Nie karmić Lwa: Barcelona - Sporting 20:45
Tylko pięciu klubom udało się wywalczyć tytuł mistrza Portugalii, z czego na 74 tytuły mistrzowskie 72 udało się zdobyć wielkiej trójce: Benice, Porto i Sportingowi (oprócz tego wygrywały jeszcze Boavista w 2001r. i Belenenses w 1946r.). Jak wszyscy wiemy, to ekipa grająca w biało-zielonych kostiumach będzie najbliższym przeciwnikiem Barçy w Lidze Mistrzów. W porównaniu, czy to do Orłów, czy to Smoków, Lwy nie mogą pochwalić się zwycięstwem w starej, bądź też nowej edycji Pucharu Europy. Ostatnie mistrzostwo zdobyli kilka lat temu, ale w ubiegłym roku, dzięki zwycięstwie w Pucharze Portugalii sięgnęli po krajowy Superpuchar. Obecny sezon zaczęli o wiele lepiej niż Barcelona, odnieśli zwycięstwa nad beniaminkiem Trofense oraz wygrali na wyjeździe z Bragą. Dzięki temu w ligowej tabeli plasują się na drugiej pozycji, ustępując jedynie Nacionalowi.
Sytuacja Barçy jest zgoła odmienna, co każdy czytający tę zapowiedź może sobie sprawdzić chociażby patrząc na tabelę znajdującą się z lewej strony. Blaugrana tak fatalnie nie zainaugurowała sezonu od 1973r. Wówczas później okazało się, że "nie ważne jak się zaczyna, ale jak się kończy", bo Duma Katalonii sięgnęła w owym sezonie po mistrzostwo. Strata pięciu punktów jest jak najbardziej do odrobienia, gra może nie napawa optymizmem, ale dywagacje na temat sytuacji ligowej zostawmy do kolejnego weekendu, a wróćmy do właściwego tematu, jakim jest Liga Mistrzów. Może jeszcze tylko jedna mała dygresja - grając źle w lidze można sobie całkiem nieźle poczynać na europejskiej arenie, czego dowodem są Liverpool, Milan czy chociażby Barça z ubiegłego sezonu. Ze zrozumiałych jednak powodów każdy z nas wolałby oczywiście, żeby Duma Katalonii spisywała się świetnie we wszystkich rozgrywkach.
Póki co to nasi najbliżsi przeciwnicy prezentują się lepiej, w czym sporą zasługę mają João Moutinho, czy Fabio Rochemback. Ten pierwszy swojego czasu wymieniany był w kontekście zawodnika, który może zastąpić Deco, natomiast drugi spędził w Barcelonie dwa lata. Brazylijczyk odszedł z Blaugrany do Sportingu, z którego następnie przeszedł do Middlesbrough, by przed tym sezonem wrócić na stare śmieci. Co więcej działacze lizbońskiego klubu nie zapłacili za niego nawet eurocenta. Za darmo przybył również Marco Caneira z Valencii. Sztab trenerski zdecydował się także na wykupienie z Milanu Leandro Grimiego. W ubiegłym sezonie ten młody Argentyńczyk świetnie spisywał się w barwach Lwów i kibice portugalskiego klubu na pewno cieszyli się, że 23-latek zostanie z nimi. Cena: 2,5 mln euro. Podobnie potoczyły się losy Marata Izmailova. Rosjanina wykupiono z Lokomotivu Moskwa za 4,5 mln euro i dzięki temu dalej będzie reprezentował barwy Sportingu. Z ekipy bezpośredniego rywala do walki o mistrzostwo - FC Porto postanowiono sięgnąć po Heldera Postigę. Zawodnik z Vila do Conde nie mieścił się w składzie Smoków, więc został wypożyczony do Panathinaikosu. Jako, że dla greckiego klubu zdobył tylko dwie bramki w 10 spotkaniach, a ponadto nie mieścił się w planach Jesualdo Ferreira, kwotę 2,5 miliona euro, za którą go sprzedano należy uznać za racjonalną. Na nowych zawodników Sporting wydał niecałe 10 milionów, ale nie zarobił nic ze sprzedaży swoich graczy. Generalnie pożegnano się z piłkarzami, którym kończyły się kontrakty (np. Carlos Paredes czy Farnerud), rezygnowano z wypożyczonych zawodników: Gladstone, Marian Had lub wypożyczano własnych: np. Purovic. Ogółem trener Lwów nie będzie mógł skorzystać z usług 29 graczy, którzy w zeszłym sezonie byli członkami pierwszej ekipy lub mieli szansę nimi zostać. Pozostał jednak trzon ekipy: Abel, Tonel, Moutinho, Polga, Romagnoli, Derlei, Vukčević i piłkarze z Lizbony raczej się wzmocnili, niż osłabili.
Choć skład Sportingu nie rzuca na kolana, to budzi szacunek. Ze względu na konflikt z trenerem do Barcelony nie przyleciał Vukčević, jeden z najlepszych zawodników w Portugalii. Z powodu kontuzji na Camp Nou nie obejrzymy też Liédsona, którego już uważa się za klubową legendę. A propos klubowych legend - mecz ze Stortingiem dla Carlesa Puyola będzie 400 spotkaniem w barwach Blaugrany.
Najbliższy przeciwnik jest nieporównywalnie wyższej klasy niż Numancia czy Racing. Trzeba zagrać z nim o wiele lepiej, bez eksperymentów typu Sergi Busquets w składzie (syn Carlesa, co ciekawe obaj debiutowali w lidze w meczu z Verdiblancos) i przede wszystkim skuteczniej. Skuteczniej, bo choć bramkarz naszego przeciwnika - Toño miał jeden z lepszych dni, to można go było pokonać przynajmniej jeszcze raz. Miejmy zatem nadzieję, że gracze Guardioli staną na wysokości zadania, że patrząc na zielono-białe pasy Sportingu nie pomylą ich z piłkarzami z Santander, że autor tej zapowiedzi idąc do teatru na tragi-farsę "Zimny Prysznic" nie będzie miał przez cały spektakl skojarzeń z wynikami swojej ulubionej drużyny oraz że po najbliższym spotkaniu wszyscy Culés będą mogli odetchnąć z ulgą.
VAMOS BARCA!
Wszystkich kibiców zapraszamy na spotykanie na naszym czacie. Zachęcamy także do oddawania typów na mecze tej kolejki Ligi Mistrzów w Lidze Typerów.
[źródło: Sport]
Sytuacja Barçy jest zgoła odmienna, co każdy czytający tę zapowiedź może sobie sprawdzić chociażby patrząc na tabelę znajdującą się z lewej strony. Blaugrana tak fatalnie nie zainaugurowała sezonu od 1973r. Wówczas później okazało się, że "nie ważne jak się zaczyna, ale jak się kończy", bo Duma Katalonii sięgnęła w owym sezonie po mistrzostwo. Strata pięciu punktów jest jak najbardziej do odrobienia, gra może nie napawa optymizmem, ale dywagacje na temat sytuacji ligowej zostawmy do kolejnego weekendu, a wróćmy do właściwego tematu, jakim jest Liga Mistrzów. Może jeszcze tylko jedna mała dygresja - grając źle w lidze można sobie całkiem nieźle poczynać na europejskiej arenie, czego dowodem są Liverpool, Milan czy chociażby Barça z ubiegłego sezonu. Ze zrozumiałych jednak powodów każdy z nas wolałby oczywiście, żeby Duma Katalonii spisywała się świetnie we wszystkich rozgrywkach.
Póki co to nasi najbliżsi przeciwnicy prezentują się lepiej, w czym sporą zasługę mają João Moutinho, czy Fabio Rochemback. Ten pierwszy swojego czasu wymieniany był w kontekście zawodnika, który może zastąpić Deco, natomiast drugi spędził w Barcelonie dwa lata. Brazylijczyk odszedł z Blaugrany do Sportingu, z którego następnie przeszedł do Middlesbrough, by przed tym sezonem wrócić na stare śmieci. Co więcej działacze lizbońskiego klubu nie zapłacili za niego nawet eurocenta. Za darmo przybył również Marco Caneira z Valencii. Sztab trenerski zdecydował się także na wykupienie z Milanu Leandro Grimiego. W ubiegłym sezonie ten młody Argentyńczyk świetnie spisywał się w barwach Lwów i kibice portugalskiego klubu na pewno cieszyli się, że 23-latek zostanie z nimi. Cena: 2,5 mln euro. Podobnie potoczyły się losy Marata Izmailova. Rosjanina wykupiono z Lokomotivu Moskwa za 4,5 mln euro i dzięki temu dalej będzie reprezentował barwy Sportingu. Z ekipy bezpośredniego rywala do walki o mistrzostwo - FC Porto postanowiono sięgnąć po Heldera Postigę. Zawodnik z Vila do Conde nie mieścił się w składzie Smoków, więc został wypożyczony do Panathinaikosu. Jako, że dla greckiego klubu zdobył tylko dwie bramki w 10 spotkaniach, a ponadto nie mieścił się w planach Jesualdo Ferreira, kwotę 2,5 miliona euro, za którą go sprzedano należy uznać za racjonalną. Na nowych zawodników Sporting wydał niecałe 10 milionów, ale nie zarobił nic ze sprzedaży swoich graczy. Generalnie pożegnano się z piłkarzami, którym kończyły się kontrakty (np. Carlos Paredes czy Farnerud), rezygnowano z wypożyczonych zawodników: Gladstone, Marian Had lub wypożyczano własnych: np. Purovic. Ogółem trener Lwów nie będzie mógł skorzystać z usług 29 graczy, którzy w zeszłym sezonie byli członkami pierwszej ekipy lub mieli szansę nimi zostać. Pozostał jednak trzon ekipy: Abel, Tonel, Moutinho, Polga, Romagnoli, Derlei, Vukčević i piłkarze z Lizbony raczej się wzmocnili, niż osłabili.
Choć skład Sportingu nie rzuca na kolana, to budzi szacunek. Ze względu na konflikt z trenerem do Barcelony nie przyleciał Vukčević, jeden z najlepszych zawodników w Portugalii. Z powodu kontuzji na Camp Nou nie obejrzymy też Liédsona, którego już uważa się za klubową legendę. A propos klubowych legend - mecz ze Stortingiem dla Carlesa Puyola będzie 400 spotkaniem w barwach Blaugrany.
Najbliższy przeciwnik jest nieporównywalnie wyższej klasy niż Numancia czy Racing. Trzeba zagrać z nim o wiele lepiej, bez eksperymentów typu Sergi Busquets w składzie (syn Carlesa, co ciekawe obaj debiutowali w lidze w meczu z Verdiblancos) i przede wszystkim skuteczniej. Skuteczniej, bo choć bramkarz naszego przeciwnika - Toño miał jeden z lepszych dni, to można go było pokonać przynajmniej jeszcze raz. Miejmy zatem nadzieję, że gracze Guardioli staną na wysokości zadania, że patrząc na zielono-białe pasy Sportingu nie pomylą ich z piłkarzami z Santander, że autor tej zapowiedzi idąc do teatru na tragi-farsę "Zimny Prysznic" nie będzie miał przez cały spektakl skojarzeń z wynikami swojej ulubionej drużyny oraz że po najbliższym spotkaniu wszyscy Culés będą mogli odetchnąć z ulgą.
VAMOS BARCA!
Wszystkich kibiców zapraszamy na spotykanie na naszym czacie. Zachęcamy także do oddawania typów na mecze tej kolejki Ligi Mistrzów w Lidze Typerów.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (44)