Ronaldinho igra z ogniem
Ronaldinho igra z ogniem. W dniu wczorajszym Frank Rijkaard ponownie musiał przywołać Brazylijczyka do porządku i odbyć z nim rozmowę, w której Holender podkreślił, iż wymaga od zawodnika większego skupienia i nakładu sił. Brazylijczyk wysłuchał zresztą uwag nie tylko ze strony trenera, ale także Puyola.
Co konkretnie tak rozgniewało Mistera? Ronaldinho pojawił się na Mini Estadi jako ostatni, lecz mimo tego był rozluźniony i nie zamierzał skupiać się na treningu. Na początku zajął się pozdrawianiem japońskich żurnalistów, po czym żartował z Cristobalem - osobą dobrze znaną w Barcelonie, która bardzo często obserwuje treningi zespołu.
Podczas rozgrzewki Gaúcho, przyłączył się do Sylvinho, Bojana, Xaviego i Abidala z którymi również starał się raczej żartować, niż wykonywać ćwiczenia. Zakończył na Puyolu, który na więcej już mu nie pozwolił. Kiedy piłkarze ćwiczyli strzały na bramkę, Ronaldinho nadal był w pełni zrelaksowany, komentując poczynania innych graczy, nie skupiając się przy tym na treningu.
Rijkaard postanowił przywołać do porządku gwiazdora Barçy. Trwało to tylko 30 sekund, ale podczas tego krótkiego czasu, trener zażądał od Gaúcho większego zaangażowania i motywacji. Odniosło to jakiś skutek, choć raczej nie ten zamierzony. Ronaldinho zaczął ćwiczyć intensywniej, ale nie na pełnych obrotach. Do pracy nieśmiałymi oklaskami starał się go zmotywować Albert Jorquera - niewiele to pomogło.
Ronaldinho zdaje sobie sprawę, iż prawdopodobnie nie wybiegnie w podstawowym składzie w Gran Derbi. Do walki o miejsce w zespole starają się zachęcić go partnerzy, którzy zresztą bronią swojego kompana na każdym kroku. Problem w tym, że sam Ronnie chyba nie wie jak sobie pomóc, a niedawna gra kontrolna, w której Brazylijczyk wystąpił w drużynie teoretycznych rezerwowych, mówi w zasadzie wszystko.
Jeśli Gaúcho ponownie usiądzie na ławce rezerwowych, decyzja taka może mieć poważne konsekwencje. Pierwszą i najważniejszą jest to, iż piłkarz może zdecydować się opuścić klub w najbliższym możliwym i rozsądnym terminie. Na chwilę obecną nikt nie potrafi powiedzieć jaka będzie przyszłość 'cracka' Barçy, lecz Gran Derbi może okazać się przełomem.
W podobnej sytuacji znajduje się Deco, tyle że on sam deklaruje, iż pogodzi się z każdą decyzją trenera i że musi wykazać się, by ponownie móc zagościć w wyjściowej jedenastce Barçy.
[źródło: Sport]
Co konkretnie tak rozgniewało Mistera? Ronaldinho pojawił się na Mini Estadi jako ostatni, lecz mimo tego był rozluźniony i nie zamierzał skupiać się na treningu. Na początku zajął się pozdrawianiem japońskich żurnalistów, po czym żartował z Cristobalem - osobą dobrze znaną w Barcelonie, która bardzo często obserwuje treningi zespołu.
Podczas rozgrzewki Gaúcho, przyłączył się do Sylvinho, Bojana, Xaviego i Abidala z którymi również starał się raczej żartować, niż wykonywać ćwiczenia. Zakończył na Puyolu, który na więcej już mu nie pozwolił. Kiedy piłkarze ćwiczyli strzały na bramkę, Ronaldinho nadal był w pełni zrelaksowany, komentując poczynania innych graczy, nie skupiając się przy tym na treningu.
Rijkaard postanowił przywołać do porządku gwiazdora Barçy. Trwało to tylko 30 sekund, ale podczas tego krótkiego czasu, trener zażądał od Gaúcho większego zaangażowania i motywacji. Odniosło to jakiś skutek, choć raczej nie ten zamierzony. Ronaldinho zaczął ćwiczyć intensywniej, ale nie na pełnych obrotach. Do pracy nieśmiałymi oklaskami starał się go zmotywować Albert Jorquera - niewiele to pomogło.
Ronaldinho zdaje sobie sprawę, iż prawdopodobnie nie wybiegnie w podstawowym składzie w Gran Derbi. Do walki o miejsce w zespole starają się zachęcić go partnerzy, którzy zresztą bronią swojego kompana na każdym kroku. Problem w tym, że sam Ronnie chyba nie wie jak sobie pomóc, a niedawna gra kontrolna, w której Brazylijczyk wystąpił w drużynie teoretycznych rezerwowych, mówi w zasadzie wszystko.
Jeśli Gaúcho ponownie usiądzie na ławce rezerwowych, decyzja taka może mieć poważne konsekwencje. Pierwszą i najważniejszą jest to, iż piłkarz może zdecydować się opuścić klub w najbliższym możliwym i rozsądnym terminie. Na chwilę obecną nikt nie potrafi powiedzieć jaka będzie przyszłość 'cracka' Barçy, lecz Gran Derbi może okazać się przełomem.
W podobnej sytuacji znajduje się Deco, tyle że on sam deklaruje, iż pogodzi się z każdą decyzją trenera i że musi wykazać się, by ponownie móc zagościć w wyjściowej jedenastce Barçy.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)