Cudu nie było; Barça - Wisła 4:0
Cudu na Camp Nou nie było. FC Barcelona w premierowym meczu na ławce trenerskiej Pepa Guardioli, zgodnie z oczekiwaniami, pewnie i wysoko pokonała Wisłę Kraków. Po 90 minutach Katalończycy prowadzili z Mistrzem Polski 4:0.
"Wiślacy musieliby przebić Wembley" - tak mówiono o ewentualnym zwycięstwie Wisły, niektórzy nazywali to też cudem. Nic niespodziewanego się nie stało, a Barcelona już po pierwszym spotkaniu jest niemalże pewna awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Pozostaje jeszcze tylko dopełnić formalności podczas wyjazdowego meczu, który obędzie się w Krakowie.
Już od początku meczu do ataku ruszyła FC Barcelona. Podopieczni Guardioli założyli pressing, a zawodnicy polskiej drużyny mieli problemy z wyjściem z własnej połowy. Po serii ataków gospodarzy, Paweł Brożek zmylił Puyola, wszystko wyglądało groźnie, jednak ostatecznie Polak nie zdołał nawet oddać strzału na bramkę. Barça po raz pierwszy ukłuła w 17. minucie, wtedy to po perfekcyjnym podaniu Márqueza do Eto'o, ten drugi znalazł się "sam na sam" z Pawełkiem i pokonał golkipera krakowian. 7 minut później Katalończycy ukąsili ponownie, na 20 metrze zupełnie niepilnowany był Xavi, Katalończyk oddał strzał na bramkę, a piłka po obiciu się od słupka zatrzepotała w siatce przyjezdnych. Po drugim golu Azulgrana dalej atakowała, jednak do końca pierwszej połowy nie udało się już strzelić gola. Nieliczne wypady Wisły nie były zbyt groźne, gdyż piłkarze "Białej Gwiazdy" nie potrafili oddać celnego strzału na bramkę strzeżoną przez Victora Valdésa.
Druga połowa to kontynuacja popisów Barçy. 5 minut po zmianie stron przebudził się Henry, który z początku przegrał piłkę nad obrońcą Wisły, aby później z pełną gracją przerzucić ją nad wychodzącym bramkarzem gości. Duma Katalonii dalej atakowała, atakowała i jeszcze raz atakowała... Wiele akcji Katalończyków było bardzo groźnych, niemniej w decydujących momentach nie potrafili oni skierować piłki do bramki. Ostatni cios Blaugrana zadała na 6 minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Drugą bramkę w tym spotkaniu strzelił, niezawodny na początku obecnego sezonu, Samuel Eto'o, który jeszcze kilka tygodni temu był na wylocie ze słonecznej Katalonii.
Mecz zakończył się wynikiem 4-0, niemniej nie odzwierciedla on tego co działo się na boisku. Gdyby Samuel wykorzystał wszystkie dogodne sytuacje, spotkanie zakończyłby z pięcioma trafieniami na swoim koncie, a wynik były o wiele wyższy. Barcelona nie zagrała perfekcyjnie, niemniej na klub z polskiej, skorumpowanej ligi to wystarczyło.
Dzisiejsze spotkanie było także okazją do debiutu dla kilku nowych piłkarzy Barçy oraz nowego szkoleniowca. Jak mówi wynik pojedynku był to dość udany mecz premierowy. Od początku pojedynku w pierwszej jedenastce zagościło dwóch piłkarzy sprowadzonych w letnim okienku transferowych - Dani Alves oraz Keita. W trakcie meczu na boisku pojawił się również Hleb, który zastąpił Henry'ego oraz Pique, który na plac gry wszedł za narzekającego na ból barku Alvesa. Jedynym z nowych piłkarzy, który jeszcze nie zadebiutował jest Martin Caceres.
Ciekawostką jest fakt, iż od pierwszej sekundy meczu z Wisłą wystąpił, jak dotąd, piłkarz rezerw - Pedro. Młodzian zachwycał już w meczach przygotowawczych, a kataloński szkoleniowiec Barçy dał mu szansę pokazania się podczas pierwszego oficjalnego meczu tego sezonu.
Pewne zwycięstwo Barcelony na własnym stadionie, które stawia kataloński zespół w wymarzonej sytuacji przed rewanżem. Niemniej zanim Barça zmierzy się z Wisłą po raz drugi, najpierw zagra z Boca Juniors w ramach Pucharu Gampera organizowanego ku chwale założyciela klubu - Hansa Gampera.
FC Barcelona: Valdés; Alves (Piqué, min.75), Puyol, Márquez, Abidal; Xavi, Keita, Iniesta; Pedro (Touré, min.65), Eto'o i Henry (Hleb, min.85).
Wisła Kraków: Pawełek; Baszczyński, Cleber, Junior Diaz, Piotr Brożek; Łobodziński (Małecki, min. 84), Sobolewski, Cantoro, Jirsak (Zieńczuk, min. 46), Boguski (Niedzielan, min. 68); Paweł Brożek.
Arbiter: Claudio Circhetta (Szwajcaria)
Kartki żółte: Cantoro (min.16).
Bramki:
1-0, min.18: Eto'o.
2-0, min.25: Xavi.
3-0, min.49: Henry.
4-0, min.83: Eto'o.
"Wiślacy musieliby przebić Wembley" - tak mówiono o ewentualnym zwycięstwie Wisły, niektórzy nazywali to też cudem. Nic niespodziewanego się nie stało, a Barcelona już po pierwszym spotkaniu jest niemalże pewna awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Pozostaje jeszcze tylko dopełnić formalności podczas wyjazdowego meczu, który obędzie się w Krakowie.
Już od początku meczu do ataku ruszyła FC Barcelona. Podopieczni Guardioli założyli pressing, a zawodnicy polskiej drużyny mieli problemy z wyjściem z własnej połowy. Po serii ataków gospodarzy, Paweł Brożek zmylił Puyola, wszystko wyglądało groźnie, jednak ostatecznie Polak nie zdołał nawet oddać strzału na bramkę. Barça po raz pierwszy ukłuła w 17. minucie, wtedy to po perfekcyjnym podaniu Márqueza do Eto'o, ten drugi znalazł się "sam na sam" z Pawełkiem i pokonał golkipera krakowian. 7 minut później Katalończycy ukąsili ponownie, na 20 metrze zupełnie niepilnowany był Xavi, Katalończyk oddał strzał na bramkę, a piłka po obiciu się od słupka zatrzepotała w siatce przyjezdnych. Po drugim golu Azulgrana dalej atakowała, jednak do końca pierwszej połowy nie udało się już strzelić gola. Nieliczne wypady Wisły nie były zbyt groźne, gdyż piłkarze "Białej Gwiazdy" nie potrafili oddać celnego strzału na bramkę strzeżoną przez Victora Valdésa.
Druga połowa to kontynuacja popisów Barçy. 5 minut po zmianie stron przebudził się Henry, który z początku przegrał piłkę nad obrońcą Wisły, aby później z pełną gracją przerzucić ją nad wychodzącym bramkarzem gości. Duma Katalonii dalej atakowała, atakowała i jeszcze raz atakowała... Wiele akcji Katalończyków było bardzo groźnych, niemniej w decydujących momentach nie potrafili oni skierować piłki do bramki. Ostatni cios Blaugrana zadała na 6 minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Drugą bramkę w tym spotkaniu strzelił, niezawodny na początku obecnego sezonu, Samuel Eto'o, który jeszcze kilka tygodni temu był na wylocie ze słonecznej Katalonii.
Mecz zakończył się wynikiem 4-0, niemniej nie odzwierciedla on tego co działo się na boisku. Gdyby Samuel wykorzystał wszystkie dogodne sytuacje, spotkanie zakończyłby z pięcioma trafieniami na swoim koncie, a wynik były o wiele wyższy. Barcelona nie zagrała perfekcyjnie, niemniej na klub z polskiej, skorumpowanej ligi to wystarczyło.
Dzisiejsze spotkanie było także okazją do debiutu dla kilku nowych piłkarzy Barçy oraz nowego szkoleniowca. Jak mówi wynik pojedynku był to dość udany mecz premierowy. Od początku pojedynku w pierwszej jedenastce zagościło dwóch piłkarzy sprowadzonych w letnim okienku transferowych - Dani Alves oraz Keita. W trakcie meczu na boisku pojawił się również Hleb, który zastąpił Henry'ego oraz Pique, który na plac gry wszedł za narzekającego na ból barku Alvesa. Jedynym z nowych piłkarzy, który jeszcze nie zadebiutował jest Martin Caceres.
Ciekawostką jest fakt, iż od pierwszej sekundy meczu z Wisłą wystąpił, jak dotąd, piłkarz rezerw - Pedro. Młodzian zachwycał już w meczach przygotowawczych, a kataloński szkoleniowiec Barçy dał mu szansę pokazania się podczas pierwszego oficjalnego meczu tego sezonu.
Pewne zwycięstwo Barcelony na własnym stadionie, które stawia kataloński zespół w wymarzonej sytuacji przed rewanżem. Niemniej zanim Barça zmierzy się z Wisłą po raz drugi, najpierw zagra z Boca Juniors w ramach Pucharu Gampera organizowanego ku chwale założyciela klubu - Hansa Gampera.
FC Barcelona: Valdés; Alves (Piqué, min.75), Puyol, Márquez, Abidal; Xavi, Keita, Iniesta; Pedro (Touré, min.65), Eto'o i Henry (Hleb, min.85).
Wisła Kraków: Pawełek; Baszczyński, Cleber, Junior Diaz, Piotr Brożek; Łobodziński (Małecki, min. 84), Sobolewski, Cantoro, Jirsak (Zieńczuk, min. 46), Boguski (Niedzielan, min. 68); Paweł Brożek.
Arbiter: Claudio Circhetta (Szwajcaria)
Kartki żółte: Cantoro (min.16).
Bramki:
1-0, min.18: Eto'o.
2-0, min.25: Xavi.
3-0, min.49: Henry.
4-0, min.83: Eto'o.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (257)