Alves: Gra w Barcelonie będzie prawdziwym zaszczytem
Ma być jednym z wielkich transferów tego roku w Barcelonie. Daniel Alves uznawany za jednego z najlepszych prawych obrońców świata, ma dużą szansę, aby latem ubrać bordowo-granatową koszulkę i reprezentować barwy drużyny, którą wkrótce obejmie Pep Guardiola. Mimo że Del Nido odrzucił ofertę Barcelony opiewającą na 25 mln euro, negocjacje trwają i niewykluczone, że strony dojdą wkrótce do porozumienia.
"Jak już nieraz mówiłem, gra dla Barçy byłaby prawdziwym szczytem i przyjemnością" - powiedział Brazylijczyk w rozmowie z dziennikarzem "Sportu". "Po prostu czekam na konkretną informację i mam nadzieję, że sprawa rozwiąże się tak szybko jak to możliwe. Prawdą jest jednak, iż sytuacja jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Teraz nie wszystko zależy ode mnie, a to sprawia, że rzeczy stają się nieco trudniejsze" - dodał.
"Myślę, że jestem gotów, aby zasilić szeregi wielkiego klubu. W Sewilli spędziłem 5,5 roku i podczas tego okresu wiele się wydarzyło. Dojrzałem czekając na ten moment przynajmniej 2 lata".
Rok temu Jose Maria del Nido odrzucił za Alvesa ofertę Chelsea, która skłonna była zapłacić 36 mln euro, zawodnik uspokaja jednak mówiąc, iż nie sądzi, by teraz musiała paść podobna kwota: "Trudno wycenić wartość mojej pracy, to prezydent musi tego dokonać. To, gdzie odchodzę jest moją decyzją, moja przyszłość należy do mnie, cenę jednak dyktuje del Nido. Zeszły rok był inny, bowiem walczyliśmy o trofea i nie wszystko poszło po naszej myśli, dlatego to powinno obniżyć kwotę odstępnego. Sytuacja jest teraz inna niż wtedy".
Alves jest zdania, że gra w Barcelonie może przypominać poziom reprezentacyjny: "Sądzę, że będzie to jak reprezentowanie barw Brazylii. Tam jest wielu różnych zawodników, jak w kadrze narodowej i jak w każdym wielkim klubie. Z pewnością byłoby tak jak w reprezentacji". Zapytany czy rozmawiał z którymś z piłkarzy Barçy, odpowiedział: "Nie, ale znam Sylvinho, który jest przykładem prawdziwego profesjonalizmu. Podobnie Ronaldinho, za wszystko czego dokonał w futbolu i dla futbolu, powinno się mówić o nim jak o profesjonaliście".
Znając południowy temperament 25-letniego defensora, zapytano go o nocne eskapady. "Czy lubię? Trochę tak, ale chyba każdy lubi czasem wyjść z kobietą czy z przyjaciółmi. To normalne. Jeśli na boisku odpowiadasz dobrą grą, nie ma problemu, jeśli jest odwrotnie, wina spada na nocne eskapady. Wiem, że moje ciało jest narzędziem pracy i muszę o nie dbać, aby być w formie. Jako piłkarze nie jesteśmy robotami, które potrzebują tylko paliwa, aby dobrze pracować. Trzeba być ostrożnym".
Brazylijczyk zapytany został o osobę Pepa Guardioli. Obrońca nie szczędził komplementów pod adresem nowego szkoleniowca Barçy: "Jest spektakularny. Kocham piłkę i kiedy byłem mały zawsze oglądałem pojedynki Barcelony z Realem. W Brazylii Pep uznawany był za jednego z najlepszych piłkarzy świata na swej pozycji. Był wspaniałym zawodnikiem i nie wątpię, że będzie też wielkim trenerem".
Na koniec zapytano Alvesa czy w oczekiwaniu na transfer do Barcelony uczy się katalońskiego. "Myślę, że to bardzo trudne zadanie. Mówiłem tak samo kiedy uczyłem się angielskiego. Teraz perfekcyjnie znam już hiszpański, ale wciąż nie rozumiem ludzi z Sewilli, którzy zjadają wiele słów" - odpowiedział z uśmiechem.
