Wspomnienia Blaugrany z Old Trafford
Łącznie 35 piłkarzy i 3 trenerów miało okazję bronić barw Blaugrany na legendarnym stadionie Old Trafford. Żaden nie odniósł na nim zwycięstwa, ale nawet jeśli historia zostałaby podtrzymana, to bramkowy remis we wtorkowym meczu może otworzyć Katalończykom drogę do finału w Moskwie. Ostatnie dwie wizyty w Anglii przyniosły remisy 2-2 i 3-3, a dodając do tego wygraną i bezbramkowy remis w spotkaniach na Camp Nou, istnieje duża szansa na awans zespołu Franka Rijkaarda.
Mimo bogatej historii europejskich pucharów, trzeba było czekać wiele lat na skrzyżowanie się w nich dróg Manchesteru i Barçy. Pierwszy raz oba zespoły spotkały się dopiero w Pucharze Zdobywców Pucharów w sezonie 1983-1984. Drużyna "El Flaco" Menotti'ego wygrała wówczas na Camp Nou 2-0. Niestety na Old Trafford Schuster, Maradona i spółka doznali dotkliwej porażki 3-0, dzięki czemu to Anglicy awansowali do półfinału rozgrywek. Gerardo Miranda, prawy obrońca Barcelony, powiedział wtedy: "Manchester był jak walec. Potrzebował trzech goli by nas wyeliminować i zdobył je, choć mógłby strzelić cztery albo pięć, a nawet więcej. Przy 3-0 czuliśmy się przytłoczeni." W jego pamięci nadal żywa jest "wspaniała atmosfera, jaka tego wieczoru panowała na stadionie", gdzie "ludzie pokazali się z jak najlepszej strony. Nie ustawali w dopingu". Były piłkarz zdaje sobie sprawę, że po 24 latach zmienił się futbol i wiele zmieniło się w samej Barçy, która "jest w stanie przejść dalej".
Innym zawodnikiem, który przeżył burzliwy wieczór na Old Trafford jest kolejny obrońca, Josep Moratalla. "Miałem szczęście, a zarazem nieszczęście przeżyć to co przeżyłem", wspomina. "Żyją w środowisku, które wpływa na piłkarzy i na sędziego. Barça musi być świadoma, mimo złego sezonu, czym jest awans do finału Champions League, toteż piłkarze muszą wykorzystać całą swoją złość i dumę na takim stadionie jak Old Trafford." W każdym razie według Moratalla, mimo że Barça nie jest faworytem "musi wykorzystać swoje okazje i sięgnąć po nagrodę, ponieważ na to zasługuje".
Paco Clos również zagrał na Old Trafford. Wszedł na boisko za Periko Alonso w drugiej połowie meczu przegranego przez Barcelonę 3-0. "Atmosfera była fantastyczna. Doping był oszałamiający. Wspierali ich przez 90 minut, bez przerwy. To było niezapomniane doświadczenie, które powinni przeżyć wszyscy piłkarze", powiedział.
"Czy Barça ma szanse na wyeliminowanie Manchesteru? Oczywiście! Jeśli zespół jest dobry i jeśli zawodnicy uwierzą w awans, to trudne, bezsprzecznie, ale mogą dojść do finału. Nie można tracić nadziei. Co więcej mówimy o Barçy, która jest jednym z najlepszych zespołów Europy."
W 1994 roku Barça wróciła do Manchesteru, tym razem pod wodzą Johana Cruyffa, gdzie zremisowała w Champions League 2-2. Miquel Angel Nadal był tam i wspomina, że "atmosfera była inna, fantastyczna. To inny sposób przeżywania futbolu, ponieważ czuje się presję nawet gdy wykonujesz rzut z autu..." Ale z drugiej strony środkowy obrońca powiedział, że angielscy fani, przy dobrze grającej Barçy "sprawili, że poczuliśmy się komfortowo, pamiętam graliśmy dobrze i czuliśmy się na boisku komfortowo. Mam dobre wspomnienia z tego spotkania".
Z kolei Abelardo Fernández wystąpił w "Teatrze Marzeń" dwukrotnie, podobnie jak Sergi Barjuán. Było to w 1994 roku (2-2) i w 1998 roku (3-3).
9 piłkarzy Barçy wróci na Old Trafford
"Teatr Marzeń" będzie sceną meczu o życie Barçy, której wielu zawodników dobrze zna terytorium Czerwonych Diabłów. Old Trafford to bez wątpienia jeden z najtrudniejszych obiektów w Europie, a zarazem miejsce gdzie Barça zagra o finał Champions League. W szeregach przyjezdnych jest dziewięciu graczy, którzy w barwach różnych klubów i w ramach różnych rozgrywek poznali już smak gry na boisku ‘Red Devils'.
Na Old Trafford jako piłkarz Barçy
Xavi Hernàndez jest jedynym zawodnikiem pierwszego zespołu Barçy, który zagrał na Old Trafford w bordowo-granatowej koszulce. Co więcej, pomocnik pochodzący z Terrassy w sezonie 1998/99 debiutował na tym obiekcie w europejskich rozgrywkach. W meczu padł wynik 3-3, a Xavi był zmiennikiem i wszedł na murawę dopiero w drugiej połowie.
Weterani
Thierry Henry i Eidur Gudjohnsen to dwaj piłkarze, którzy dzięki swoim występom w Premier League mają na koncie najwięcej wizyt na Old Trafford.
Francuski napastnik pierwszy mecz w "Teatrze Marzeń" zagrał jeszcze jako piłkarz AS Monaco, które grało z Manchesterem Utd w ćwierćfinale Champions League sezonu 1997/98. Jednakże większość występów na Old Trafford zaliczył w barwach Arsenalu, w którym występował przez 8 sezonów.
Eidur Gudjohnsen, także wiele razy wizytował na stadionie United. Islandczyk grał w lidze angielskiej przez 8 sezonów: przez pierwsze dwa w Bolton Wanderers, a potem w Chelsea.
Sylvinho i Deco
Z kolei Sylvinho rozegrał łącznie dwa spotkania na Old Trafford. Miało to miejsce podczas dwóch sezonów spędzonych przez niego w Arsenalu (1999/00 i 2000/01). Brazylijczyk w barwach "Kanonierów", nigdy nie poznał smaku zwycięstwa na boisku United, gdyż jedno zakończyło się remisem, a drugie porażką.
Kiedy grał w zespole FC Porto, Deco zmierzył się z Manchester United w 4. rundzie Ligi Mistrzów sezonu 2003/2004. Rewanż był rozgrywany w Anglii i zakończył się remisem, który gwarantował portugalskiej drużynie awans do ćwierćfinału rozgrywek.
Na Old Trafford bez Manchesteru
"Teatr Marzeń" był także miejscem, gdzie rozgrywano inne mecze niż te Manchesteru Utd. W takich spotkaniach wystąpiło pięciu piłkarzy Barçy. Iniesta, Xavi oraz Puyol grali tu towarzysko w meczu Anglia-Hiszpania w lutym 2007 roku. Mecz na Old Trafford zakończył się zwycięstwem Hiszpanów. Natomiast Thuram i Zambrotta zagrali tu w finale Champions League, w którym AC Milan pokonał w rzutach karnych Juventus 3-2.
[źródło: Sport/FCBarcelona.com]
Mimo bogatej historii europejskich pucharów, trzeba było czekać wiele lat na skrzyżowanie się w nich dróg Manchesteru i Barçy. Pierwszy raz oba zespoły spotkały się dopiero w Pucharze Zdobywców Pucharów w sezonie 1983-1984. Drużyna "El Flaco" Menotti'ego wygrała wówczas na Camp Nou 2-0. Niestety na Old Trafford Schuster, Maradona i spółka doznali dotkliwej porażki 3-0, dzięki czemu to Anglicy awansowali do półfinału rozgrywek. Gerardo Miranda, prawy obrońca Barcelony, powiedział wtedy: "Manchester był jak walec. Potrzebował trzech goli by nas wyeliminować i zdobył je, choć mógłby strzelić cztery albo pięć, a nawet więcej. Przy 3-0 czuliśmy się przytłoczeni." W jego pamięci nadal żywa jest "wspaniała atmosfera, jaka tego wieczoru panowała na stadionie", gdzie "ludzie pokazali się z jak najlepszej strony. Nie ustawali w dopingu". Były piłkarz zdaje sobie sprawę, że po 24 latach zmienił się futbol i wiele zmieniło się w samej Barçy, która "jest w stanie przejść dalej".
Innym zawodnikiem, który przeżył burzliwy wieczór na Old Trafford jest kolejny obrońca, Josep Moratalla. "Miałem szczęście, a zarazem nieszczęście przeżyć to co przeżyłem", wspomina. "Żyją w środowisku, które wpływa na piłkarzy i na sędziego. Barça musi być świadoma, mimo złego sezonu, czym jest awans do finału Champions League, toteż piłkarze muszą wykorzystać całą swoją złość i dumę na takim stadionie jak Old Trafford." W każdym razie według Moratalla, mimo że Barça nie jest faworytem "musi wykorzystać swoje okazje i sięgnąć po nagrodę, ponieważ na to zasługuje".
Paco Clos również zagrał na Old Trafford. Wszedł na boisko za Periko Alonso w drugiej połowie meczu przegranego przez Barcelonę 3-0. "Atmosfera była fantastyczna. Doping był oszałamiający. Wspierali ich przez 90 minut, bez przerwy. To było niezapomniane doświadczenie, które powinni przeżyć wszyscy piłkarze", powiedział.
"Czy Barça ma szanse na wyeliminowanie Manchesteru? Oczywiście! Jeśli zespół jest dobry i jeśli zawodnicy uwierzą w awans, to trudne, bezsprzecznie, ale mogą dojść do finału. Nie można tracić nadziei. Co więcej mówimy o Barçy, która jest jednym z najlepszych zespołów Europy."
W 1994 roku Barça wróciła do Manchesteru, tym razem pod wodzą Johana Cruyffa, gdzie zremisowała w Champions League 2-2. Miquel Angel Nadal był tam i wspomina, że "atmosfera była inna, fantastyczna. To inny sposób przeżywania futbolu, ponieważ czuje się presję nawet gdy wykonujesz rzut z autu..." Ale z drugiej strony środkowy obrońca powiedział, że angielscy fani, przy dobrze grającej Barçy "sprawili, że poczuliśmy się komfortowo, pamiętam graliśmy dobrze i czuliśmy się na boisku komfortowo. Mam dobre wspomnienia z tego spotkania".
Z kolei Abelardo Fernández wystąpił w "Teatrze Marzeń" dwukrotnie, podobnie jak Sergi Barjuán. Było to w 1994 roku (2-2) i w 1998 roku (3-3).
9 piłkarzy Barçy wróci na Old Trafford
"Teatr Marzeń" będzie sceną meczu o życie Barçy, której wielu zawodników dobrze zna terytorium Czerwonych Diabłów. Old Trafford to bez wątpienia jeden z najtrudniejszych obiektów w Europie, a zarazem miejsce gdzie Barça zagra o finał Champions League. W szeregach przyjezdnych jest dziewięciu graczy, którzy w barwach różnych klubów i w ramach różnych rozgrywek poznali już smak gry na boisku ‘Red Devils'.
Na Old Trafford jako piłkarz Barçy
Xavi Hernàndez jest jedynym zawodnikiem pierwszego zespołu Barçy, który zagrał na Old Trafford w bordowo-granatowej koszulce. Co więcej, pomocnik pochodzący z Terrassy w sezonie 1998/99 debiutował na tym obiekcie w europejskich rozgrywkach. W meczu padł wynik 3-3, a Xavi był zmiennikiem i wszedł na murawę dopiero w drugiej połowie.
Weterani
Thierry Henry i Eidur Gudjohnsen to dwaj piłkarze, którzy dzięki swoim występom w Premier League mają na koncie najwięcej wizyt na Old Trafford.
Francuski napastnik pierwszy mecz w "Teatrze Marzeń" zagrał jeszcze jako piłkarz AS Monaco, które grało z Manchesterem Utd w ćwierćfinale Champions League sezonu 1997/98. Jednakże większość występów na Old Trafford zaliczył w barwach Arsenalu, w którym występował przez 8 sezonów.
Eidur Gudjohnsen, także wiele razy wizytował na stadionie United. Islandczyk grał w lidze angielskiej przez 8 sezonów: przez pierwsze dwa w Bolton Wanderers, a potem w Chelsea.
Sylvinho i Deco
Z kolei Sylvinho rozegrał łącznie dwa spotkania na Old Trafford. Miało to miejsce podczas dwóch sezonów spędzonych przez niego w Arsenalu (1999/00 i 2000/01). Brazylijczyk w barwach "Kanonierów", nigdy nie poznał smaku zwycięstwa na boisku United, gdyż jedno zakończyło się remisem, a drugie porażką.
Kiedy grał w zespole FC Porto, Deco zmierzył się z Manchester United w 4. rundzie Ligi Mistrzów sezonu 2003/2004. Rewanż był rozgrywany w Anglii i zakończył się remisem, który gwarantował portugalskiej drużynie awans do ćwierćfinału rozgrywek.
Na Old Trafford bez Manchesteru
"Teatr Marzeń" był także miejscem, gdzie rozgrywano inne mecze niż te Manchesteru Utd. W takich spotkaniach wystąpiło pięciu piłkarzy Barçy. Iniesta, Xavi oraz Puyol grali tu towarzysko w meczu Anglia-Hiszpania w lutym 2007 roku. Mecz na Old Trafford zakończył się zwycięstwem Hiszpanów. Natomiast Thuram i Zambrotta zagrali tu w finale Champions League, w którym AC Milan pokonał w rzutach karnych Juventus 3-2.
[źródło: Sport/FCBarcelona.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)