Kamerun z Egiptem w finale

Looky

8 lutego 2008, 11:46

Brak komentarzy
- Wyciągnęliśmy wnioski z porażki Nigerii. Jak pierwsi strzelimy gola, to nie pozwolimy już sobie wydrzeć zwycięstwa - mówił przez półfinałem obrońca Kamerunu Geremi Nitjap. Nigeria w ćwierćfinale prowadziła z Ghaną 1:0, w drugiej połowie od 60. minuty (było już 1:1) grała z przewagą jednego zawodnika, a mimo to przegrała 1:2.

Kamerun rzeczywiście nie powtórzył historii Nigerii - zespół niemieckiego trenera Otto Pfistera twardo przeciwstawił się Ghanie w środku pola i nie pozwolił gospodarzom turnieju zdominować gry. Częściowo wynikało to jednak także z sytuacji kadrowej Ghany - czerwona kartka Johna Mensaha z Nigerią stworzyła dziurę na środku obrony, którą załatać musiał Michael Essien. Zawodnik Chelsea Londyn w defensywie grał bezbłędnie, ale jego nieobecność w środku pola miała zły wpływ na ataki Ghany. Sulley Muntari w pojedynkę nie potrafił kreować ataków, a na dodatek w zespole Claude'a LeRoya brakowało prawoskrzydłowego Lareyi Kingstona, który na rozgrzewce doznał kontuzji kostki.

W pierwszej połowie obie drużyny miały po jednej dobrej akcji, w drugiej bardziej zdecydowanie zaatakowała Ghana. Pod bramką Carlosa Kameniego było coraz niebezpieczniej, ale wszystko zmieniło się w 71. minucie. Kameruńczycy wyprowadzili wówczas znakomitą kontrę - wymienili cztery podania, każde w tempo, z czego ostatnie, w wykonaniu Samuela Eto'o, było fantastyczne! Alain N'kong, który wszedł na boisko kilka minut wcześniej, pewnie wykorzystał sytuację sam na sam. Kamerun prowadził 1:0 i, jak zapowiadał Geremi, nie pozwolił sobie na dekoncentrację.

Ghana ruszyła do ataków, ale miała tylko dwie dobre akcje, które zmarnował bohater meczu z Nigerią Junior Agogo. Najpierw błąd obrońcy Rigoberta Songa naprawił Kameni, który zatrzymał strzał Agogo, potem Ghanijczyk sam spudłował, mimo że nie miał obok siebie obrońców.

W ostatnich minutach było nerwowo - Kameruńczycy padali na murawę, żeby zyskać czas, a kiedy pod zwijającego się w bólu w polu karnym Rigoberta Songa podjechali wózkiem porządkowi, jednego z nich brutalnie odepchnął Andre Bikey. Został wyrzucony z boiska z czerwoną kartką.

W finale (niedziela, godz. 18) Kamerun zagra z Egiptem, z którym przegrał w pierwszym meczu turnieju aż 2:4. Egipcjanie pokonali w półfinale reprezentację Yaya Toure - Wybrzeże Kości Słoniowej.

"Słonie" do czwartku straciły tylko jednego gola, strzeliły 13. W półfinale trudno jednak było w to uwierzyć patrząc na fatalne błędy obrońców WKS i marnujących świetne okazje napastników. Już w 12. minucie Egipt objął prowadzenie. Błąd popełnił Didier Zokora, który uparł się, że będzie wybijał głową lecącą na wysokości pół metra piłkę. Strzał Ahmeda Fathiego odbił się jeszcze od Salomona Kalou i wpadł obok bezradnego Boubacara Barry'ego.

WKS atakował, ale Essam Al Haddari bronił jak w transie. Didier Drogba trzykrotnie miał stuprocentowe okazje: dwukrotnie z atomową siłą uderzał głową, raz znalazł się pięć metrów przed bramką. I za każdym razem górą był bramkarz Egiptu. Pecha miał natomiast bramkarz Słoni, Boubacar Barry, który jeszcze przed przerwą musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.

Po przerwie nadal atakowali zawodnicy WKS, ale bramki strzelali rywale. W 62. minucie ponownie nie popisał się Zokora, który po rzucie rożnym zamiast wybić piłkę, tylko musnął ją głową. Ta trafiła na głowę nie pilnowanego Amra Zakiego, który strzałem pod poprzeczkę podwyższył na 2:0.

Zaledwie minutę później "Słonie" zdobyły kontaktową bramkę po pięknym strzale Keity. Ale ich radość trwała zaledwie pięć minut. Filar defensywy WKS, Kolo Toure zachował się bowiem pod własną bramką jak junior. Zamiast atakować Zakiego... pobiegł w przeciwnym kierunku. Kompletnie nie pilnowany Egipcjanin spokojnie przymierzył i zdobył trzeciego gola.

Już w doliczonym czasie gry po kontrataku, WKS dobił Mohamed Aboutrika.

[źródło: Gazeta/własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze