Pañolada na Camp Nou; Barça - Getafe 0:0

Looky, Robert

6 kwietnia 2008, 20:21

Brak komentarzy
Joan Laporta apelował w sobotę do kibiców, aby ci nie tracili nadziei. W niedzielę miało być dobrze, wszak na Camp Nou przyjeżdżał zmęczony pucharową potyczką z Bayernem zespół Getafe, który w lidze od początku sezonu nie imponuje. Gospodarze bili jednak głową w mur i nie odnieśli zwycięstwa zachowując tym samym 7-punktową stratę do liderującego Realu.

Początek spotkania był powolny zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Barcelona starała się narzucić swój styl gry, ale dobrze zorganizowana defensywa gości rozbijała kolejne próby ataku, co przeniosło cały ciężar gry na środek boiska. To właśnie Getafe przeprowadziło pierwszą groźną akcję, ale w sytuacji sam na sam Valdés okazał się lepszy od Albina. Dziesięć minut później nastąpiła odpowiedź Barçy. Henry urwał się obrońcy, zagrał w pole karne do Xaviego ten oddał piłkę Eto'o, a Kameruńczyk z ok. 10 metrów trafił w słupek. Barcelona próbowała dalej konstruować ataki, ale podopiecznym Franka Rijkaarda kompletnie nic nie wychodziło, natomiast goście mogli być zadowoleni z bezbramkowego remisu na koniec pierwszej połowy.

W przerwie, Rijkaard zdecydował się na podwójną zmianę: Márquez za Milito i Giovani Dos Santos za bezproduktywnego Eto'o. W 54. minucie ten drugi przeprowadził szybką akcję prawą stroną, minął dwóch obrońców, ale ostatecznie jego strzał trafił w słupek bramki strzeżonej przez Abbodanzieriego. Cztery minuty później doszło do kontrowersyjnej sytuacji, bo tuż przy linii pola karnego równolegle ze wślizgiem Licht'a przewrócił się Zambrotta. Sędzia przerwał grę i ukarał Włocha żółtą kartką za symulowanie. Powtórki nie wyjaśniły do końca czy faul faktycznie był, czy też nie. W 69. minucie rzut wolny wykonywał Andres Iniesta. Jego dośrodkowanie strącił Henry, a piłka znalazła się pod nogami Xaviego. Pomocnik Barçy miał już przed sobą tylko pustą bramkę, ale trafił w słupek... Kolejne minuty to wzrost naporu Barçy, ale bardziej przypominało to chaotyczną lub wręcz desperacką próbę zdobycia gola. Getafe broniło się mądrze i czekało na swoje okazję i po dwóch takich kontrach, Manu mógł zdobyć gola. Na szczęście albo na posterunku był Victor Valdés, albo goście strzelali niecelnie. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie, a zawodników oraz trenera pożegnały gwizdy i białe chusteczki na całym Camp Nou.

Real Madryt robi Barcelonie prezenty, a ta nie potrafi ich przyjąć. Kto wie czy wczoraj podopieczni Rijkaarda nie otrzymali ostatniego, a nawet jeśli nie, to trudno przypuszczać, by kolejne chcieli nawet rozpakować. W niedzielę prawdziwy zapał i ambicję widzieliśmy w drużynie dopiero w ostatnich 20 minutach, co nie zmienia faktu, że gospodarze "imponowali" niedokładnością i brakiem skuteczności.

Kibice, którzy nawet w końcówce starali się wspomóc Barçę gorącym dopingiem, żegnali schodzących do szatni piłkarzy salwą przeraźliwych gwizdów. Na trybunach zrobiło się też biało, bowiem wielu machało białymi chusteczkami lub gazetami żegnając tym samym trenera. On sam jeszcze przed końcowym gwizdkiem pokornie spuścił głowę, wiedząc iż po raz kolejny nie wyszło.

Barcelonie wiele brakuje, aby czarować, ale brakuje też wiele, aby wygrywać kolejne spotkania. Dziś nadto widoczny był brak dyscypliny taktycznej, a chaos przesłaniał poczynania ataku. Getafe to zespół nie byle jaki, lecz dziś bez problemów można go było pokonać. Zabrakło skuteczności, dobrej gry, odrobiny szczęścia. Z pozytywów należy podkreślić fakt, iż w drugiej połowie grę ożywił nieco Giovani, który udowodnił, że nominalny skrzydłowy jest jednak więcej wart niż światowej klasy napastnik improwizujący przy linii bocznej.

Kolejny mecz to dla Culés srogie rozczarowanie, dlatego mało kto wierzy już w mistrzowski tytuł La Liga. Barça pozostaje na trzecim miejscu w tabeli Primera Division, mając tyle samo punktów co Villarreal, lecz gorszy bilans bezpośrednich meczów z zespołem "El submarino amarillo". Czas zacząć myśleć o wywalczeniu wicemistrzowskiego tytułu, który może dać nam przepustkę do Ligi Mistrzów bez eliminacji. A jeśli jakimś cudem Duma Katalonii włączy się jeszcze do walki o tytuł, jej kibice będą po prostu bardzo pozytywnie zaskoczeni.

Barcelona: Valdés, Zambrotta, Puyol, Milito, Sylvinho, Touré Yaya, Xavi, Iniesta, Henry, Eto'o, Bojan.

Getafe: Abbondanzieri; Cortés, Belenguer, Mario, Licht, Granero, Pablo Hernández, Celestini, De la Red, Del Moral, Albín.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze