Adios Ronaldinho, adios Rijkaard
Porażka na Old Trafford kończy 5-letni cykl w Barcelonie. Cykl, który dał nam 2 tytuły mistrzowskie i pozwolił wygrać Ligę Mistrzów. Teraz jednak nadchodzi czas koniecznych zmian, bowiem od dwóch lat w klubie nic nie zmieniło się na lepsze.
Barça nie zdobyła w "Teatrze Marzeń" bramki, ale ta sztuka nie udała jej się także w meczach z Espanyolem, z Deportivo czy na Camp Nou z Manchesterem. Daje to ponad 400 minut bez gola, choć sama statystyka ma tu mniejsze znaczenie. Pewnym jest, że kończy się pewien etap, kończy się cykl dwóch wielkich postaci obecnej jeszcze Barcelony: Franka Rijkaarda i Ronaldinho. To oni dali nam wiele powodów do wzruszeń, dali sukcesy, ale to również oni byli przyczyną kolejnego roku bez trofeów.
Ronaldinho najbliżej jest Milanu. Rijkaard problemów ze znalezieniem pracy mieć nie będzie, bowiem jego usługami zainteresowanych jest kilka wielkich drużyn Starego Kontynentu. Na to, że Holender pozostanie w stolicy Katalonii nikt nie postawi już nawet jednego euro. Kto go zastąpi? Pierwszym na liście Joana Laporty jest Guardiola, choć istnieje plan B: Michael Laudrup. Plany co do nowego projektu sportowego powinny rozpocząć się już dzisiaj.
Ale z Barceloną pożegnają się nie tylko Ronaldinho i Rijkaard. Kontrakty na pewno nie zostaną przedłużone z Edmílsonem, Ezquerro i Thuramem, więc po 30 czerwca odejdą oni na zasadzie wolnych transferów. Zambrotta chce wrócić do ojczyzny, a z zamiarem opuszczenia zespołu nosi się także Deco. Portugalczyk powiedział jakiś czas temu, że nie chce występować w drużynie przegranych. A taką właśnie drużyną jest obecnie Barcelona. Klub opuści prawdopodobnie także Gudjohnsen, który nie potrafił przebić się do wyjściowej jedenastki zespołu.
Pojawia się pytanie: co z Thierrym Henry? Francuz miał być doskonałym uzupełnieniem ataku, a póki co okazał się klapą totalną. Nie wiadomo czy klub nosi się z zamiarem jego sprzedaży, wydaje się jednak, że napastnikowi temu należy się szansa w kolejnym sezonie. Zagadką pozostaje jeszcze przyszłość Rafaela Márqueza, który ostatnio niezbyt pochlebnie wypowiadał się o działaniach sztabu medycznego klubu.
Barça będzie miała 120 mln euro na "zmianę warty" w zespole. To bardzo duża kwota, którą trzeba jednak umiejętnie rozdysponować. Sztab techniczny będzie chciał wzmocnić każdą formację, na liście życzeń znajdują się wielkie nazwiska jak Alves, Benzema, Ribery czy Cesc. Czas pokaże, którzy z nich latem zawitają do stolicy Katalonii.
[źródło: Sport]
Barça nie zdobyła w "Teatrze Marzeń" bramki, ale ta sztuka nie udała jej się także w meczach z Espanyolem, z Deportivo czy na Camp Nou z Manchesterem. Daje to ponad 400 minut bez gola, choć sama statystyka ma tu mniejsze znaczenie. Pewnym jest, że kończy się pewien etap, kończy się cykl dwóch wielkich postaci obecnej jeszcze Barcelony: Franka Rijkaarda i Ronaldinho. To oni dali nam wiele powodów do wzruszeń, dali sukcesy, ale to również oni byli przyczyną kolejnego roku bez trofeów.
Ronaldinho najbliżej jest Milanu. Rijkaard problemów ze znalezieniem pracy mieć nie będzie, bowiem jego usługami zainteresowanych jest kilka wielkich drużyn Starego Kontynentu. Na to, że Holender pozostanie w stolicy Katalonii nikt nie postawi już nawet jednego euro. Kto go zastąpi? Pierwszym na liście Joana Laporty jest Guardiola, choć istnieje plan B: Michael Laudrup. Plany co do nowego projektu sportowego powinny rozpocząć się już dzisiaj.
Ale z Barceloną pożegnają się nie tylko Ronaldinho i Rijkaard. Kontrakty na pewno nie zostaną przedłużone z Edmílsonem, Ezquerro i Thuramem, więc po 30 czerwca odejdą oni na zasadzie wolnych transferów. Zambrotta chce wrócić do ojczyzny, a z zamiarem opuszczenia zespołu nosi się także Deco. Portugalczyk powiedział jakiś czas temu, że nie chce występować w drużynie przegranych. A taką właśnie drużyną jest obecnie Barcelona. Klub opuści prawdopodobnie także Gudjohnsen, który nie potrafił przebić się do wyjściowej jedenastki zespołu.
Pojawia się pytanie: co z Thierrym Henry? Francuz miał być doskonałym uzupełnieniem ataku, a póki co okazał się klapą totalną. Nie wiadomo czy klub nosi się z zamiarem jego sprzedaży, wydaje się jednak, że napastnikowi temu należy się szansa w kolejnym sezonie. Zagadką pozostaje jeszcze przyszłość Rafaela Márqueza, który ostatnio niezbyt pochlebnie wypowiadał się o działaniach sztabu medycznego klubu.
Barça będzie miała 120 mln euro na "zmianę warty" w zespole. To bardzo duża kwota, którą trzeba jednak umiejętnie rozdysponować. Sztab techniczny będzie chciał wzmocnić każdą formację, na liście życzeń znajdują się wielkie nazwiska jak Alves, Benzema, Ribery czy Cesc. Czas pokaże, którzy z nich latem zawitają do stolicy Katalonii.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (2)