Adebayor kosztuje coraz więcej
Przyszłość Emmanuela Adebayora jest obecnie niepewna bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Przeprowadzka piłkarza do Milanu stała się bardziej skomplikowana, bowiem Arsenal ponownie zażądał wyższej kwoty chcąc zarobić na odejściu swojego gwiazdora jak najwięcej pieniędzy.
Władze londyńskiego klubu nie mogą być zadowolone z postawy Adebayora, który kilka razy publicznie zapowiedział już, iż chciałby spróbować swoich sił w innym miejscu. Taka sytuacja nie oznacza jednak, że na odejściu Togijczyka 'Kanonierzy' nie będą chcieli zbić fortuny, bo wiadomo już, że liczy się dla nich każdy milion. Teraz pora na ruch Barçy, która albo przystanie na żądania finansowe Anglików, albo zrezygnuje z transferu 24-letniego napastnika.
Historia negocjacji ze strony Barcelony jest znana. Pierwsza oferta Marka Ingli opiewała na 27 mln euro i wydawało się, że jest ona na tyle wysoka, że przekona działaczy Arsenalu do sprzedaży Adebayora. Nie stało się nic z tych rzeczy. Niedawno głos zabrał Adriano Galliani zarozumiałym tonem twierdząc, iż Togijczyk po opuszczeniu Premiership woli grać we Włoszech.
Po tym Arsenal tylko urósł w siłę i postawił warunki: Barça musi zaoferować więcej, kwotę podobną do Milanu (35 mln euro), po czym obie strony będą mogły wznowić negocjacje.
Zasady gry są jasne i teraz Barcelona jest jedyną, która powinna wykonać ruch. Być może londyńczyków przekonają modne w tym sezonie, tzw. zmienne, które mogłyby zostać zapisane w umowie, dzięki czemu z czasem do kasy 'Kanonierów' trafiłyby dodatkowe pieniądze. Barça musi mieć jednak na uwadze starania Milanu i fakt, że dla Adebayora nie znalazła na rynku rozsądnej alternatywy.
Katalończycy mają przewagę w postaci transferu Hleba, którego wartość wyniosła 15 mln euro (plus 3 mln zmiennych). Mógłby to być pierwszy krok w kierunku zakontraktowania Adebayora. Guardiola jest przekonany co do osoby Togijczyka, zawodnik chce grać na Camp Nou, więc transfer powinien być jedynie kwestią czasu.
[źródło: Sport]
Władze londyńskiego klubu nie mogą być zadowolone z postawy Adebayora, który kilka razy publicznie zapowiedział już, iż chciałby spróbować swoich sił w innym miejscu. Taka sytuacja nie oznacza jednak, że na odejściu Togijczyka 'Kanonierzy' nie będą chcieli zbić fortuny, bo wiadomo już, że liczy się dla nich każdy milion. Teraz pora na ruch Barçy, która albo przystanie na żądania finansowe Anglików, albo zrezygnuje z transferu 24-letniego napastnika.
Historia negocjacji ze strony Barcelony jest znana. Pierwsza oferta Marka Ingli opiewała na 27 mln euro i wydawało się, że jest ona na tyle wysoka, że przekona działaczy Arsenalu do sprzedaży Adebayora. Nie stało się nic z tych rzeczy. Niedawno głos zabrał Adriano Galliani zarozumiałym tonem twierdząc, iż Togijczyk po opuszczeniu Premiership woli grać we Włoszech.
Po tym Arsenal tylko urósł w siłę i postawił warunki: Barça musi zaoferować więcej, kwotę podobną do Milanu (35 mln euro), po czym obie strony będą mogły wznowić negocjacje.
Zasady gry są jasne i teraz Barcelona jest jedyną, która powinna wykonać ruch. Być może londyńczyków przekonają modne w tym sezonie, tzw. zmienne, które mogłyby zostać zapisane w umowie, dzięki czemu z czasem do kasy 'Kanonierów' trafiłyby dodatkowe pieniądze. Barça musi mieć jednak na uwadze starania Milanu i fakt, że dla Adebayora nie znalazła na rynku rozsądnej alternatywy.
Katalończycy mają przewagę w postaci transferu Hleba, którego wartość wyniosła 15 mln euro (plus 3 mln zmiennych). Mógłby to być pierwszy krok w kierunku zakontraktowania Adebayora. Guardiola jest przekonany co do osoby Togijczyka, zawodnik chce grać na Camp Nou, więc transfer powinien być jedynie kwestią czasu.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)