Touré i jego strzały z dystansu

komandor

3 września 2007, 22:12

Brak komentarzy
Markel Susaeta zasiał wczoraj w szeregach Barcelony nieco niepokoju, po tym jak w 71. minucie umieścił piłkę w bramce Victora Valdésa. Wynik 2:1 był oczywiście korzystny, ale mały błąd mógł w każdej chwili przekreślić szansę na zdobycie trzech punktów. Na szczęście obawy szybko rozwiał Yaya Touré, który atomowym uderzeniem pokonał (zdaniem arbitra) bramkarza Athletic.

Dokładnie cztery dni wcześniej, w meczu z Interem, Touré również popisał się bardzo dobrym, mocnym strzałem z dystansu, który zakończył się zdobyciem gola. Powoli reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej zaczyna nas przyzwyczajać do widoku takich strzałów. W środowym spotkaniu o Puchar Gampera uderzona przez niego piłka osiągnęła zawrotną prędkość 107 km/h. Wczoraj po strzale Touré pędziła ona w kierunku bramki z prędkością 98 km/h.

Na umiejętnościach nowego zawodnika Barcelony zdążył poznać się już Ronaldinho, który wie, że warto podawać do Touré stojącego przed polem karnym rywala i mającym nieco miejsca na oddanie soczystego strzału. Gra pomocnika WKS z meczu na mecz coraz bardziej przemawia także do kibiców Dumy Katalonii, którzy z trybun Camp Nou (i nie tylko) dopingują go jak tylko mogą.

W takim tempie zapłacone AS Monaco 9 milionów euro za Touré zwróci się w mgnieniu oka.

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze