Ingla: Zespół przejdzie gruntowne zmiany
Marc Ingla i Txiki Begiristain wzięli dziś udział w konferencji prasowej, podczas której mówili o zmianach jakie czekają obecną drużynę i komentowali wydarzenia zakończonego wczoraj, drugiego z rzędu sezonu bez sukcesów. Obaj przyznali, iż cykl sztabu szkoleniowego i piłkarzy, którzy dwa razy z rzędu sięgali po mistrzowski tytuł La Liga i wygrali Ligę Mistrzów, latem tego roku dobiegnie końca i "nastąpi gruntowna przebudowa".
"Ten sezon był zupełnie nieudany i odpowiedzialność ponoszą za to trenerzy, piłkarze oraz sztab techniczny. Zawodnicy, bowiem nie byli w stanie wyjść z trudnego położenia i odmienić złych wyników; trenerzy, ponieważ nie byli zdolni do właściwego zarządzania drużyną; dyrektorzy, bo nie potrafiliśmy zmienić biegu wydarzeń w trakcie trwania sezonu" - mówił Ingla.
"W zeszłym roku byliśmy bliscy zdobycia trzeciego z rzędu mistrzowskiego tytułu, dlatego twierdziliśmy, że piłkarze i trener zasługują na wotum zaufania. Taka decyzja niosła za sobą ryzyko i niestety nie dała ona rezultatów" - dodał Txiki.
Ingla podkreślił, że ani on, ani Txiki nie popadli w samozadowolenie i nie zaniedbywali swoich obowiązków. "Tak ja, jak i Begiristain gościliśmy w szatni zespołu, rozmawialiśmy z piłkarzami i ich agentami, z trenerami. Prawdą jest jednak, że ostatecznie zawiedliśmy" - kontynuował Ingla, który darzy zaufaniem Txikiego komplementując go słowami: "Posiada odpowiednie umiejętności, aby stworzyć nowy projekt budzący nowe oczekiwania".
Wiceprezydent pragnął "przeprosić" Culés za kolejny słaby sezon Barcelony, usprawiedliwiając jednak wyniki zespołu kontuzjami Messiego, Eto'o, Henry'ego i Ronaldinho. Dodał, iż swoje zrobił także wyjazd Eto'o i Touré Yaya na Puchar Narodów Afryki.
Ingla bronił drużyny przed oskarżeniami o złe przygotowanie kondycyjne do sezonu i odrzucił tezę, iż przyczyną słabych rezultatów był brak twardej ręki szkoleniowca. Wiceprezydent tłumaczył, iż Rijkaard wprowadził do szatni "wewnętrzny kodeks", mimo że konsekwencje jego stosowania nie były oficjalnie publikowane.
Bardziej odważny był Begiristain, który mówił o "braku charakteru i odpowiedniej postawy niektórych graczy" w niektórych meczach. Dodał on, iż drużynie brakowało przywództwa, aby "rozwiązać pewne problemy, które powinny zostać rozwiązane". "Rijkaard również tego nie zrobił".
[źródło: Marca]
"Ten sezon był zupełnie nieudany i odpowiedzialność ponoszą za to trenerzy, piłkarze oraz sztab techniczny. Zawodnicy, bowiem nie byli w stanie wyjść z trudnego położenia i odmienić złych wyników; trenerzy, ponieważ nie byli zdolni do właściwego zarządzania drużyną; dyrektorzy, bo nie potrafiliśmy zmienić biegu wydarzeń w trakcie trwania sezonu" - mówił Ingla.
"W zeszłym roku byliśmy bliscy zdobycia trzeciego z rzędu mistrzowskiego tytułu, dlatego twierdziliśmy, że piłkarze i trener zasługują na wotum zaufania. Taka decyzja niosła za sobą ryzyko i niestety nie dała ona rezultatów" - dodał Txiki.
Ingla podkreślił, że ani on, ani Txiki nie popadli w samozadowolenie i nie zaniedbywali swoich obowiązków. "Tak ja, jak i Begiristain gościliśmy w szatni zespołu, rozmawialiśmy z piłkarzami i ich agentami, z trenerami. Prawdą jest jednak, że ostatecznie zawiedliśmy" - kontynuował Ingla, który darzy zaufaniem Txikiego komplementując go słowami: "Posiada odpowiednie umiejętności, aby stworzyć nowy projekt budzący nowe oczekiwania".
Wiceprezydent pragnął "przeprosić" Culés za kolejny słaby sezon Barcelony, usprawiedliwiając jednak wyniki zespołu kontuzjami Messiego, Eto'o, Henry'ego i Ronaldinho. Dodał, iż swoje zrobił także wyjazd Eto'o i Touré Yaya na Puchar Narodów Afryki.
Ingla bronił drużyny przed oskarżeniami o złe przygotowanie kondycyjne do sezonu i odrzucił tezę, iż przyczyną słabych rezultatów był brak twardej ręki szkoleniowca. Wiceprezydent tłumaczył, iż Rijkaard wprowadził do szatni "wewnętrzny kodeks", mimo że konsekwencje jego stosowania nie były oficjalnie publikowane.
Bardziej odważny był Begiristain, który mówił o "braku charakteru i odpowiedniej postawy niektórych graczy" w niektórych meczach. Dodał on, iż drużynie brakowało przywództwa, aby "rozwiązać pewne problemy, które powinny zostać rozwiązane". "Rijkaard również tego nie zrobił".
[źródło: Marca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)