Powtórzyć Gijon: Barcelona - Betis 20:00

lichy

22 września 2008, 22:14

80 komentarzy
Po tak wspaniałym meczu, jak ten z Gijon, w domach wielu Culés z pewnością słychać było brzęk szkła. Drużyna Guardioli pokazała, że potrafi zdobywać bramki, że jest jeszcze w fazie budowy, ale szybko uzupełnia braki. Tych pozostało jeszcze kilka, ale jeszcze trochę czasu i one również znikną. Miejmy nadzieję, że większość z nich bezpowrotnie odejdzie jeszcze przed starciem z Betisem Sewilla.

O ile Sporting Gijon po dość długiej przerwie awansował do ekstraklasy, to andaluzyjski zespół od dawna gra w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii. Co więcej nasz najbliższy przeciwnik może się poszczycić tytułem mistrza kraju z 1935r. Jak widać było to bardzo dawno, ale w kraju, w którym zaledwie 9 drużyn sięgało po ten tytuł, z pewnością zasługuje to na uwagę. Do bardziej aktualnych zdobyczy Verdiblancos należy Puchar Króla z 2005r. Był to zarazem drugi triumf Betisu w tej imprezie, bowiem sięgnęli po niego jeszcze w 1977r. Mimo wszystko trzeba powiedzieć sobie, że andaluzyjski zespół nie ma zbyt dużych sukcesów - jedno mistrzostwo i dwa Copa del Rey (z czego jedno zdobyte w czasach gdy krajowy puchar jest raczej nagrodą drugiego rzędu).

W obecnym sezonie raczej ciężko będzie im sięgnąć po kolejny tytuł. Zespół opuścili Fernando, Miguel Angel (obaj do Malagi), Doblas (Zaragoza), Somoza (Villarreal) i Maldonado, którego mogliśmy obejrzeć w ostatnim spotkaniu. Do klubu trafili jednak lepsi zawodnicy - Achille Emana (Toulouse), Monzon (Boca Juniors), Juanma (Levante), Nelson (Benfica), Sergio García (Zaragoza) i Mehmed Aurelio (Fenerbahce). Zmiany miały tchnąć w drużynę nowego ducha i sprawić, że wreszcie przestanie ona zajmować miejsca w dolnej części ligowej tabeli. Jak na razie efektów nie widać, bo Betis (tradycyjnie) plasuje się na 16 pozycji. Porażka i dwa remisy na pewno nie są szczytem marzeń działaczy Verdiblancos, którzy przed ostatnim ligowym meczem (derby Sewilli) mówili, że liczą na zwycięstwo. Było to jednak czcze gadanie, bowiem spotkanie stało na bardzo niskim poziomie. Jedynym pozytywem tego meczu było chyba zresztą to, że nie posadzono prezydenta gości za czymś, co zasłaniałoby mu boisko, bo przecież jeszcze nie tak dawno oglądaliśmy takie wyczyny w Sewilli.

Choć piłkarze Azulgrany mają zdecydowanie za mało czasu na regenerację (kto układa ten kalendarz?) to i tak powinni sięgnąć w najbliższym spotkaniu po 3 punkty. Betis z pewnością zagra defensywnie, do czego nas przyzwyczaja od dłuższego czasu, ale jeśli poważnie myśli się o mistrzostwie trzeba wygrywać właśnie takie mecze. Drużyna wróciła chyba na właściwe tory, a Guardiola jest na dobrej drodze by przekonać do siebie rzeszę (dobrze, że nie trzecią) swoich przeciwników. Z drugiej strony, kolejne złe rezultaty mogą oznaczać, że wiadomości o jego karierze trenerskiej będzie jeszcze trudniej znaleźć niż biografię Janusza Kacperka (tragicznie zmarły trzykrotny mistrz świata i 14-krotny mistrz Polski). Póki co to drugie widmo oddaliło się, ale pamiętajmy, że katalońskie głowy są gorące. Łatwo dostać się na piedestał, ale równe łatwo z niego spaść (np. wystawiając Busquetsa w wyjściowej jedenastce, a Bojana wpuszczając z ławki). Na takie zarzuty łatwo jednak znaleźć odpowiedź. Trzeba dostosować się do polecenia z autobiografii wielkiego miłośnika La Liga i byłego gracza Betisu - Wojciecha Kowalczyka. Trzeba na... (ewentualnie, pyk, technicznie, w okienko). Jest tylko jeden warunek - strzały muszą być celne. Tego właśnie życzymy sobie i Guardioli - mocnych i celnych strzałów, które dadzą nam zwycięstwo nad Betisem, a w szerszej perspektywie pomogą odzyskać mistrzostwo.

VAMOS Barca!

Artykuł napisany przez Lichego i fffj

Wszystkich kibiców zapraszamy na czat. Zachęcamy także do oddawania typów na mecze w Lidze Typerów.

[źródło: Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (80)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze