Bartomeu: Laporta i Cruyff powinni zniknąć - wywiad
Odkąd w 2005 roku Josep Maria Bartomeu opuścił FC Barcelona, przez blisko 3 lata nie rozmawiał z mediami. Po raz pierwszy po długiej przerwie uczynił to 21 kwietnia, kiedy nikt nie przypuszczał jeszcze, że latem socios wezmą udział w referendum dotyczącym przyszłości obecnego zarządu.
W kwietniu wyszedł pan z cienia...
Tamten wywiad opublikowany został trzy tygodnie po tym jak go udzieliłem. Barça wciąż miała wtedy szansę na mistrzostwo Hiszpanii i walczyła w Lidze Mistrzów. Można było spodziewać się, że będzie źle, bo w klubie panował kryzys, nie było właściwego zarządzania, panowała absolutna anarchia.
Mówi pan w liczbie mnogiej...
Nigdy nie ukrywaliśmy, że z Sandro Rosellem, Moix, Fausem, Monés i innymi przyjaciółmi pracujemy nad przedstawieniem kandydatury na stanowisko prezydenta FC Barcelona. Do tej pory nie podejmowaliśmy jednak działań, bowiem nasze plany uwzględniały wybory w 2010 roku. Teraz jesteśmy świadkami nowej sytuacji, jest wniosek o wotum nieufności, który popieramy.
Laporta stwierdził, że pan i Rosell stoicie za plecami Giralta, jeśli chodzi o wotum nieufności.
Po raz kolejny Laporta kłamie. Nie znamy tego Socio osobiście, nigdy z nim nie rozmawialiśmy.
Dlaczego Josep Maria Bartomeu popiera wotum?
Ponieważ może ono zakończyć instytucjonalny kryzys, ponieważ musimy przywrócić klubowi przejrzystość, która była obiecana w 2003 roku kiedy przybyliśmy do klubu, a której teraz brakuje. Klarowności brakuje na wszystkich płaszczyznach. Klub ponownie musi stać się tolerancyjny, na jego czele nie może stać człowiek, który atakuje partnerów kiedy ci nie myślą tak samo jak on. I Cruyff powinien zniknąć z tego scenariusza. Absolutnie nie powinien mieć na nic wpływu.
Cruyff!
Takie nazwisko jak jego nie powinno pozostawać w cudzysłowie. Albo Cruyff należy do Barcelony, albo nie reprezentuje nikogo. Zawsze myślałem, że mógłby on stać się ambasadorem Barçy tak jak Alfredo Di Stefano w Realu.
Jeśli w niedzielę wotum nieufności nie przejdzie, będzie to dla was porażka?
Absolutnie nie, bowiem nie byliśmy promotorami całej akcji. Wotum to poważny sygnał do pobudki dla prezydenta i jego zarządu, bowiem w tej chwili nie zarządzają klubem właściwie, są niezdolni do podejmowania decyzji. Bardzo ważny jest jednak sukces wotum, ponieważ Barça musi w kolejnych dwóch latach zwyciężać. Jeśli nastąpią wybory pod koniec sierpnia lub we wrześniu, zespół będzie już w trakcie pracy z Pepem Guardiolą.
Zarząd będzie mógł podjąć stosowne decyzje na polu sportowym...
Guardiola jest naszym trenerem i ja go wspieram. To odważny, inteligenty szkoleniowiec. Ten kto nie będzie go popierał, a ewentualnie może to być ten zarząd, nie pomagał też Rijkaardowi. Po pamiętnych słowach Samuela Eto'o w Vilafranca, ze względu na szacunek do niego i innych piłkarzy, Rijkaard chciał podjąć jakieś decyzje, ale nie zrobił tego, bo Laporta okazał się większym przyjacielem graczy. Prezydent klubu nie może świętować razem z piłkarzami. To są dowody jego niekompetencji. Klub zawsze pozbawia autorytetu swojego trenera.
Jeśli chodzi o kryzys sportowy, wini się niektórych piłkarzy...
Oczywiście, że tak. Ale jeśli gracze widzą, że góra nie daje im przykładu, nie wiedzą jak funkcjonuje system kar mimo wdrożenia wewnętrznego kodeksu, traci się kontrolę, czego najlepszym przykładem jest obecny obraz klubu.
Powiedział pan wcześniej, że Laporta kłamie...
Laporta izoluje wszystkich tych, którzy mają inne zdanie niż on. Kłamie, bo mówi, że Komisja Zarządzająca nie będzie mogła dokonywać żadnych transferów. To kłamstwo skierowane jest do socios, Luis Suárez został przecież sprzedany do Interu właśnie przez taką Komisję. Wybory nie sparaliżują klubu.
[źródło: Sport]
W kwietniu wyszedł pan z cienia...
Tamten wywiad opublikowany został trzy tygodnie po tym jak go udzieliłem. Barça wciąż miała wtedy szansę na mistrzostwo Hiszpanii i walczyła w Lidze Mistrzów. Można było spodziewać się, że będzie źle, bo w klubie panował kryzys, nie było właściwego zarządzania, panowała absolutna anarchia.
Mówi pan w liczbie mnogiej...
Nigdy nie ukrywaliśmy, że z Sandro Rosellem, Moix, Fausem, Monés i innymi przyjaciółmi pracujemy nad przedstawieniem kandydatury na stanowisko prezydenta FC Barcelona. Do tej pory nie podejmowaliśmy jednak działań, bowiem nasze plany uwzględniały wybory w 2010 roku. Teraz jesteśmy świadkami nowej sytuacji, jest wniosek o wotum nieufności, który popieramy.
Laporta stwierdził, że pan i Rosell stoicie za plecami Giralta, jeśli chodzi o wotum nieufności.
Po raz kolejny Laporta kłamie. Nie znamy tego Socio osobiście, nigdy z nim nie rozmawialiśmy.
Dlaczego Josep Maria Bartomeu popiera wotum?
Ponieważ może ono zakończyć instytucjonalny kryzys, ponieważ musimy przywrócić klubowi przejrzystość, która była obiecana w 2003 roku kiedy przybyliśmy do klubu, a której teraz brakuje. Klarowności brakuje na wszystkich płaszczyznach. Klub ponownie musi stać się tolerancyjny, na jego czele nie może stać człowiek, który atakuje partnerów kiedy ci nie myślą tak samo jak on. I Cruyff powinien zniknąć z tego scenariusza. Absolutnie nie powinien mieć na nic wpływu.
Cruyff!
Takie nazwisko jak jego nie powinno pozostawać w cudzysłowie. Albo Cruyff należy do Barcelony, albo nie reprezentuje nikogo. Zawsze myślałem, że mógłby on stać się ambasadorem Barçy tak jak Alfredo Di Stefano w Realu.
Jeśli w niedzielę wotum nieufności nie przejdzie, będzie to dla was porażka?
Absolutnie nie, bowiem nie byliśmy promotorami całej akcji. Wotum to poważny sygnał do pobudki dla prezydenta i jego zarządu, bowiem w tej chwili nie zarządzają klubem właściwie, są niezdolni do podejmowania decyzji. Bardzo ważny jest jednak sukces wotum, ponieważ Barça musi w kolejnych dwóch latach zwyciężać. Jeśli nastąpią wybory pod koniec sierpnia lub we wrześniu, zespół będzie już w trakcie pracy z Pepem Guardiolą.
Zarząd będzie mógł podjąć stosowne decyzje na polu sportowym...
Guardiola jest naszym trenerem i ja go wspieram. To odważny, inteligenty szkoleniowiec. Ten kto nie będzie go popierał, a ewentualnie może to być ten zarząd, nie pomagał też Rijkaardowi. Po pamiętnych słowach Samuela Eto'o w Vilafranca, ze względu na szacunek do niego i innych piłkarzy, Rijkaard chciał podjąć jakieś decyzje, ale nie zrobił tego, bo Laporta okazał się większym przyjacielem graczy. Prezydent klubu nie może świętować razem z piłkarzami. To są dowody jego niekompetencji. Klub zawsze pozbawia autorytetu swojego trenera.
Jeśli chodzi o kryzys sportowy, wini się niektórych piłkarzy...
Oczywiście, że tak. Ale jeśli gracze widzą, że góra nie daje im przykładu, nie wiedzą jak funkcjonuje system kar mimo wdrożenia wewnętrznego kodeksu, traci się kontrolę, czego najlepszym przykładem jest obecny obraz klubu.
Powiedział pan wcześniej, że Laporta kłamie...
Laporta izoluje wszystkich tych, którzy mają inne zdanie niż on. Kłamie, bo mówi, że Komisja Zarządzająca nie będzie mogła dokonywać żadnych transferów. To kłamstwo skierowane jest do socios, Luis Suárez został przecież sprzedany do Interu właśnie przez taką Komisję. Wybory nie sparaliżują klubu.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)