W 61. minucie Rijkaard zdecydował się zdjąć z boiska Argentyńczyka i wprowadzić Henry'ego. Wcześniej na plac gry wszedł Euzebiusz Smolarek dzięki czemu gra ofensywna Racingu przybrała nieco na sile. Polak szybko jednak opuścił boisko, po tym jak w 68. minucie zobaczył czerwoną kartkę za faul na Abidalu.
Barça przez przeszło 20 minut grała w przewadze jednego zawodnika, Mister starał się zamieniać pozycje napastników, wprowadził Deco za Iniestę, a później także Márqueza za Zambrottę, wszystko to było jednak wodą na młyn dobrze radzących sobie piłkarzy Racingu. Najlepszą sytuację dla Barcelony miał Henry, kiedy w 85. minucie po dobrym dograniu Ronaldinho trafił w słupek bramki Tono. To był jednak koniec bordowo-granatowych "fajerwerków" na Sardinero, mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a przy odrobinie szczęścia gospodarzy mógł dać im trzy punkty.
Pierwsze spotkanie sezonu jest zawsze wydarzeniem bardzo specyficznym. Barça nie zaprezentowała dziś formy godnej drużyny mającej walczyć o mistrzostwo Hiszpanii, ale nie należy zapominać, że rozgrywki ligowe to wiele spotkań i remis na inaugurację o niczym nie świadczy. Wiele aspektów gry wicemistrzów Hiszpanii musi zostać poprawionych, niedoskonałości i braków musi być świadomy także Frank Rijkaard. Pamiętajmy, że dwa lata temu Barça również zaczęła sezon od wyniku 0:0. Po dziesięciu miesiącach od tamtego wydarzenia cieszyliśmy się z Pucharu Europy i drugiego z rzędu mistrzowskiego tytułu.
Racing: Toño; Pinillos, Oriol, Garay, Luis Fernández (Ayoze, 45'), Jorge López, Duscher, Colsa, Serrano (Cristian, 74'), Munitis, Bolado, (Smolarek 54')
FC Barcelona: Valdés; Zambrotta (Márquez, 78'), Oleguer, Thuram, Abidal; Xavi, Touré Yaya (Deco, 69'), Iniesta; Messi (Henry, 61'), Eto'o, Ronaldinho.
Arbiter: César Muñiz Fernández.
Żółte kartki: Luis Fernández (13'), Oleguer (89').
Czerwona krtka: Smolarek (67').
Widzów: 22.251
Szczegóły meczu w relacji live.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)