Dziennikarz prowadzący rozmowę dodał, iż na konferencji prasowej w Barcelonie pytania będą padać w języku katalońskim. Alves odpowiedział, że "ma taką nadzieję".
[źródło: Sport/Goal]
"Jak już nieraz mówiłem, gra dla Barçy byłaby prawdziwym szczytem i przyjemnością" - powiedział Brazylijczyk w rozmowie z dziennikarzem "Sportu". "Po prostu czekam na konkretną informację i mam nadzieję, że sprawa rozwiąże się tak szybko jak to możliwe. Prawdą jest jednak, iż sytuacja jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Teraz nie wszystko zależy ode mnie, a to sprawia, że rzeczy stają się nieco trudniejsze" - dodał.
"Myślę, że jestem gotów, aby zasilić szeregi wielkiego klubu. W Sewilli spędziłem 5,5 roku i podczas tego okresu wiele się wydarzyło. Dojrzałem czekając na ten moment przynajmniej 2 lata".
Rok temu Jose Maria del Nido odrzucił za Alvesa ofertę Chelsea, która skłonna była zapłacić 36 mln euro, zawodnik uspokaja jednak mówiąc, iż nie sądzi, by teraz musiała paść podobna kwota: "Trudno wycenić wartość mojej pracy, to prezydent musi tego dokonać. To, gdzie odchodzę jest moją decyzją, moja przyszłość należy do mnie, cenę jednak dyktuje del Nido. Zeszły rok był inny, bowiem walczyliśmy o trofea i nie wszystko poszło po naszej myśli, dlatego to powinno obniżyć kwotę odstępnego. Sytuacja jest teraz inna niż wtedy".
Alves jest zdania, że gra w Barcelonie może przypominać poziom reprezentacyjny: "Sądzę, że będzie to jak reprezentowanie barw Brazylii. Tam jest wielu różnych zawodników, jak w kadrze narodowej i jak w każdym wielkim klubie. Z pewnością byłoby tak jak w reprezentacji". Zapytany czy rozmawiał z którymś z piłkarzy Barçy, odpowiedział: "Nie, ale znam Sylvinho, który jest przykładem prawdziwego profesjonalizmu. Podobnie Ronaldinho, za wszystko czego dokonał w futbolu i dla futbolu, powinno się mówić o nim jak o profesjonaliście".
Znając południowy temperament 25-letniego defensora, zapytano go o nocne eskapady. "Czy lubię? Trochę tak, ale chyba każdy lubi czasem wyjść z kobietą czy z przyjaciółmi. To normalne. Jeśli na boisku odpowiadasz dobrą grą, nie ma problemu, jeśli jest odwrotnie, wina spada na nocne eskapady. Wiem, że moje ciało jest narzędziem pracy i muszę o nie dbać, aby być w formie. Jako piłkarze nie jesteśmy robotami, które potrzebują tylko paliwa, aby dobrze pracować. Trzeba być ostrożnym".
Brazylijczyk zapytany został o osobę Pepa Guardioli. Obrońca nie szczędził komplementów pod adresem nowego szkoleniowca Barçy: "Jest spektakularny. Kocham piłkę i kiedy byłem mały zawsze oglądałem pojedynki Barcelony z Realem. W Brazylii Pep uznawany był za jednego z najlepszych piłkarzy świata na swej pozycji. Był wspaniałym zawodnikiem i nie wątpię, że będzie też wielkim trenerem".
Na koniec zapytano Alvesa czy w oczekiwaniu na transfer do Barcelony uczy się katalońskiego. "Myślę, że to bardzo trudne zadanie. Mówiłem tak samo kiedy uczyłem się angielskiego. Teraz perfekcyjnie znam już hiszpański, ale wciąż nie rozumiem ludzi z Sewilli, którzy zjadają wiele słów" - odpowiedział z uśmiechem.
Dziennikarz prowadzący rozmowę dodał, iż na konferencji prasowej w Barcelonie pytania będą padać w języku katalońskim. Alves odpowiedział, że "ma taką nadzieję".
[źródło: Sport/Goal]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)