Guardioli przepis na futbol

M_k

12 czerwca 2008, 15:24

Brak komentarzy
Kto z czytelników wie kim jest Angel Cappa? Obecny redaktor argentyńskiego miesięcznika "El Arco" był asystentem Cesara Luisa Menottiego, kiedy ten zasiadał na fotelu szkoleniowca FC Barcelona. Jednak są to tak zamierzchłe dzieje, że obecne pokolenie Cules zupełnie nie kojarzy nazwiska tego Argentyńczyka. Były drugi trener Barçy postanowił o sobie przypomnieć i opublikował na łamach swojej gazety zapis rozmowy jaką przeprowadził z Josepem Guardiolą kilka lat temu. Konwersacja miała miejsce, w czasie kiedy Pep szykował się powoli na piłkarską emeryturę i zamierzał przenieść się do Włoch. Choć poniższe zdania zostały wypowiedziane dawno temu, to ich sens i przesłanie rzucają pewne światło na teraźniejsze zamiary Guardioli. Przedstawia on swoje futbolowe credo, własne spojrzenie na piłkę i zawód trenera.

"Wielu graczy nie chce się uczyć. Powtarzają w kółko 'musimy walczyć i starać się', a kiedy osiągają poziom Primera nic nie wiedzą", dowodził Guardiola - "Dzisiaj szkoli się zawodników w wielu aspektach, ale mało czasu poświęca się nauce wyprowadzania akcji z głębi pola. Na szczęście ten element był trenowany w Barcelonie, dlatego miałem okazję poznać jego tajniki. Wierzę, że to właśnie jest sposób na futbol - zadbać o dobre rozegranie piłki na tyłach".

Dla Guardioli warunkiem dobrego stylu drużyny są przede wszystkim skrzydłowi. "Jestem zwolennikiem aktywnej gry ofensywnej bokami boiska. Moja drużyna będzie to trenować, choć w dzisiejszym świecie są raczej inne priorytety. Skrzydłowi powinni grać wysoko na połowie przeciwnika i choć oznacza to rezygnację z kontrataków, a przy tym wystawia drużynę na kontry rywala, to jest to moja wizja i tego będę się trzymał", mówił Pep.

Guardiola najwyraźniej nie mógł pogodzić się z faktem, że w tamtym czasie nie było wielu piłkarzy o charakterystyce Garrinchy czy Overmarsa, którzy mogli siać spustoszenie na skrzydłach przeciwnika, za pomocą swojej szybkości i świetnej techniki. "Barcelona miała podobnych graczy. Bardzo zwinni, silni, z nieprawdopodobnym przyspieszeniem, zdolni zmiażdżyć rywala w pojedynku 1 na 1. Uwielbiam właśnie takich zawodników" - mówił Pep.

"Niezależnie od wyniku, niezależnie od tego czy wygrywaliśmy czy przegrywaliśmy, wiedziałem że posiadamy swój unikalny styl, z którego możemy być dumni. Jeśli gralibyśmy tak jak wszystkie inne drużyny, prawdopodobnie przegralibyśmy więcej niż prezentując się tak jak lubimy. Taki właśnie jest mój sposób na piłkę i może dlatego przywiązuje do tych kwestii wielką wagę. Zwycięstwa muszą być donoszone w dobrym stylu"- tłumaczył Guardiola.

A co jeśli drużyna zaczyna przegrywać? Pep odpowiedział: "Jeśli byłbym prezydentem klubu - a wiem, że nigdy nie będę - starałbym się zdjąć presję z mojej ekipy. Podszedłbym to piłkarzy i powiedział: 'Ok, panowie, przegraliśmy pięć spotkań, ale ja nadal chcę abyście grali ładną piłkę.' Potem powiedziałbym trenerowi: 'Możesz kontynuować prowadzenie zespołu'."

Guardiola w skupieniu analizował ciężką dolę trenera: "Jest on zależny od wielu rzeczy: od formy piłkarzy, ich nastrojów, oczekiwań kierownictwa i jego wsparcia, założonych celów..." Były reprezentant drużyny z Camp Nou na pewno nie spodziewał się wtedy, że po kilku latach wymienione przez siebie problemy na własnej skórze odczuje trenując jedenastkę... FC Barcelona.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze