Od bełkotu do nadziei; Barcelona - Schalke 1:0

Looky

9 kwietnia 2008, 20:33

Brak komentarzy
Barcelona pokonała Schalke 1:0 i awansowała do półfinału Ligi Mistrzów. Nie mylił się ten kto prorokował Katalończykom ciężką przeprawę w rewanżowym pojedynku na Camp Nou. W pierwszej połowie, a przynajmniej przez większą jej część, stroną dominującą i stwarzającą groźne sytuacje byli piłkarze wicemistrza Niemiec. Gdyby któryś z ich strzałów trafił do bramki Valdésa, w stolicy Katalonii zrobiłoby się nerwowo, bowiem tak naprawdę nikt nie dopuszczał do siebie myśli, by skromne Schalke wyeliminowało wielką Barcelonę.

Złe lepszego początki...

Spotkanie dobrze rozpoczęli podopieczni Mirko Slomki. Goście z miejsca ruszyli do ataku, a swoich sił próbowali Asamoah i Altintop. Po uderzeniu tego drugiego Valdés niemal wepchnął piłkę do własnej bramki, najpierw niefortunnie odbijając futbolówkę, a później instynktownie wybijając ją w pole. Chwilę później odpowiedziała Barcelona. Iniesta znakomitym podaniem obsłużył Xaviego i ten w sytuacji "sam na sam" przegrał pojedynek z Neuerem.

Wydawało się, że gospodarze przejmą inicjatywę, tymczasem w zespole Schalke szalał Jones i kibice mogli przecierać oczy ze zdumienia, bowiem momentami Barça broniła się całą jedenastką, która zresztą nie potrafiła skonstruować dobrego ataku, grała statycznie, a do kontr ruszała tylko zawodnikiem, który tę kontrę wyprowadzał. Na szczęście dla zespołu Rijkaarda bardzo nieskuteczny był Kuranyi, a Barcelona potwierdziła tezę, że niewykorzystane okazje się mszczą. W 43. minucie prawą stroną popędził Bojan, dośrodkował, tuż przed Neuerem piłka powędrowała w górę, wybił ją Krstajic, lecz na piątym metrze znalazł się Toure, który tylko dopełnił formalności.

Lepiej niż źle

Po przerwie Barça wyszła na boisko z mocnym postanowieniem poprawy. Można powiedzieć, iż poprawa ta była widoczna, bo gospodarze w końcu przeszli do ofensywy, co być może ułatwili im także piłkarze Schalke, którzy chcąc myśleć o awansie, musieli śmielej zaatakować. W 50. minucie do Henry'ego świetnie dogrywał Bojan, ale Francuz strzelił nad poprzeczką. Po chwili uderzał Iniesta, ale na posterunku był Neuer. Pięć minut później w pole karne gości ponownie zagrywał Krkic i Bordon nieomal wbił piłkę do własnej bramki.

Nasza gra zaczęła wyglądać lepiej, bowiem piłkarze biegali już nie tylko wszerz, ale także wzdłuż boiska. W środku pola zauważalny był nawet lekki pressing, czego nie uświadczyliśmy w wykonaniu Barcelony od długich tygodni. W ostatnich 10 minutach Katalończycy ponownie mogli pokusić się o gola, ale w sytuacji "2 na 1", zagrywając piłkę do Eto'o, Henry podał ją wprost na głowę obrońcy Schalke. W 86. minucie ponownie pokazał się Henry, który ograł Jonesa, ale źle podał do Giovaniego. Do końca spotkania nic się już nie zmieniło i awans Barçy stał się faktem.

Światełko w tunelu

Poprawa w grze Barçy w stosunku do meczu Getafe była zauważalna. Spotkanie można uznać jednak za słabe, bowiem mimo kilku naprawdę dobrych akcji, Katalończycy gubili się w ataku, albo nie potrafiąc oddać dobrego strzału, albo psując wszystko ostatnim, kluczowym podaniem. Pocieszeniem jest natomiast fakt, że były przebłyski nieco lepszej gry i przede wszystkim namiastki biegania, czym zespół w ostatnich tygodniach nas nie raczył. Nadzieją jest też to, że kryzys formy trwać wiecznie nie może, podobnie jak dyspozycja Manchesteru cały czas nie będzie sięgała szczytowych wartości.

Żal tylko tego co dziś ponownie działo się na Camp Nou. Spora część z 60 tysięcy zmanierowanych kibiców okazała swe niezadowolenie kiedy Rijkaard zdjął z boiska Bojana. W ruch poszły także białe chusteczki, a w końcówce spotkania ponownie dało się słyszeć "Barça si, Laporta no". Niezrozumiałe to tym bardziej, że poprawa w grze była widoczna, a Barça znalazła się przecież w gronie czterech najlepszych klubowych drużyn Europy.

Pierwszy mecz z Manchesterem czeka Barcelonę za dwa tygodnie. Spotkanie rozegrane zostanie na Camp Nou i nie wystąpi w nim Carles Puyol, który dziś otrzymał żółtą kartkę. Jest nadzieja, że na konfrontację z mistrzem Anglii zdąży wykurować się Leo Messi, choć dla bezpieczeństwa trzeba wziąć pod uwagę, że Argentyńczyka jednak zabraknie. Tak czy inaczej, niezależnie od formy, półfinałowe starcie dwóch wielkich piłkarskich firm, zapowiada się niezwykle interesująco.

Barcelona: Valdés; Abidal, Thuram, Puyol, Zambrotta; Toure, Iniesta, Xavi; Henry, Bojan, Eto'o.

Schalke: Neuer; Rafinha, Bordon, Krstajic, Westermann; Asamoah, Ernst, Jones, Kobiashvili; Altintop Kuranyi.


Barcelona Schalke
1Gole0
1Zółte kartki2
0Czerwone kartki0
7Strzały celne5
4Strzały niecelne14
14Faule21
7Rzuty rożne8
4Spalone1
30' 17''Posiadanie piłki (czas)27' 36''
52%Posiadanie piłki (%)48%
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze