Oceny za pucharowy mecz z Atlético

hanc,masq

7 stycznia 2009, 16:43

164 komentarze
Pinto - 8 - Bronił groźne strzały, pewnie wychodził do prostopadłych zagrań, bez problemu wyłapywał górne piłki. Wyjął co najmniej dwie bramki; najpierw w 78 minucie w akcji sam na sam, a później popisał się fantastyczną paradą przy wolnym bitym przez ex-Barcelonistę Simão. Po raz kolejny udowodnił, że Barcelona nie ma jednego, lecz co najmniej dwóch wspaniałych bramkarzy.

Alves - 8 - Grał odważnie i zadziornie. Wyłożył kilka świetnych piłek partnerom. Zaliczył także piękną asystę przy bramce Messiego, a tylko perfidny faul Heitingi na Leo przeszkodził mu w powtórzeniu tego wyczynu. Nieco spóźnił się za Ujfalusim przy golu dla Atlético, ale w pozostałych akcjach pewnie wygarniał piłkę rywalom. Imponująca dyspozycja.

Cáceres - 3 - Od pierwszych minut był najczęściej i najłatwiej ogrywanym piłkarzem Barcelony. Grał nerwowo, niecelnie podawał i słabo krył. W drugiej części meczu popisał się kilkoma efektownymi zagraniami, zwłaszcza genialnym wślizgiem, który powstrzymał szarżę w polu karnym Maxiego. Ładnie pracował w ofensywie przy stałych fragmentach gry. Tak nierówną formę w meczu można wybaczyć napastnikowi, natomiast od obrońcy wymaga się przede wszystkim stabilności. Czyżby Martin minął się z powołaniem?

Piqué - 6 - Nie miał zbyt wiele pracy. Dobrze ustawiał kolegów z obrony i blokował przeciwników. Zabrakło jego słynnych długich podań.

Sylvinho - 6 - Wyjątkowo skupiony na defensywie. Rzadko włączał się w akcje ofensywne, ale na swojej stronie nie pozwalał na zbyt wiele przeciwnikom, którzy jednak częściej atakowali drugą flanką.

Busquets - 7 - Grał na dużym luzie. Zanotował najwięcej odbiorów spośród wszystkich pomocników. Kilka razy popisywał się efektownymi zagraniami piętą i zewnętrzną stroną stopy. Niekiedy przeszkadzał rozgrywać akcje przeciwnikom nawet pod ich polem karnym.

Touré - 7 - Choć Iniesta nosił opaskę kapitańską, to Yaya był prawdziwym liderem. Odebrał sporo piłek, kilka razy pofatygował się do przodu, a jego wzrost był bardzo przydatny przy stałych fragmentach gry. Nie tylko swoją postawą, ale również werbalnie i na gesty pokazywał swoim partnerom jak i gdzie mają zagrywać i w jaki sposób poruszać się po boisku.

Keita - 6 - Zagubiony. Bardzo pewnie radził sobie w grze z tyłu. Dobrze czuł się w roli egzekutora zagrażając bramce rywala bądź to strzałem głową z rożnego, lub też końcem buta po zagraniu od Alvesa. Bramki niestety nie zdobył. Zawiódł natomiast jako kreator. Nie potrafił wziąć na siebie ciężaru gry. Kilka razy zgubił piłkę. Zamiast strzelać na bramkę Atlético postanowił zabić kilku fanów zasiadających na wyższych sektorach Vicente Calderón.

Messi - 9 - Król. Strzelił trzy gole, a jedyny sposób na powstrzymanie go, jaki wymyślili gracze Javiera Aguirre, to brutalne faule. W pierwszej połowie kilka razy podawał bardzo niecelnie, ale na przestrzeni całego meczu był niekwestionowanym numerem jeden.

Krkić - 3 - Odbijał się od twardo grających madrytczyków. Nie mógł się odnaleźć na boisku. Jedyny strzał, jaki oddał, to kompletnie nieudana próba lobu. Nieporadny.

Iniesta - 6 - Śpiący Królewicz. Przez ponad godzinę gry można było odnieść wrażenie, że występuje na boisku tylko dlatego, że ktoś musi nosić opaskę kapitana. Jego nieliczne zagrania były słabe i bez większego pożytku. Odżył dopiero w 72 minucie, popisując się świetnym rajdem, po którym umieścił piłkę w siatce (niestety był minimalny spalony). Później szło mu znacznie lepiej, a poza kolejnymi dryblingami występ okrasił ładną asystą przy trzecim golu Messiego.

Rezerwowi:

Pedro - bez oceny - Zmienił bohatera meczu - Messiego. Przebywał na placu gry za krótko, żeby czymś się wyróżnić.

[źródło: Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (164)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze