Kilka słów o Xavim
Z racji podpisania nowego kontraktu przez Xaviego oficjalna strona klubu zamieściła garść wspomnień na temat najlepszego pomocnika FC Barcelony. O Xavim, jego karierze i usposobieniu, wypowiadali się dziś bliscy i przyjaciele piłkarza.
Młodość
"W naszym domu było dużo futbolu" - wspomina ojciec Xaviego, Joaquim Hernández - "Mój syn dorastał z tą pasją. Zawsze cieszył się piłką". Stwierdza ponadto, iż Xavi bardzo wcześnie zaczął pokazywać zadatki na wielkiego piłkarza. "Pamiętam, że kiedy był młody, miał w sobie coś specjalnego. Teraz to pokazuje".
W Barçy
Był rok 1991. Właśnie wtedy nieznany nikomu 11-latek zapisał się się do szkółki piłkarskiej FC Barcelony. Młody zawodnik nie mógł na początku osiąść w La Masia, więc codziennie musiał dojeżdżać na treningi z rodzinnej Terrassy. "Dorastał w dobrej rodzinie i to bardzo mu pomogło" - mówi o Xavim Joan Vilà, który przez cztery lata trenował go w zespole juniorów - "Zawsze pokazywał te same atrybuty na boisku: szybko orientował się w sytuacji i natychmiast wybierał partnera, jakiemu w danym momencie najkorzystniej było podać. Ponadto lubił kreowanie gry i prostopadłe piłki". W tamtym czasie Barcelona Cruyffa stosowała taktykę, w której istniał piłkarz będący czymś w rodzaju łącznika pomiędzy obrońcami a przednimi formacjami drużyny. "Właśnie tak grał Xavi" - wspomina Joan Vilà - "To był zawodnik pasujący do tamtej Barçy".
Pierwszy zespół
W miarę upływu czasu Xavi zyskiwał sobie zaufanie szkoleniowców. Jego debiut w drużynie seniorów nastąpił w meczu o Superpuchar Hiszpanii z RCD Mallorca, który odbył się w lecie 1998 roku. Miesiąc wcześniej z klubu odszedł Guillermo Amor i wyglądało na to, że to właśnie młody piłkarz z Terrassy zostanie następcą. "Od czasów Louisa van Gaala kolejni trenerzy nie zmieniali zasadniczo filozofii gry tego zespołu. Z tego powodu myślę, że Xavi miał szczęście. Ale na tej pozycji trzeba też mieć zdolność znoszenia presji, szczególnie wtedy, gdy drużyna akurat przegrywa" - mówi Joan Vilà.
Numer jeden
"Xavi jest pozytywnie nastawiony, wesoły oraz zawsze pobudza nas do walki, gdy jesteśmy w szatni. Kiedy na boisku pośle się do niego złe podanie, można być pewnym, że nie pozwoli na stratę i dojdzie do piłki, zanim zrobi to przeciwnik. Ten czynnik sprawia, iż jest numerem jeden na swojej pozycji" - chwali kolegę z drużyny Albert Jorquera.
Za kadencji trenera Rijkaarda Xavi został na boisku przesunięty nieco do przodu i pozwolono mu na większą swobodę w ofensywie. Właśnie wtedy stał się filarem drużyny. Jorquera wymienia również inne cechy predysponujące Xaviego do roli lidera: "Poprzez mocną psychikę i techniczne umiejętności może 'ciągnąć' grę przez długi czas" - stwierdza bramkarz - "To dobrze, że spędzi w Barcelonie jeszcze sporą część swojej kariery".
[źródło: FCBarcelona.cat]
Młodość
"W naszym domu było dużo futbolu" - wspomina ojciec Xaviego, Joaquim Hernández - "Mój syn dorastał z tą pasją. Zawsze cieszył się piłką". Stwierdza ponadto, iż Xavi bardzo wcześnie zaczął pokazywać zadatki na wielkiego piłkarza. "Pamiętam, że kiedy był młody, miał w sobie coś specjalnego. Teraz to pokazuje".
W Barçy
Był rok 1991. Właśnie wtedy nieznany nikomu 11-latek zapisał się się do szkółki piłkarskiej FC Barcelony. Młody zawodnik nie mógł na początku osiąść w La Masia, więc codziennie musiał dojeżdżać na treningi z rodzinnej Terrassy. "Dorastał w dobrej rodzinie i to bardzo mu pomogło" - mówi o Xavim Joan Vilà, który przez cztery lata trenował go w zespole juniorów - "Zawsze pokazywał te same atrybuty na boisku: szybko orientował się w sytuacji i natychmiast wybierał partnera, jakiemu w danym momencie najkorzystniej było podać. Ponadto lubił kreowanie gry i prostopadłe piłki". W tamtym czasie Barcelona Cruyffa stosowała taktykę, w której istniał piłkarz będący czymś w rodzaju łącznika pomiędzy obrońcami a przednimi formacjami drużyny. "Właśnie tak grał Xavi" - wspomina Joan Vilà - "To był zawodnik pasujący do tamtej Barçy".
Pierwszy zespół
W miarę upływu czasu Xavi zyskiwał sobie zaufanie szkoleniowców. Jego debiut w drużynie seniorów nastąpił w meczu o Superpuchar Hiszpanii z RCD Mallorca, który odbył się w lecie 1998 roku. Miesiąc wcześniej z klubu odszedł Guillermo Amor i wyglądało na to, że to właśnie młody piłkarz z Terrassy zostanie następcą. "Od czasów Louisa van Gaala kolejni trenerzy nie zmieniali zasadniczo filozofii gry tego zespołu. Z tego powodu myślę, że Xavi miał szczęście. Ale na tej pozycji trzeba też mieć zdolność znoszenia presji, szczególnie wtedy, gdy drużyna akurat przegrywa" - mówi Joan Vilà.
Numer jeden
"Xavi jest pozytywnie nastawiony, wesoły oraz zawsze pobudza nas do walki, gdy jesteśmy w szatni. Kiedy na boisku pośle się do niego złe podanie, można być pewnym, że nie pozwoli na stratę i dojdzie do piłki, zanim zrobi to przeciwnik. Ten czynnik sprawia, iż jest numerem jeden na swojej pozycji" - chwali kolegę z drużyny Albert Jorquera.
Za kadencji trenera Rijkaarda Xavi został na boisku przesunięty nieco do przodu i pozwolono mu na większą swobodę w ofensywie. Właśnie wtedy stał się filarem drużyny. Jorquera wymienia również inne cechy predysponujące Xaviego do roli lidera: "Poprzez mocną psychikę i techniczne umiejętności może 'ciągnąć' grę przez długi czas" - stwierdza bramkarz - "To dobrze, że spędzi w Barcelonie jeszcze sporą część swojej kariery".
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (9)