Remis Manchesteru z Kuszczakiem w bramce

Dylu

20 kwietnia 2008, 01:56

Brak komentarzy
Emocjonujący mecz na Ewood Park zakończył się wynikiem 1:1. Szczęśliwą, wyrównującą bramkę dał gościom w końcówce Argentyńczyk Carlos Tevez. Manchester jest zatem o kolejkę bliżej od tytułu mistrza Anglii.

Blackburn podejmowało dziś na swoim boisku pretendenta do tytułu mistrza Anglii, Manchester Utd. W bramce gości od pierwszej minuty wystąpił Tomasza Kuszczak, a na ławce znalazł się Ben Foster. Van der Sara nie było w składzie meczowym - sir Alex Ferguson prawdopodobnie postanowił oszczędzić swojego podstawowego bramkarza.

W 6 min. niezwykle beztroskie zachowanie obrońców Manchesteru zmusiło Kuszczaka do interwencji, z której wyszedł obronną ręką. Dobrze zapowiadająca się kontra Manchesteru spaliła na panewce. Cztery minuty później świetną okazję miał Tevez, ale skończyło się rzutem rożnym.

W 21 minucie prowadzenie niespodziewanie obejmuje dużo gorzej prezentująca się drużyna gospodarzy. Po raz kolejny zawodnicy formacji defensywnej "Czerwonych Diabłów" zachowali się, jak gdyby grali ze sobą po raz pierwszy i Kuszczak, będący właściwie bez szans, został pokonany z bliskiej odległości przez Roque Santa Cruza.

W 37. minucie Wayne Rooney został zahaczony w polu karnym, sędzia nie podyktował jednak "jedenastki". Od tego momentu napastnik Manchesteru biegał po boisku wyraźnie wściekły. Uspokoił się dopiero w 40. minucie, kiedy ciosem karate powalił Christophera Sambę, a sędzia, nie wiedzieć czemu, pokazał mu tylko żółtą kartkę.

Z biegiem czasu Manchester tracił jednak impet i pomysł na grę, która trochę się wyrównała Do przerwy 1:0 dla gospodarzy.

W drugiej połowie goście znów wzięli się odważniej za grę, wiele ożywienia wniósł dynamiczny Nani, jednak Blackburn wciąż nie pozwalało rywalom na stworzenie klarownej sytuacji.

W 65 min. Cristiano Ronaldo świetnie uderzał z bardzo trudnej sytuacji, ale trafił tylko w słupek. Na boisku sytuacja stawała się coraz bardziej zacięta a gra bezkompromisowa. Nie działo się jednak nic szczególnie ciekawego.

Osiem minut później Pedersen bez problemu przedryblował dwóch obrońców Manchesteru, ale strzał był odrobinę niecelny. Piłkarze Manchesteru zrozumieli chyba, że taki wynik nie pozwala im być w miarę spokojnymi o tytuł mistrzowski, bo zaczęli szaleńczo atakować. W 79. minucie kapitalną sytuację miała trójka Rooney-Ronaldo-Tevez, ale piłka po strzale tego ostatniego została trącona przez bramkarza Blackburn i nie wtoczyła się do bramki, zatrzymując się zaraz przed linią.

W 84. minucie w polu karnym gospodarzy prawdziwy chaos. W pewnym momencie piłkę przed wpadnięciem do bramki jeden z zawodników ratował nawet zagraniem ręką, ale sędzia nie zauważył tego incydentu. Minutę później Friedel znów popisał się cudowną interwencją po strzale Rooneya. 87. minuta przyniosła przepiękną interwencję Friedela, przypominającą tę legendarną już obronę Jerzego Dudka z dogrywki finału Ligi Mistrzów po strzale Szewczenki. Skończyło się rzutem różnym, po którym w końcu padł gol dla Manchesteru. Refleksem popisał się Carloz Tevez, który z bliskiej odległości skierował piłkę głową do siatki. Biorąc pod uwagę, co działo się w ostatnich minutach spotkania, gospodarze powinni być wdzięczni losowi, że stracili tylko jedną bramkę. Kuszczak w drugiej połowie nie miał zbyt wielu okazji do interwencji.

Mecz zakończył się wynikiem 1:1, co daje spory komfort Manchesterowi na 3 kolejki przed końcem rozgrywek. Za tydzień szlagier na Stamford Bridge z Chelsea.

Blackburn: Friedel, Emerton, Veijeany, Nelsen, Warnock, Bentley, Reid, Vogel (86. Mokoena), Pedersen, Santa Cruz, Roberts

Manchester Utd: Kuszczak, Brown (81. O'Shea), Ferdinand, Vidic, Evra, C. Ronaldo, Carrick, Scholes, Giggs (46. Nani), Tevez, Rooney (90. Sung-Ji Park)

Gole:
21' Santa Cruz
88' Tevez

[źródło: Sport.pl]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze