Ronnie wciąż najlepszy mimo nadwagi
Piłkarski "superagent" Ernesto Bronzetti wierzy, że Ronaldinho jest już naprawdę o krok od podpisania umowy z AC Milan. Ponadto, ten blisko współpracujący z Mediolańczykami menedżer jest pewien, iż Gaúcho, pomimo swoich problemów z nadwagą, to wciąż jeden z najlepszych piłkarzy na świecie.
O transferze Brazylijczyka do Milanu było głośno od dawna, jednakże kiedy działacze włoskiego klubu otwarcie oświadczyli, że "Gaúcho nie jest ich priorytetem", pogłoski na ten temat nieco rzadziej pojawiały się na czołówkach gazet. Ostatnio atmosferę podgrzał Roberto de Assis oznajmiając, że jego brat jest już na "80% lub 90 % procent w Mediolanie". Ten sam pogląd wyrażał dziś Bronzetti, od lat doradzający Rossonerim w sprawach dotyczących hiszpańskiego rynku transferowego: "Ciągle wierzę, że Ronaldinho dołączy do Milanu" - mówił na falach Radio Centro Suono Sport - "Psychicznie nie czuje się już zawodnikiem Barcelony". Podczas rozmowy padło pytanie o rzekome kłopoty piłkarza z utrzymaniem właściwej sylwetki. "Nawet jeśli przybyło mu kilka kilogramów, nie można mówić, że jest skończony. Dla mnie pozostaje 'numerem jeden' a trzeba pamiętać, że ma dopiero 28 lat. Jego ambicja sprawia, że wciąż ma wiele do powiedzenia w świecie futbolu"- stwierdził włoski menedżer.
Pogłoski o nadwadze piłkarza powróciły na pierwsze strony gazet po meczu charytatywnym, który Ronaldinho rozegrał w Wenezueli. Na jednym ze zdjęć obiektyw fotoreportera uchwycił znaczną wypukłość poniżej klatki piersiowej zawodnika, co mogło sugerować, że piłkarz nabawił się pewnej pospolitej przypadłości, w Polsce określanej jako tzw. "mięsień piwny". Brazylijska prasa natychmiast zaczęła pisać o Gaúcho za pomocą przezwiska 'Gordinho', co w dosłownym tłumaczeniu znaczy "mały grubasek". Jest to oczywiste nawiązanie do określenia El Gordo (grubas), które nosił Ronaldo, również swego czasu przechodzący problemy z nadmiarem tkanki tłuszczowej.
[źródło: Goal]
O transferze Brazylijczyka do Milanu było głośno od dawna, jednakże kiedy działacze włoskiego klubu otwarcie oświadczyli, że "Gaúcho nie jest ich priorytetem", pogłoski na ten temat nieco rzadziej pojawiały się na czołówkach gazet. Ostatnio atmosferę podgrzał Roberto de Assis oznajmiając, że jego brat jest już na "80% lub 90 % procent w Mediolanie". Ten sam pogląd wyrażał dziś Bronzetti, od lat doradzający Rossonerim w sprawach dotyczących hiszpańskiego rynku transferowego: "Ciągle wierzę, że Ronaldinho dołączy do Milanu" - mówił na falach Radio Centro Suono Sport - "Psychicznie nie czuje się już zawodnikiem Barcelony". Podczas rozmowy padło pytanie o rzekome kłopoty piłkarza z utrzymaniem właściwej sylwetki. "Nawet jeśli przybyło mu kilka kilogramów, nie można mówić, że jest skończony. Dla mnie pozostaje 'numerem jeden' a trzeba pamiętać, że ma dopiero 28 lat. Jego ambicja sprawia, że wciąż ma wiele do powiedzenia w świecie futbolu"- stwierdził włoski menedżer.
Pogłoski o nadwadze piłkarza powróciły na pierwsze strony gazet po meczu charytatywnym, który Ronaldinho rozegrał w Wenezueli. Na jednym ze zdjęć obiektyw fotoreportera uchwycił znaczną wypukłość poniżej klatki piersiowej zawodnika, co mogło sugerować, że piłkarz nabawił się pewnej pospolitej przypadłości, w Polsce określanej jako tzw. "mięsień piwny". Brazylijska prasa natychmiast zaczęła pisać o Gaúcho za pomocą przezwiska 'Gordinho', co w dosłownym tłumaczeniu znaczy "mały grubasek". Jest to oczywiste nawiązanie do określenia El Gordo (grubas), które nosił Ronaldo, również swego czasu przechodzący problemy z nadmiarem tkanki tłuszczowej.
[źródło: Goal]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)